W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Lista nieobecności

2020-10-30 08:43:03, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Świat od dłuższego czasu stoi na głowie. Pandemia sprawiła, że musieliśmy opuścić dobrze znane, wielokrotnie przećwiczone strefy komfortu i nauczyć się żyć po nowemu z mnóstwem ograniczeń, zakazów i nakazów, z wszechogarniającymi obawami, a nawet strachem. Musimy odstępować od wieloletnich obyczajów i rytuałów, inaczej organizować pracę, naukę, czas wolny i święta. Trwa to już wystarczająco długo, że można już przywoływać znane powiedzenie starego, mądrego Kisiela o tym, że znaleźliśmy się w dupie i co gorsza, zaczęliśmy się w niej urządzać.

Piszę o tym w kontekście zbliżającego się dnia Wszystkich Świętych, mocno zakorzenionego w naszej tradycji i obyczajowości. Wygląda na to, że tegoroczne obchody Zaduszek będziemy musieli urządzić inaczej niż do tego przywykliśmy. Ze wszystkich bowiem stron słychać apele o to by tym razem odpuścić sobie gremialną obecność na cmentarzach 1 listopada, by zmniejszyć zagrożenie zakażeniem wirusem groźnym szczególnie dla ludzi w podeszłym wieku. Seniorzy to bodaj najliczniejsza grupa wśród odwiedzających zmarłych więc jeśli posłuchają tych wezwań, a mam nadzieję, że tak się stanie, to tłumy na polskich nekropoliach znacznie się przerzedzą. Nie stanie się nic nadzwyczajnego, poza naruszeniem obyczaju, jeśli swych zmarłych odwiedzimy w innym terminie. Myślę też, że władza nie wykona tym razem kolejnego głupiego ruchu, tak jak w kwietniu, gdy zamknięto nie tylko lasy, ale i cmentarze, a w dodatku okazało się, że „twój ból jest większy niż mój”. Dobrze wiem, jak wielkim okrucieństwem dla wielu jest brak możliwości odwiedzenia kogoś, z kim się przeżyło kilkadziesiąt lat, a kto już odszedł. Niech więc cmentarze pozostaną otwarte, bo przecież jest tak wiele innych miejsc, gdzie groźba zakażenia jest równie wielka.

Trwałym obyczajem naszych mediów jest publikowanie w okolicach daty 1 listopada swoistej listy nieobecności będącej przypomnieniem tych wszystkich, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku. To powszechnie znani ludzie kultury, sportu, polityki. Ale przecież każdy z nas ma swoją własną listę nieobecności – swoich bliskich, przyjaciół, czy choćby zwyczajnych znajomych. Mam taki zwyczaj, że nie usuwam z prywatnej książki telefonicznej tych, którzy odeszli. Obecność nazwiska osoby  w wykazie telefonów ma bowiem dla mnie wymiar prawie symboliczny, jest wyrazem więzi ciągle mnie łączących z kimś kto już odszedł, a kto był dla mnie kimś ważnym i bliskim. Niestety z roku na rok takich nazwisk jest coraz więcej, a wokół nas jakby coraz bardziej pusto.

W tym roku nie będzie mnie przy mogiłach bliskich w dniu 1 listopada, tak nakazuje mi rozsądek i nie ma co ukrywać także i obawa przed tym paskudnym wirusem. Mam nadzieję, że tak zachowa się wielu moich znajomych, bliskich, przyjaciół, których szczerze do tego zachęcam.

Wyszukaj w blogu: