W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Koniec nadziei

2020-11-02 15:27:27, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Czy otwarcie ofert na ogłoszony przez Słowiankę przetarg na budowę hali widowiskowo-sportową oznacza koniec nadziei gorzowian na to, że wreszcie będziemy mieli obiekt odpowiadający wymaganiom współczesności ? Na razie nikt nie zna odpowiedzi na tak sformułowane pytanie, jako że oczekiwania inwestora i wykonawców znacznie się rozmijają. Co prawda wielu znawców obecnego rynku inwestycyjnego spodziewało się ofert grubo przekraczających 100 milionów złotych, to i tak najniższa oferta firmy Budimex SA z Warszawy przekracza limit kosztów inwestycji określony przez Słowiankę o około 16,5 miliona złotych. Oznacza to  ni mniej, ni więcej, że na tę chwilę inwestor, a właściwie miasto, bo Słowianka jest właściwie inwestorem zastępczym (nie bardzo rozumiem ten pomysł, bo przecież wiadomo, że ta spółka może oprzeć się wyłącznie na miejskich środkach finansowych) nie ma wystarczających pieniędzy na realizację tego projektu. A skoro nie ma zapewnionych źródeł finasowanie to przetarg należy uznać za nierozstrzygnięty. Oznacza to jednak, że projekt budowy hali w Gorzowie zostanie odłożony ad calendas graecas, czyli na święte nigdy. Trudno bowiem oczekiwać, że następny przetarg, gdyby został ogłoszony, przyniesie tańsze oferty, praktyka pokazała już nieraz, że zwykle bywa dokładnie odwrotnie. Trzeba się liczyć także z niebezpieczeństwem utraty obiecanego przez Ministerstwo Sportu dofinansowania tej strategicznej dla polskiego sportu inwestycji (a z własnego doświadczenia wiem, że niełatwo uzyskać taki status projektu) określonego na niebagatelną kwotę 22 milionów zł. Czyli jak nie teraz, to właściwie nigdy. Jeżeli chcemy mieć porządną halę w Gorzowie, choćby taką jaką się cieszą nasi sąsiedzi z południa, to trzeba „znaleźć” te brakujące miliony.

Z tego co się zorientowałem to większość radnych na czele z przewodniczącym  Rady Janem Kaczanowskim przychylnie przyjmie każdą propozycję prezydenta Wójcickiego mających na celu wygospodarowanie dodatkowych środków z miejskiej kasy. Może więc warto się zastanowić nad tym, jakich przesunięć należy dokonać w miejskim budżecie, by budowa hali stała się możliwa. Wiadomo też, że  sejmikowy radny pan Mirosław Marcinkiewicz składa wniosek do zarządu województwa o przekazanie na budowę hali w Gorzowie kwoty  milionów złotych rozłożonej na trzy lata. Mam nadzieję, że wojewódzcy radni z Gorzowa ten wniosek poprą wszystkimi siłami.  Może warto spróbować złożyć jeszcze aplikacje o powiększenie dofinansowania z budżetu państwa, choć zdaję sobie sprawę z tego, że pandemia postawiła państwowe finanse w opłakanym stanie, więc trzeba być realistą, ale kto nie spróbuje ten nie będzie pił szampana. Poza tym skoro już Słowianka występuje jako inwestor to niech podejmie starania o zaciągnięcie kredytu inwestycyjnego, który mógłby zmniejszyć choćby trochę tę 16,5 milionową lukę. Obawiam się jednak, że i tu może być problem z tzw. zdolnością kredytową, jako że ta spółka od zawsze notuje stratę bilansową, a obawiam się że tegoroczny wynik może zamknąć się gigantyczną wręcz stratą spowodowaną COVID 19.

Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się być beznadziejna, jednak tę 16,5 milionową dziurę można potraktować jak szklankę  do połowy pełną. Nie jest to przecież kwota dla całkiem przecież niemałego miasta, jakim jest Gorzów, która byłaby nie do ogarnięcia. Są chyba w naszym mieście spece od inżynierii finansowej, którzy potrafią pokazać wiele sposobów  pozyskania pieniędzy na realizację rozmaitych projektów.

Jeżeli nie uda się wybudować hali przy Słowiance to ta niezrealizowana inwestycja powiększy i tak już długą listę inwestycyjnych projektów Słowianki, których nigdy nie udało się doprowadzić do końca; hotel, basen otwarty, serwerownia produkująca tyle ciepła, że ogrzewana miała by być  nie  tylko woda w basenach, ale i pół miasta. Przy czym wszystkie te niezrealizowane pomysły trochę spółkę kosztowały, tak jak i przygotowania do budowy hali.  

A może to jakieś fatum?

Wyszukaj w blogu: