W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Andrzeja, Maury, Ondraszka, 30 listopada 2020

„Podmiot nie zgadza się z orzeczeniem”

2020-11-11 11:25:01, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Jeden z moich przyjaciół, stały uczestnik rozmaitych spotkań z politykami różnej maści, swego czasu często organizowanych w gościnnej sali audytoryjnej biblioteki, za każdym razem nie ukrywał swego rozczarowania z powodu nikłej obecności młodych ludzi wśród zebranych. Zadawał retoryczne pytania w rodzaju „dlaczego młodych tu nie ma, czyżby nie interesowało ich to co się w Polsce dzieje”.

Myślę, że teraz jest zadowolony, bo właśnie polska młodzież wyszła na ulice polskich miast i co ważniejsze miasteczek, nie tylko po to by zaprotestować przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zrywającego tzw. kompromis aborcyjny, ale przede wszystkim przeciwko państwu PiS, anachronicznemu i ograniczającemu wolność obywateli.

Niedawno pisałem o konflikcie wywołanym piątką dla zwierząt. Jeszcze ten nie wygasł, a już zafundowano nam nowy, o wiele głębszy i ostrzejszy. Tracę resztki wiary w to, że rządzący mają jakiś plan dla naszej ojczyzny, coraz bardziej wątpię w to, że wiedzą co robią. Teraz, gdy cały   świat zmaga się z koronawirusem, gdy całe narody i społeczności mobilizują się do wspólnej walki z pandemią, my zaostrzamy wewnętrzne konflikty, chyba zgodnie z wydawało się zapomnianą już stalinowską teorią o konieczności zaostrzania walki klasowej.

Dziś młodzież pokazuje swoją siłę, demonstrując jednocześnie swój pomysł na Polskę, dalece różniący się od tego co nam proponuje rządząca partia. Jednym z głównych postulatów protestujących jest ograniczenie roli Kościoła i nadanie pojęciu świeckości państwa nie tylko znaczenia czysto deklaratywnego. Nie powinno więc dziwić, że w Krakowie, na Franciszkańskiej 3, pod słynnym oknem papieskim zamiast rozentuzjazmowanej i rozmodlonej młodzieży zbierają się ci, którzy domagają się zmian w polskim kościele katolickim, który znajduje się w coraz większym kryzysie, a czego zdają się nie dostrzegać jego hierarchowie.

Nie należy jednak traktować rozlewających się po całej Polsce protestów jako pokoleniowego buntu. To prawda, że już trzydziestolatkowie uważani są w tym tłumie za seniorów „nie bardzo kumających o co właściwie chodzi”, że nie wspomnę o swoich rówieśnikach, którzy nazywani są „dziadersami”, którzy nie tylko nie mają pojęcia czego potrzebują młodzi Polacy, ale ponieważ rządzą tym krajem to starają się młodym ich potrzeby wykreować.

To co dziś się dzieje w Polsce już teraz staje się przedmiotem poważnych analiz naukowych i to nie tylko politologicznych czy socjologicznych. Także filolodzy znajdują przy tej okazji przebogaty materiał do swych badań, bo język tych demonstracji jest na swój sposób wyjątkowy i zasługujący na to by mu się przyjrzeć nie tylko ze względu na wulgarność i dosadność. Dziś żeby o nim pisać najpoważniejsze gazety nie wykropkowują najważniejszego hasła przytaczając go w dosłownym brzmieniu : WYPIERDALAĆ. Podobnie zachowują się media elektroniczne, które także nie wypikowują skandowanych haseł. Każda rewolucja ma swój własny język, więc nie inaczej jest i tym razem. Ale czy to już jest rewolucja? To się wkrótce okaże. Niewątpliwie na rozwój wypadków wpływa w istotnym stopniu szalejąca jednocześnie pandemia, która mocno ogranicza korzystanie z demokratycznych metod rozwiązywania problemów politycznych, jak chociażby przedterminowych wyborów. Nie może to jednak oznaczać bezczynności władzy liczącej na zmęczenie protestujących i „wypalenie” konfliktu. Takie rachuby zbyt często zawodzą (patrz Łukaszenka i Białoruś, gdzie protesty trwają już bodaj czwarty miesiąc i wcale nie słabną mimo represji). Im wcześniej władza zacznie rozmawiać z protestującymi, proponować satysfakcjonujące rozwiązania i oczekiwane zmiany, tym lepiej dla nas wszystkich. Póki co, nic na to nie wskazuje, bo zdaje się Kaczyński chce na ostro, jakby nie wiedział, że wojny z własnym narodem jeszcze nikt nigdy nie wygrał.

Wyszukaj w blogu: