W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2021

Nowa świecka tradycja

2020-12-27 10:17:19, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Świecka, choć nierozerwalnie związana ze świętami Bożego Narodzenia, świecka, choć zaangażowany jest także miejscowy kościół. Mowa o Popowie, coraz bardziej znanym nie tylko w regionie, ale w całej Polsce, a w nieodległej perspektywie, jak sądzę, poza granicami. Niewielka wieś niedaleko Skwierzyny zasłynęła świątecznymi iluminacjami: nie ma tam  chyba budynku, który nie zostałby ozdobiony feerią lampek, świetlnych girland i łańcuchów.

Gdy padła propozycja by na chwilę oderwać się od świątecznego stołu i pojechać zobaczyć te osławione popowskie iluminacje nie przypuszczałem, że na taki sam pomysł wpadnie połowa Gorzowa, ćwierć Zielonej Góry oraz poważna część populacji nieodległych powiatów. Im bliżej Popowa tym sznur aut poruszających się w żółwim tempie stawał się coraz dłuższy. Wreszcie gdy dotarliśmy do centrum wsi, sporo czasu zajęło poszukiwanie miejsca do zaparkowania samochodu. Potem włączyliśmy się w tłum ludzi przemieszczających się główną ulicą wśród wolno jadących samochodów – wszyscy podziwiali morze świateł, w głosie i zachowaniu czuć było fascynację i radość. I choć wszyscy byli w maseczkach, ludzie sprawiali wrażenie jakby zapomnieli o pandemii, o tych wszystkich nieszczęściach, jakie nas otaczają. Za tę odrobinę szczęścia mieszkańcom Popowa należą się wielkie dzięki. Widać, że ten efekt został osiągnięty wspólnym wysiłkiem mieszkańców, całej miejscowej społeczności, bo przecież nie tylko prywatne domy i posesje zyskały efektowną iluminację, ale i świątynia, i remiza, i budynek leśnictwa. Widać było ogromną pomysłowość i kreatywność, nikt nie szczędził wysiłku i pieniędzy. Wynik zachwycający. Dzięki temu maleńkie Popowo stało się powszechnie znane, a nasz region zyskał jeszcze jedną atrakcję turystyczną. Nie jestem zbyt skłonny do pochwał, jechałem tam z dość sceptycznym nastawieniem, bo kicz, bo można by przecież lepiej spożytkować ludzki entuzjazm. Jednak jak to wszystko zobaczyłem to zmieniłem zdanie.

Póki co cały ten projekt jest autentyczny, ale i nie do końca uporządkowany. Ogrom przybyszy pragnących zobaczyć Popowo w świątecznej krasie chyba wszystkich zaskoczył, wieś przeżywa prawdziwe oblężenie. To może być nawet niebezpieczne, po przecież ruch samochodów i pieszych jest bez przerwy kolizyjny, chyba należałoby wyznaczyć parkingi gdzieś poza wsią, zorganizować polowe toalety, przy takiej ilości ludzi to wręcz nieodzowne. Jeżeli ten projekt się utrzyma przez kolejne lata, a wszystko na to wskazuje, bo z roku na rok światełek i ozdób przybywa, to sprawą  w większym stopniu powinny się zając gminne władze samorządowe, by  wszystko uporządkować, a nawet skomercjalizować. Opłata parkingowa, wynajęcie terenu pod stoiska handlowe, sprzedaż fast foodów i gorących napojów, jakieś festynowe atrakcje, to wszystko może stanowić źródło wcale sporych dochodów dla gminy i sołectwa. Pewnie to źle wpłynie na autentyczność tego przedsięwzięcia, ale trzeba z tym się pogodzić. Popatrzmy jak wyglądają w sezonie Krupówki, czy sopocki Monciak.

Zachęcam wszystkich do odwiedzenia Popowa, bo ta wizyta gwarantuje niesamowite przeżycia.

Wyszukaj w blogu: