W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2021

O roku ów

2020-12-30 11:38:08, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Do tej pory tkwiłem w nie do końca uzasadnionym przekonaniu, że należę do szczęśliwego pokolenia, które jako jedno  z nielicznych w historii naszego umęczonego narodu ominą wszelkie plagi od wieków nękające ludzkość. Wojny, głód i powszechna nędza, pomory i epidemie, to wszystko wydawało się przeszło nieodwracalnie do historii. Kończący się rok jednak zmusił do zmiany sposobu myślenia w tym względzie. Raz jeszcze przepotężna natura pokazała człowiekowi prawdziwe miejsce w szeregu, pokazała wyraźnie, że wcale nie jesteśmy panami wszechświata, że są jeszcze siły, które potrafią przewrócić nasze życie. I choć rozbijamy atomy, latamy w kosmos, wymyśliliśmy Internet i wirtualną rzeczywistość to w konfrontacji z małym, niewidzialnym wirusem okazaliśmy się równie bezradni jak nasi przodkowie sprzed wieków zmagający się z dżumą, czy czarną ospą. Nie ma żadnych wątpliwości, że rok 2020 będzie jednoznacznie utożsamiany z covidową pandemią, z którą póki co radzimy sobie co najwyżej średnio. Stanowi ona najpoważniejszy sprawdzian dla wszystkich; i dla przeciętnego Kowalskiego pracującego w ledwo dyszącej służbie zdrowia, i dla polityka z pierwszych stron gazet robiącego szemrane interesy z maseczkami i respiratorami.

Na drugi plan zeszły wszystkie inne wydarzenia, polityczne i społeczne, jakoś zmalały problemy będące przedmiotem powszechnego zainteresowania, jak np. kto wygra wybory prezydenckie w USA. Ale jednocześnie w cieniu pandemii rozgrywają się wydarzenia mające istotny wpływ na naszą przyszłość. Rok 2020 w Polsce to czas, w którym nastąpiło pogłębienie konfliktów politycznych wywołane nie tylko ostrą kampanią prezydencką, ale przede wszystkim działaniami formacji rządzącej. PiS kierując się słusznym przekonaniem o tym, że od suwerena otrzymał pełny i demokratyczny mandat do rządzenia państwem jednocześnie zastosował absolutnie błędne metody. Podstawową zasadą demokracji jest przecież sprawowanie władzy przez większość przy pełnej trosce i szacunku dla  praw mniejszości. Czy tak jest w dzisiejszej Polsce – odpowiedź jest oczywista, wystarczy spojrzeć na ulice naszych miast w trakcie protestów Strajku Kobiet.

Wielu uważa, że struna została napięta do ostatecznej granicy, czy więc pęknie w przyszłym roku? Mam co do tego sporo wątpliwości wynikających z już historycznych, acz nieodległych wydarzeń. Poprzedni system mimo skrajnego w braku społecznego poparcia w ostatnim okresie swego istnienia trwał i trwał, choć protesty i demonstracje przeciwko ówczesnej władzy były o wiele ostrzejsze i powszechniejsze niż dziś. Było to możliwe bo władza opierała się na skutecznym i bezwzględnym aparacie przemocy – ZOMO, milicji, SB, a nawet wojsku. Czy to niczego nie przypomina, z niczym się nie kojarzy?

To co przeszkadza z optymizmem patrzeć w przyszłość to nie koronawirus. Ten zapewne zostanie pokonany przez szczepionkę. Akcja powszechnych szczepień musi być jednak przeprowadzona sprawnie i szybko, nie może być tak, że najważniejsze osoby w państwie swymi wypowiedziami i zachowaniami podważają sens szczepień.  Niepokoi mnie bardziej coraz powszechniejsze przekonanie o tym, że nasza ojczyzna staje się coraz bardziej nieżyczliwa dla swych obywateli. O ile było to na swój sposób zrozumiałe, gdy mieliśmy do czynienia z ustrojem totalitarnym, to dziś gdy go zwycięsko opuściliśmy, staje się trudne do wytrzymania. Mnożące się nakazy i zakazy wynikają nie tylko z walki z pandemią, ale z wszechogarniającej  chęci kontrolowania życia obywateli, tego z kim śpimy, kogo kochamy, jakie wartości wyznajemy. Stąd różne Pegasusy, mnożenie instytucji kontrolnych i rozmaitych inspekcji, zaostrzanie kodeksów karnych.  Wstrząsnęła mną niedawno zasłyszana  informacja wynikająca z badań, że ponad 60% młodych Polaków w przedziale wiekowym 20-35 lat poważnie rozważa możliwość wyjazdu na trwałe z Polski i urządzenia sobie życia gdzie indziej. To powinien być najpoważniejszy system alarmowy dla rządzących, że prowadzą nasze sprawy w nie tę stronę co trzeba.

A tak poza tym wszelkiej pomyślności w 2021 roku.

Wyszukaj w blogu: