W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2021

Pierwszy krok

2021-01-07 17:52:52, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

To jeszcze chyba nie początek końca wieloletniej historii budowy hali sportowej w naszym mieście, to nawet nie koniec początku, ale wreszcie mamy konkretne kroki, które w ostatecznym rezultacie mają doprowadzić do tego by ten projekt się zmaterializował.

Podpisanie umowy pomiędzy inwestorem, czyli Słowianką, a wykonawcą, czyli Budimexem oznacza, że właściwie można  już wbijać pierwszą łopatę na działce znajdującej się w parku Słowiańskim. Co prawda w najnowszej historii gorzowskich inwestycji znajdziemy i taki fakt, że nie zawsze pacta sunt servanda, bo przecież pierwsza umowa, jaka została podpisana na budowę filharmonii nie została zrealizowana, co spowodowało, że koszt tej inwestycji wzrósł prawie dwukrotnie.  Nie sądzę, żeby doszło do powtórki takiej sytuacji, bo i strony umowy inne, a i czasy nie takie, żeby można bezkarnie zrywać podpisane zobowiązania. Wykonawca deklaruje zbudowanie hali w dwa lata. W sieci co prawda natychmiast pojawiły się prześmiewcze komentarze o tym, jak to w maju 2026 roku zostanie podany ostateczny termin zakończenia budowy hali w Gorzowie. Sądzę jednak, że Budimex  jest zbyt poważną firmą, notowaną na giełdzie, jedną z największych grup budowlanych w Polsce, by ryzykować jakąś skuchę oznaczającą utratę wizerunku.

W realizacji projektu nie przeszkodzi zapewne brak doświadczenia zarządu Słowianki w działalności inwestycyjnej, bo jak wiadomo, choćby zamiar budowy hotelu skończył się kompletną klapą. Poza tym tak naprawdę inwestorem jest miasto, które zapewnia też źródła finansowania. Cóż, instytucja inwestora zastępczego nie jest niczym nadzwyczajnym, często się ją stosuje, co w tym przypadku jest tym bardziej uzasadnione, bo przecież  Słowianka ma być przyszłym użytkownikiem hali. Będzie więc okazja i czas by się obiektu nauczyć w trakcie jego powstawania i co ważniejsze wypracować koncepcję i zasady jego funkcjonowania. Ważne jest i to, że zarówno  miasto, jak i sama spółka mają świadomość, że powstaje w Gorzowie jeszcze jeden obiekt komunalny, którego działalność będzie wymagała stałego dofinansowania. Niby wszyscy wiedzieli, że baseny publiczne są nierentowne, ale kiedy Słowianka kolejne lata działalności zamykała stratą bilansową, to było powszechne zdziwienie, a czasem wręcz oburzenie.

Słowianka wkrótce będzie obchodzić dwudziestolecie działalności i przez cały ten czas nigdy nie wypracowała zysku. Teraz otrzyma jeszcze jedne element generujący stratę więc trzeba się na tę ewentualność zwyczajnie przygotować. I nie ma co snuć mrzonek o zgromadzeniach religijnych, targach i wystawach, bo one na pewno nie będą decydować o wyniku finansowym. Finansów nie uratują także eventy artystyczne, bo mamy wiele przykładów z ostatniego czasu odwoływania koncertów znanych wykonawców, bo nie sprzedano wystarczającej ilości biletów. Trudno oczekiwać, że w gorzowskiej hali wystąpią Rolling Stonsi, bo tylko podobne gwiazdy byłyby w stanie wypełnić pięciotysięczną widownię. Hala tej wielkości jest po prostu jak na gorzowskie potrzeby zwyczajnie za duża, przeformatowana i przeskalowana. Tu widzę źródło przyszłych problemów gorzowskiej hali, bo im większy obiekt, tym większe koszty jego funkcjonowania. Pewnie, że najlepiej by było, gdyby halę oddać w użytkowanie jakiejś miejskiej spółce, która osiąga stały dochód, jak np. wodociągom, ale to pomysł z gatunku żartu. Słowianka, ma tę zaletę, że będzie mogła część zadań związanych z codzienną działalnością powierzyć swojemu obecnemu personelowi, np. sprzątanie, czy obsługę  kas i urządzeń technicznych. W ten sposób uda się uniknąć wydatnego wzrostu zatrudnienia, bo niektóre obowiązki będzie można powierzać osobom na tzw. umowę-zlecenie, tak jak to robi filharmonia, zapewniając obsługę szatni, czy bileterów. Mam bowiem nadzieję, że w gorzowskiej hali będą i szatnie, bo trudno będzie przecież sobie wyobrazić sobie rozkoszowanie się koncertem zakutanym w płaszcz, czy futro. Mówi się, że spółka przygotuje biznes plan mający zapewne pomóc w osiągnięciu jak najlepszego wyniku finansowego z użytkowania hali. To dobry pomysł, wiem z doświadczenia, że może to być przydatne. Słowianka, kiedy rozpoczynała działalność otrzymała w wianie od właściciela przygotowany na zamówienie miasta taki właśnie biznes plan. Co prawda w wielu fragmentach prezentował zbyt optymistyczne założenia, ale okazał się pomocny na etapie organizacji spółki oraz planowania celów.

Myślę, że przyszły użytkownik hali winien przede wszystkim wykazać się realistycznym podejściem do problemu, nie wpadać w nadmierny optymizm, czego mogą wymagać względy propagandowe. Trzeba skupić się na minimalizowaniu kosztów, a także na określeniu zasad współpracy z gorzowskimi klubami sportowymi zainteresowanymi z korzystania z hali dla rozgrywek meczowych oraz procesu treningowego. Konieczne będzie nawiązanie współpracy ze związkami sportowymi dla uzyskania prawa organizacji międzynarodowych spotkań, choć tu należy się liczyć z tym, że zwykle przy takiej okazji one też chcą coś zarobić dla siebie, dlatego te prawa najczęściej po prostu odsprzedają bezpośrednim organizatorom. Jak z tego krótkiego przeglądu problemów wynika, wybudowanie hali to połowa sukcesu. Prawdziwe schody się zaczną wówczas, gdy hala wreszcie stanie i im rozsądniej i szybciej się do tego przygotujemy, tym lepiej dla wszystkich.

Ale najważniejsze  jest to, że Gorzów będzie miał wreszcie swoją halę. Cieszę się z tego jak każdy kibic sportowy i każdy mieszkaniec miasta.

Wyszukaj w blogu: