W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Bogumiła, Eweliny, Mirosława , 26 lutego 2021

Pamięci prof. Wojciecha Burszty

2021-02-09 08:48:55, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Miasto,

W piątek, 5 lutego, odszedł Wojciech Burszta, antropolog, kulturoznawca, wielka osobowość nauk humanistycznych. Związany najpierw z Gorzowem jako wykładowca dawnej PWSZ, noszącej obecnie nazwę Akademia im. Jakuba z Paradyża. Kiedyś pewnego dnia trafił do Jazz Clubu „Pod Filarami” i tak poznaliśmy się osobiście. Potem padł pomysł na zajęcia w klubie ze studentami kulturoznawstwa.

Od prawej Andrzej Białkowski, Wojciech Burszta, Marek Paczkowski w kraciastej koszuli

Od pewnego czasu Andrzej Białkowski prowadził już badania nad gorzowską Małą Akademią Jazzu. Któregoś dnia spotkali się i usiedli w filarowej małej sali i tak zaczęła się przygoda Wojtka z naszą MAJ. Zapalił się do pomysłu Andrzeja, żeby razem napisać książkę na jej temat. Potem poprowadził badanie fokusowe w klubie. Spotkanie rozpoczął od słów: „Witam państwa bardzo serdecznie na tzw. spotkaniu fokusowym. Nazwę »fokusowe« wymyślili socjolodzy tuż po drugiej wojnie światowej, mimo że takie spotkania odbywały się właściwie od początku istnienia ludzkości. Polegają one na tym, że ustalamy temat, na który chcemy porozmawiać, a naszą rolą – moją i Andrzeja – jest moderowanie, czyli podpowiadanie państwu pewnych zagadnień. Zaprosiliśmy osoby, które są z tematem związane, czyli w tym przypadku z MAJ, ale w różny sposób i w różnym czasie. Skoro minęło już trzydzieści lat, to można powiedzieć, że dystans czasowy jest ogromny. […] Chcieliśmy porozmawiać z ludźmi z różnych pokoleń, związanych z MAJ: dawnymi słuchaczami, byłymi i obecnymi nauczycielami, promotorami tych działań, a więc z osobami, które były zaangażowane w ideę podmiotowo, ale z różnych stron. To, co nas przede wszystkim interesuje – pytanie, które chciałbym, żeby było motywem przewodnim naszego spotkania – to czy MAJ stworzyła coś, co moglibyśmy nazwać jakimś rodzajem wspólnoty” (Jedzie Pan Jazz str. 133 i 134).

Od Prawej Wojciech Burszta, Andrzej Białkowski

I napisali, a ile w tym było fajnych sporów, nie moich, ale Andrzeja z Wojtkiem lub Wojtka z Andrzejem. Dla mnie bycie tego świadkiem uświadomiło mi, w jak fantastycznym, twórczym i naukowym procesie brałem udział. To do dzisiaj siedzi we mnie. Wojtek był wielkim naukowcem, ale też facetem z krwi i kości. Teraz, kiedy to piszę, słyszę jego głos, obrazy przewijają się przez pamięć.

Promocja książki Jedzie Pan Jazz. Edukacja jazzowa i popkulturowa w perspektywie antropologicznej z udziałem obu autorów odbyła się w czerwcu w trakcie Dni Gorzowa 2019. Pojechaliśmy też przy okazji do Santoczna, podgorzowskiej urokliwej wioski wśród lasów, gdzie narodził się tytułowy Pan Jazz. A tam był wiejski festyn. Marek Paczkowski (ten z zieleniaka przy ul. Hawelańskiej) zadbał o odpowiednią oprawę (patrz foto). Był transparent powitalny z napisem „Witamy Panie Jazz” i inne przyjemności kulinarne. Rodziły się pomysły na przyszłość. Kolejna książka, tym razem po konferencji zorganizowanej w październiku 2018 roku w Gorzowie pod redakcją Wojtka i Andrzeja, pod tytułem Oblicza muzycznej praxis. Debaty, terytoria, reduty nadziei i oporu ukaże się na dniach. Wojtek jej nie doczekał.

W książce Jedzie Pan Jazz w zakończeniu na stronie 171 jest cytat z powieści J. Škvoreckiego, Scherzo capriccioso (Wesoła opowieść na temat Dvořáka), który wpisuje się w ideę MAJ. Andrzej do mnie zadzwonił pełen zachwytu nad pomysłem Wojtka. Przysłał mi zakończenie. Przeczytałem i oniemiałem. Potem, jak już otrzymałem gotową książkę, odkryłem inny świetny cytat z tej powieści, zamieszczony w pierwszym rozdziale pt. Kultura i codzienność muzyki.

Od lewej Marek Paczkowski i witający społeczność wsi Santoczno Wojciech Burszta

Dla mnie ten okres znajomości z nim to przygoda, której Andrzej jest głównym spoiwem – przygoda dojrzewania we mnie świadomego animatora kultury, która wzbogaciła moją animatorską intuicję.

Wiedziałem, że jest chory. Wieści przychodziły złe… ale broniłem się przed myślą, że to może szybko nastąpić… niestety nastąpiło, ale za szybko, a przecież były kolejne pomysły, następna książka, konferencja… Żegnaj, Wojtku…

Wyszukaj w blogu: