W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Prezydentem sportu będąc (cz.2)

2014-11-04 00:05:44, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport,

Jestem już w takim wieku, w którym nie tylko słyszę moich rozmówców, ale również ich słucham. Cecha ta u Polaka niezwykle rzadka i niespotykana. Odnoszę wrażenie, że zanikająca, a nabywa się jej dopiero w okresie dorosłości i to nie objawia się u wszystkich. Do rzeczy jednak. Rozmawiałem z moim profesorem ze szkoły średniej. Niezwykle ceniąc jego dojrzałość, charyzmę, wrodzoną kulturę osobistą i mądrość życiową dostrzegłem coś co może odmienić  w znaczny sposób nie tylko sport w Gorzowie, ale życie społeczne jako całość. Ten wuefista – tak nauczyciel wychowania fizycznego – był inspiratorem napisania dzisiejszego bloga. Sport we współczesnej szkole pozostawia wiele do życzenia – to nie tylko moje słowa. Nie chodzi jednak o jakość kształcenia (o kształceniu trudno zresztą mówić), a o kształtowanie współczesnego pokolenia młodych ludzi w kulturze fizycznej w ogóle.

Dziś jak powszechnie wiadomo „WueF” to lekcja przez wielu postrzegana jako zbędny dodatek do planu lekcji. Zajęcia, które można potraktować w kategoriach „kwiatek do kożucha”. W postindustrialnym społeczeństwie w jakim żyjemy zaczynamy doceniać niezbędne elementy wychowania dopiero po latach, gdy zaniedbania z młodości już niezwykle trudno nadrobić.

Co może prezydent w tej kwestii ? Wydawać by się mogło, że niewiele. Funkcja jaką sprawuje nie zobowiązuje go, do podejmowania działań w tym zakresie, a już na pewno nie są to rzeczy priorytetowe. Można się zgodzić, ale tylko pod warunkiem, że zatrudnia i rozlicza ludzi, którzy za niego tę robotę (dbanie o prawidłowe wychowanie fizyczne młodego pokolenia) wykonują. Jeśli owi „ludzie prezydenta” wykonują tę pracę niechlujnie, bez zaangażowania i byle jak to należy ich po zwolnić lub przywołać do pionu, bo istnieje rzesza gotowych do pracy, świetnie kierunkowo wykształconych, a przede wszystkim z wizją i zaangażowaniem realizujących powierzone zadania ludzi. Oczywiście, że dziś niezwykle wielką rolę odgrywają pieniądze, ale człowiek poświęcający się jednej funkcji, mający do tego silne zaplecze i poparcie może zadbać o zdrowie naszych dzieci dużo lepiej od trzymającego kilka srok za ogon amatora.

Jest w naszym mieście Międzyszkolny Ośrodek Sportu. Ta instytucja organizuje w naszym mieście rozgrywki sportowe szkół na poziomie gimnazjalnym i ponadgimnazjalnym. Uczestnikami są uczniowie, którzy rywalizują w różnych dyscyplinach indywidualnych i zespołowych. Po tym wręcza się medale, wyróżnienia, punktuje szkoły, poszczególnych nauczycieli i…tak w kółko rokrocznie. A jak to wygląda od kuchni ? Piłka nożna jest mi najbliższa, więc poświęcę jej kilka wierszy tekstu. W ciągu dwóch tygodni rywalizują zespoły w grupach po czym po dwa najlepsze z każdej grupy grają w play-offach, a na końcu spotykają się w finale piłkarskich „szóstek”. Podobnie w siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczną, etc…cały rok po kilka dni i koło się toczy. Powracam do w/w nauczyciela. (…) za dawnych czasów były to rozgrywki o wyjątkowym prestiżu, podniosłej atmosferze, opisywane w prasie, a poziom sięgał dzisiejszej ligi okręgowej jeśli nie IV ligi (…) Co w takim razie stoi na przeszkodzie, aby utworzyć międzyszkolną ligę, „rżnąć w tę gałę” na całym boisku w pełnym składzie np. na stadionach przy Olimpijskiej czy Krasińskiego? Spotykać się po eliminacjach miejskich z zawodnikami z lubuskiego, zachodniopomorskiego czy wielkopolskiego ? Przecież to byłoby dopiero wydarzenie ! ZSM „Mechanik” czy ZSTiO spotyka się z ZSZ „Cegielski” Poznań ? Znam niestety odpowiedź na pytanie „Dlaczego tak nie jest, a mogłoby być ?”

Jest ona nader oczywista: brak pieniędzy. Rozwiązanie może być prostsze niż się komuś wydaje. Jeśli powierzy się wuefistom prowadzenie rozgrywek w poszczególnych dyscyplinach, dodatkowo opłaci się godnie dodatkowe lekcje „sks-ów” w godzinach popołudniowych i oddawać będzie się nauczycielom za wyjazdy sobotnio-niedzielne dzień wolny (kodeks pracy to sankcjonuje) wyjdzie nam to wszystkim na zdrowie. Oczywiście należałoby wdrożyć długoletni plan, a potem go umiejętnie prowadzić, ale od tego przecież jest MOS ! Być może przeczyta to prezydent miasta (obecny lub przyszły) i spróbuje się nad tym pochylić, księgowa przeliczy i wspólnie znajdą środki, abyśmy mogli w przyszłości cieszyć się z sukcesów gorzowskich sportowców, którzy w naturalny sposób zasilą kadry zespołów sportowych Stilonu, GTPS, AZS KSSSE PWSZ i wielu innych. To nam się wszystkim opłaci, ale trzeba pracować, aby zebrać owoce w przyszłości. Samo się nie zrobi…

Wyszukaj w blogu: