W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Tęsknota za potęgą

2015-01-03 17:52:01, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport,

Za trzy miesiące minie 12 lat od chwili, gdy Gorzów pożegnał się z krajową elitą siatkówki mężczyzn. Starsi kibice pamiętają, w jakich okolicznościach się to stało. Ostatni, siódmy mecz fazy play out ze Stalą Nysa graliśmy praktycznie bez rezerwowych. Doszło do tego, że gdy kontuzji kręgosłupa nabawił się Marcin Kobiałko, w roli skrzydłowego musiał go zastąpić mierzący ,,metr dwadzieścia w kapeluszu’’ rozgrywający Jerzy Boguta. Przegraliśmy najważniejszy pojedynek dekady, spadliśmy z ekstraklasy i Bóg jeden raczy wiedzieć, czy jeszcze kiedykolwiek się w niej pojawimy.

W pierwszy roboczy dzień nowego roku, 2 stycznia, obejrzałem w telewizji mecz Banimeksu Będzin z Jastrzębskim Węglem. I łza mi się w oku zakręciła. W ekipie gospodarzy zobaczyłem na pozycji środkowych eksgorzowian Adriana Hunka i Mariusza Gacę. A gościom kibicował na trybunie ich prezes Zdzisław Grodecki, który w latach świetności Stilonu i GTPS był trenerem drużyny z Jastrzębia Zdroju. Gdy ze swą ekipą przyjeżdżał nad Wartę, miał tylko jedno marzenie: ugrać choć jednego seta. Więcej nie miał prawa oczekiwać, bo komplet punktów i tak był zarezerwowany dla naszych. Potem drogi obydwu klubów diametralnie się rozeszły. Jastrzębianie zaczęli sięgać po medale mistrzostw Polski i dwukrotnie wystąpili w turniejach Final Four Ligi Mistrzów, zaś gorzowianie utonęli najpierw w pierwszo, a od trzech sezonów w drugoligowej otchłani.

W ostatniej dekadzie siatkówka stała się najlepiej pokazywaną w polskiej telewizji grą zespołową. Plus Liga doścignęła sportowym, finansowym i organizacyjnym poziomem ligi włoską oraz rosyjską, przez co stała się magnesem dla najlepszych graczy z całego świata. Zagraniczni trenerzy marzą o posadzie choćby w najsłabszych zespołach polskiej ekstraklasy. Nasze klubowe drużyny rządzą w europejskich rozgrywkach pucharowych. A wisienką na torcie było ubiegłoroczne mistrzostwo świata biało-czerwonych.

Siatkarski boom dostrzegają kibice, sponsorzy i włodarze miast. Wszędzie, tylko nie w Gorzowie. U nas siatkarze musieli sprzedać Cuprum Wyszków miejsce w pierwszej lidze za marne 60 tys. zł, bo nie mieli za co żyć. Lokalny samorząd nie daje im nawet złotówki. Jak by mało było tych nieszczęść, prezes GTPS Zenon Michałowski stracił niedawno po ,,pałacowym przewrocie’’ w Meprozecie Stare Kurowo dominującą pozycję w swojej firmie i od nowego roku siatkarze nie mają tytularnego sponsora.

Wszystkie te problemy są jednak niczym wobec najważniejszego deficytu: braku w Gorzowie hali sportowej na miarę XXI wieku. Jak ważny jest nowoczesny obiekt dla rozwoju lokalnego sportu, pokazuje przykład hali CSR w Zielonej Górze i błyskawiczny awans na europejski poziom koszykarskiej ekipy Stelmetu. W Gorzowie zatrzymaliśmy się na etapie ,,kurnika’’ koszykarek przy Chopina, szkolnej sali szczypiornistów przy Szarych Szeregów i trącącej głębokim PRL-em hali siatkarzy przy Czereśniowej. Z tej ostatniej kibiców wygonił nie tylko systematyczny sportowy upadek GTPS, lecz także koszmarne barierki przed każdym rzędem krzeseł, skutecznie uniemożliwiające ludziom normalne oglądanie meczów.

Chcę wierzyć, że budowa nowoczesnej hali stanie się jednym z priorytetów nowego prezydenta Gorzowa Jacka Wójcickiego i Rady Miasta. Bez takiego obiektu do wyczynowego sportu nie przyjdą poważni sponsorzy, więc drużyny nie będą podnosiły swego poziomu. Nie zorganizujemy w naszym mieście żadnej poważnej imprezy międzynarodowej czy znaczącej imprezy kulturalnej. Nie zapewnimy też ludziom takich warunków do oglądania widowisk, by chciało się im zapłacić za bilety i spędzić w rodzinnym gronie kilka godzin ,,na sporcie’’.

Przy Śląskiej stoi już pomnik byłego prezydenta i grupy jego klakierów w postaci otwieranego kilka razy w ciągu roku stadionu żużlowego. Tego nie zmienimy. Ale możemy - ba, musimy! - zacząć rozmawiać o tym, jak nadrobić w Gorzowie stracony dla sportu czas.

Wyszukaj w blogu: