W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Kopana na rozdrożu

2015-01-15 17:02:16, Autor: Robert Gorbat | Kategorie: Sport,

Ludzie sportu wiedzą nie od dziś, że kołem zamachowym tej dziedziny życia jest piłka nożna. Zarówno w wymiarze ogólnokrajowym, jak i lokalnym. W przeszłości sukcesy naszej narodowej reprezentacji – szczególnie te w latach 1972-1986, a potem 2002-2012 – napędzały finansowo i mentalnie cały polski sport. Młodzież garnęła się do treningów, władza od czasu do czasu zarządzała akcję budowy boisk, a sponsorzy nie szczędzili grosza.

Okresy koniunktury – choć raczej w wymiarze mini – zdarzały się też w Gorzowie Wlkp. Do 1997 r. męski Stilon grał na zapleczu ekstraklasy, 11 lat później tego samego poziomu dochrapał się na trzy sezony GKP, mieliśmy też złoty okres żeńskiego futbolu, okraszony trzema tytułami mistrzyń kraju i taką samą liczbą triumfów w Pucharze Polski.

Z tamtego okresu nie zostało nam – niestety – praktycznie nic. Szefom klubów i włodarzom miasta zabrakło wyobraźni, by w okresie względnych sukcesów naszych drużyn wybudować przynajmniej jeden stadion na miarę XXI wieku. System naboru i szkolenia futbolowych adeptów wciąż zalatuje głębokim PRL-em, zaś tak zwana ,,lokalna myśl trenerska’’ sięga swym poziomem najwyżej III ligi, czyli de facto czwartego poziomu rozgrywkowego.

Z wielką sympatią patrzyłem, jak latem 2011 roku kibicowska grupa społeczników wzięła się za wskrzeszanie KS Stilon. Ludzie ci potrafili skupić wokół siebie pokaźną liczbę sponsorów, trybuny nawet na meczach okręgówki zapełniały się prawie tysiącem widzów, a drużyna ekspresowo wydźwignęła się z klasy okręgowej do III ligi. I w tej, niestety, utknęła. Dlaczego? Bo – wbrew początkowym deklaracjom członków zarządu – zaczęło się ściąganie z różnych zakątków Polski naszych, lecz mocno już ,,wygranych’’ zawodników i płacenie im ponad miarę przydatności dla zespołu. Stilon zaczął być przechowalnią dla graczy, którzy nie potrafili się utrzymać na wyższych poziomach rozgrywkowych, więc z radością przyjęli nawet 3-tysięczne zarobki w Gorzowie. Żałosny efekt takiej polityki jest aż nadto widoczny po jesiennej rundzie sezonu 2014-2015. Stilonowcy mają 16 punktów straty do liderującej ekipy z Mostek i głębokie przekonanie, że te rozgrywki mogą już sobie spisać na straty. Przepadł rok pracy, przepadły spore pieniądze, przepadł początkowy – ten z lata i jesieni 2011 roku – entuzjazm wielu osób.

Trochę inaczej trzeba patrzeć na również gorzowską ekipę Piasta Karnin i ciągnące się w ogonie żeńskiej ekstraligi ZTKKF Stilon. Pierwsza drużyna trwa na trzecioligowym poziomie dzięki upartości (i pieniądzom!) swego prezesa Jerzego Leśniewskiego, zaś druga – typowo amatorska – ma więcej walorów popularyzatorskich niż czysto sportowych. W przypadku obydwu tych klubów ewentualny spadek do niższych lig nie będzie żadną tragedią, bo sportowy sukces nie jest nadrzędnym celem ani Piasta, ani ,,stilonówek’’.

Co innego z męską ekipą Stilonu. Czy tego chcemy, czy nie, zawsze będzie ona postrzegana na zewnątrz jako sportowa wizytówka Gorzowa. Wizytówka, która dziś nie ma ani klarownej polityki kadrowej wobec zawodników, ani ugruntowanego systemu finansowania, ani – co najważniejsze – perspektyw na grę na stadionie w pełnym tego słowa znaczeniu. Dopóki się to nie zmieni, futbolowy boom będzie omijał nasze miasto szerokim łukiem.

Wyszukaj w blogu: