W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Pierwsza rysa i od razu przepaść

2015-01-21 23:02:04, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport,

Dziś opublikowano wyniki konkursu „małego sportu” ogłoszonego przez Prezydenta Miasta. Byłem członkiem komisji oceniającej merytorycznie i formalnie przedłożone przez stowarzyszenia i kluby projekty. Najpierw szczypta miodu: Praca w zespole weryfikującym przesłane wnioski była wzorcowa. Komisję, która przyglądała się i oceniała wnioski można porównać do sita. Dwudniowa mrówcza praca przyniosła efekty, które mogą rozczarowywać wnioskodawców, lecz nie może być podważana. Błędy, a także niewłaściwie złożone dokumenty były niestety dyskwalifikujące podmioty starające się o wsparcie miasta w zakresie ich działalności. Każdy negatywnie zweryfikowany wniosek rzeczywiście nie spełniał kryteriów merytorycznych, zawierał błędy lub braki w dokumentacji. Profesjonalne sprawdzanie nie powinno i nie może budzić zastrzeżeń. To gdzie w takim razie to niezadowolenie ?

Beczkę dziegciu otwieramy po kolei. Po pierwsze środki przyznane na – kolokwialnie rzecz ujmując – „mały sport” były i są niewspółmiernie małe do potrzeb. Kluby, których wnioski zweryfikowano pozytywnie ubiegały się o dotację w znacznie większym zakresie niż było przewidzianych na to środków. Podkreślał to Dyrektor Wydziału i całkowicie to potwierdzam jako niezależny członek komisji. Pierwszy błąd w takim razie popełniono na początku, gdy ustalano kwotę, która ma być rozdysponowana. To wiedzieliśmy przed ogłoszeniem konkursu. Po tym jak ustalono kto i dlaczego ma otrzymać wsparcie zdecydowano o ogłoszeniu drugiego konkursu. To w moim przekonaniu niezwykłe i nie mobilizuje do prawidłowej pracy osób i klubów przygotowujących takie wnioski. W większości przypadków mieliśmy do czynienia z błędami wręcz infantylnymi, ale niestety dyskwalifikującymi. Warto dodać, że nie dotyczyło to podmiotów nowych (te można zrozumieć, bo startują po raz pierwszy i każdy popełnia błędy jeśli wchodzi na nieznany dotąd grunt), ale starych i zaprawionych w bojach o miejskie dotacje stowarzyszeń. Rozdający miejskie karty dał powtórnie zielone światło. Dla mnie osobiście to rzecz niebywała i de facto przyzwolenie na popełnianie błędów. Przecież to jest kolejny raz, gdy rozpisuje się drugi konkurs dając szansę rehabilitacji w powtórnym podejściu. Największy jednak niesmak i rozgoryczenie spotkało tych, którzy nierzadko odwiedzali urząd osobiście, przygotowali projekty wzorcowe, w których nie tylko nie znaleziono błędów, ale mogłyby służyć jako optymalne (oczywiście pod względem merytorycznym i formalnym). I co stało się z tymi, którzy potraktowali komisję, trudne do zdobycia pieniądze i Prezydenta Miasta, który miejskie pieniądze dzielił prawidłowo? Skupię się tylko na jednym klubie. Stilon Gorzów, który robi najlepszą i najbardziej efektywną pracę na rzecz dzieci i młodzieży w kwestii sportu w naszym mieście. Każdego roku dokonuje ogromnego kroku do przodu pod względem rozwoju tej dyscypliny. Ta wizytówka miasta pod tym względem zrzeszająca ponad trzystu adeptów futbolu, integrując środowisko przeciwdziałając patologiom otrzymuje relatywnie mniej pieniędzy niż w zeszłym roku, choć patrząc w arkusz kalkulacyjny widzimy wzrost o tysiąc złotych. Wszyscy pamiętamy jaka była atmosfera wokół piłki w naszym mieście jeszcze nie tak dawno. Każdy w klubie wiedział, że jedynie ciężką pracą możemy udowodnić swoją przydatność i podnosić poziom organizacyjny i sportowy. Było to niewystraczające w poprzedniej konstelacji i zaciskano w klubie zęby licząc na zmianę. Nikt nie przypuszczał, że tym roku (nowym, tak świetnie się zapowiadającym, pełnym nadziei i optymizmu) będzie jeszcze gorzej. Uznano, że w 2014 r. sięgnęliśmy dna, ale w 2015 r. zaczniemy pogrążać się w mule. Muł jest destrukcyjny i obawiam się, że dla szkolenia dzieci po prostu zabójczy.

Czy jest w ogóle o co kruszyć kopie ? Zdecydowanie tak i już tłumaczę. Młodzi zawodnicy Stilonu Gorzów trenują się w pełnej drabince szkoleniowej. Od najmłodszego rocznika tzw. Żaka (5 lat), aż do Juniora Starszego (19 lat). W 90% rocznikach są dwie grupy trenujące z nominowanym dla nich trenerem z uprawnieniami i doświadczeniem. W tym roku junior starszy rywalizuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce dla tego rocznika (tzw. Centralnej Lidze Juniorów). Od marca na tym samym poziomie rozgrywek w Polsce występować będą również piłkarze U-17. Młodsi rocznikowo grają z powodzeniem na szczeblu wojewódzkim. Ponadto Stilon Gorzów współpracuje z innymi klubami, aby to właśnie ZKS Stilon był dumą rodziców, mieszkańców i władz. Stawał się na powrót wizytówką naszego miasta. I jaka nagroda spotkała dziś tych dzieciaków i ich rodziców? Potraktowano ten wysiłek jakby nic wielkiego się nie wydarzyło, a społeczna praca wszystkich osób w  klubie została po prostu – mocne słowa - zignorowana.

Byłem dziś w klubie i panował nastrój przygnębienia, rozczarowania i zwykłej bezsilności. Okazuje się, że cały wysiłek włożony w rozwój sportu młodzieżowego w Stilonie pominięto. Świadomie nie piszę o pozostałych podmiotach nie chcąc wypowiadać się za innych. Nie zmienia to faktu, że zmarnowano okazję do totalnej zmiany i wzmocnienia społeczeństwa obywatelskiego, które jest podstawą zaufania mieszkańca do władzy. Boję się, że środowisko piłkarskie znów zostało porzucone, jest w dalszym ciągu osamotnione, bez nadziei na lepszą przyszłość…

Wyszukaj w blogu: