W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

(Nie)REALNY stadion dla Stilonu

2015-08-26 23:04:57, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Sport, Miasto,

Z wielkim zdumieniem i smutkiem wysłuchałem wypowiedzi Pana Prezydenta Jacka Wójcickiego dotyczącej budowy czy też modernizacji stadionu piłkarskiego dla Stilonu Gorzów. Nie ukrywałem i nie ukrywam mojej miłości do kopanej w Gorzowie w wydaniu niebiesko-białych i to powoduje, że nie chcę milczeć w tej sprawie.

Stadion to inwestycja, która może finansować się sama lub być współfinansowana ze środków zewnętrznych. Mówię tu oczywiście o obiekcie miejskim, bo w polskich warunkach jeszcze nikt nie wybudował stadionu takiej klasy z własnej kieszeni wykładając miliony. To prawda. Prawdą jest jeszcze to, że miasto ma potrzeby wynikające z bieżącego funkcjonowania i poprawiania jakości życia mieszkańców (vide: chodniki). Prawdą jest również to, że piłka nożna w mieście wojewódzkim jest traktowana jak „piąte koło u wozu”. Niedostateczne finansowanie szkolenia młodych adeptów futbolu (196 PLN rocznie na jedno dziecko); brak całorocznej i otwartej bazy treningowej (boisko ze sztuczną nawierzchnią jest wciąż jedynie w sferze marzeń), hale sportowe bez preferencyjnych stawek z pierwszeństwem wynajmu i wreszcie obiekt, który spełniać będzie warunki licencyjne w momencie awansu na wyższy szczebel rozgrywek. To wszystko powoduje, że futbol w Gorzowie o pięknych i długich tradycjach jest „niechcianym i zapomnianym” przez prawie wszystkich decydentów.

Jak pokazują przykłady innych – niekoniecznie większych – poprawa w choć jednym elemencie powoduje zwiększenie atrakcyjności dyscypliny (i tak już niedoścignionej na świecie), a to z kolei przekłada się na poprawę w kolejnych aspektach: wychowanie poprzez sport, zapobieganie i niwelowanie patologii, postrzegania włodarzy miasta poprzez ich (i nas wszystkich) sukces i w końcu euforia społeczna w momencie uzyskania pożądanych przez kibiców triumfów. Wymienione przeze mnie efekty niepodyktowane są jedynie sympatią, ale przede wszystkim obiektywną obserwacją zmian jakie zachodziły w Polsce i na świecie. Nie mogę uwierzyć w postrzeganie stadionu jedynie przez pryzmat słupków Excela, w których prawa i lewa strona muszą równoważyć się, bo to jedynie spłyca dyskusję i sprowadza ją do czysto ekonomicznych uwarunkowań. Nie ma w nich emocji, a także nie ujmują one efektów w szerokiej perspektywie. Innymi słowy złotówka zainwestowana w kapitał społeczny wraz z realnym wsparciem na poziomie infrastruktury zwraca się z nawiązką w każdym niemal elemencie. Trudno mi zrozumieć, że nie wszyscy to dostrzegają.

Oczywistym jest, że miasto nie może inwestować w jedno pomijając drugie. Wykorzystując jednak zasadę „kopernikańskiego przewrotu” należy spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. W takiej sytuacji można dostrzec to „czego nie widać” z poziomu kalkulatora. Jeśli Rembrandt wiedziałby jak zakończy się jego życie i umrze nie mając właściwie nic (kilka guldenów w ręku) pewnie nie zostałby najwybitniejszym artystą swojej epoki. Porównanie być może zbyt górnolotne, ale obecna władza może z pewnością zasłużyć sobie na miano wizjonerów swojej epoki (oczywiście zachowując skalę). Wszak już jeden stadion ma dwie trybuny, które kolokwialnie nazwane są od nazwisk jego protektorów.

Stadion dla Stilonu to nie będzie pomnik czy pustostan przez większość roku kalendarzowego. Ma służyć mieszkańcom i sportowcom uprawiającym piłkę nożną na każdym poziomie szkolenia. Będzie dumą dla kibiców, a dla władzy powodem do podkreślenia rangi miasta Gorzowa (bez Wlkp.). Zapewne pojawią się malkontenci i zwykli krytykanci, którzy dostrzegać będą megalomańskie zapędy lub zwyczajnie znajdą w tym powód „dołożenia”, bo znalazło się „miękkie podbrzusze”. Zapewniam jednak, że „mali ludzie” byli, są i niestety będą.

Konkludując wskazuję na ogromną potrzebę dbałości o interes społeczny. Najważniejsze, Panie Prezydencie, to docenić wysiłki na rzecz tworzenia normalności.

O zwykły, bez fajerwerków wszak stadion chodzi…   

Wyszukaj w blogu: