W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Strategia kija w mrowisku

2015-12-09 23:29:38, Autor: Leszek Sokołowski | Kategorie: Miasto, Sport,

Nie pozostawia wątpliwości lektura słynnej strategii, a zwłaszcza rozdział „sport profesjonalny” z uwagi na jej specyfikę, wąskie spektrum oddziaływania, szybkość tworzenia i szkodliwość dla całego środowiska. Subiektywnie uznaję ją za krzywdzącą i niesprawiedliwą, a merytorycznie za ubogą i będącą co najwyżej asumptem do dyskusji. Absolutnie nie do zaakceptowania jako dokument końcowy na dziesięć lat !

Strategia jest „wyjątkowa” z uwagi na jej oddziaływanie. W zakresie funkcjonowania sportu na poziomie profesjonalnym – konia z rzędem temu, kto określi i dokładnie skroi definicję tego słowa w przypadku gorzowskiego sportu – pozostawia ogromną przestrzeń do otwartej wrogości i otwiera front konfliktu, który wydawało się po ostatnich wyborach był powoli zażegnywany. Oczywiście będę pisał o piłce, bo wg twórcy owej „radosnej twórczości” Stilon nie spełnia warunków, aby postrzeganym być jako podmiot, który zasługiwałby na wsparcie w tym zakresie. Nie ryzykuję stwierdzeniem, że Stilon JEST najbardziej profesjonalnym klubem w całym mieście, bo kierują nim ludzie świadomie oddani sprawie. Nie ma mowy o „dojnej krowie” czy „sposobie na życie”, a wręcz jest zupełnie odwrotnie. Zarzut jakoby pracownik lepiej opłacany był wydajniejszy nie wytrzymuje w konfrontacji z Zarządem ZKS Stilon. Nikt nie pobiera pensji, a klubowi niczego – w odniesieniu do wymienionych w strategii kwestii – nie brakuje. Brak piłki w odniesieniu do punktu „kluczowe” to fundamentalny błąd.

Zawężenie oddziaływania sportu do trzech dyscyplin sportowych, z czego żadna nie mieści się w obszarze sportu masowego mężczyzn jest zwyczajną grandą. W speedwayu nigdy nie było, nie ma i nigdy nie będzie kilkudziesięciu(!) juniorów, bo na całym świecie (sic!) jest niewiele ponad dwustu (sic!) zawodowców... Basket tylko dla dziewcząt i to w większości do określonego wieku. Ile wychowanek gra lub grało w pierwszej drużynie w chwilach, gdy sięgała po trofea ekipa seniorek?

Skład pierwszego zespołu w co najmniej 30% złożony z wychowanków? Która dyscyplina zespołowa to wytrzyma, skoro stawiamy na promocję Gorzowa i gorzowian?

Strategia pisana w pośpiechu i w dodatku z konsultacjami głównie urzędniczymi lub Radą Sportu, która zainteresowana jest właściwie tylko swoim podwórkiem (obecni przedstawiciele: „żużla” i koszykówki – dodajmy, że żeńskiej). Cieszmy się w końcu, że zapytano mieszkańców. Trudno o lepszą rekomendację dla rozwoju sportu, gdy prosi się o zdanie mieszkańców. Aż dziw, że potem nie bierze się tego pod uwagę we wnioskach końcowych. Sondy wskazywały na najpopularniejszą dyscyplinę jaką jest futbol, a piłka nożna ujęta w „kluczowym” sporcie nie została. Ot ciekawostka!

I na sam koniec wisienka na torcie. Strategia tworzona była przez człowieka z zewnątrz, aby nikt nie posądził go o stronniczość. Wybrano, żywo zainteresowanego rozwojem klubu...Stal Gorzów. Stronniczości nie ma? Bez żartów.

Ktoś mógłby zarzucić mi odchylenie w stronę piłki i nieskrywane okazywanie miłości do futbolu w wykonaniu Stilonu Gorzów? Nie kryję się z tym, ale ode mnie nic nie zależy. Nie mam wpływu na kształt gorzowskiej polityki sportowej, bo ma wpływ na nią zasadniczy Pan Prezydent i Radni Miasta. Apeluję, więc z tego miejsca. Podziękujmy autorowi za jego pracę, zapłaćmy jako miasto te 50 kawałków (umów należy dotrzymywać) i schowajmy głęboko strategię do szafy pancernej, a potem zakopmy razem z tą szafą. Stosujmy – tylko w uzasadnionych przypadkach - jako instrument zabaw w noc Dziadów, bo idealnie nadaje się do straszenia wszystkich tych, którzy chcieliby zająć się działalnością sportową w grodzie nad Wartą.

I w post scriptum napiszę coś pozytywnego o tej pracy. Uważam, że wykonano dobrze badania socjologiczne, zwrócono uwagę na zaniedbania i potrzeby infrastrukturalne (poza jednym) i jest ona – jako całość - spójna. Ma swój początek, środek i koniec. I to koniec. Głośno mówię DZIĘKUJĘ, nie chcę.

P.S. O konsultacjach nie napiszę, bo jedyny pozytywny aspekt to prowadzenie i to, że w ogóle były...

Wyszukaj w blogu: