W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Leoncjusza, Michała, Renaty , 23 maja 2019

Królewskie miasto

2016-05-28 18:16:59, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: historia,

Kostrzyn był nawet stolicą państwa zarządzanego przez władcę Nowej Marchii. Królewskim miastem był Międzyrzecz. Było Drezdenko. Najbardziej z królewskością obnosi się jednak Wschowa. W czasach Kazimierza Wielkiego należała do sześciu najważniejszych miast Królestwa Polskiego. Pewnie dlatego 55-letni monarcha po raz trzeci wziął ślub z 13-letnią Jadwigą właśnie we wschowskiej farze. Nawiasem mówiąc, król był wielokrotnym bigamistą, ponieważ jego poprzednie żony jeszcze żyły. Ślubu jemu i żagańskiej Jadźce udzielił arcybiskup gnieźnieński, a wśród gości weselnych był między innymi nuncjusz apostolski. To tak przy okazji, że są równi i równiejsi. Oprócz władcy, co to „zastał Rzeczpospolitą drewnianą, a zostawił murowaną”, we Wschowie bywali królowie: Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk i Zygmunt Stary. Monarchowie elekcyjni z dynastii Wettynów uważali Wschowę, położoną mniej więcej w połowie drogi między Dreznem a Warszawą, za drugą stolicę Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Tu nawet zwoływali senat. Wtedy miasto odgrywało niemałą rolę polityczną i gospodarczą, zaś jego mieszkańcy bogacili się na potęgę. Efekty tamtych czasów są widoczne w królewskim grodzie jeszcze dziś, z czego są dumni wschowianie.

Położony w centrum regionu, na skrzyżowaniu A2 i S3, Świebodzin nigdy nie miał aż takiego szczęścia jak Wschowa czy Międzyrzecz, chociaż też o nim było głośno. W czasach ludowej Polski najgłośniej było o świebodzinianinie doktorze Lechu Wieruszu, na co dzień ortopedzie leczącym skoliozę i inne choroby kręgosłupa. Od święta prezesie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Świebodzińskiej, które prowadziło klub twórców Formaty, a ten przygotowywał między innymi kronikę filmową, prowadził sekcję plastyczną i literacką. Potem głośno było o Świebodzinie z powodu najdłuższego strajku w zakładzie rolnym w Lubogórze, który podlegał Świebodzińskiemu Kombinatowi Rolnemu. Bywało głośniej, gdy do stryja Wydrzyckiego przyjeżdżał śpiewający bratanek z Warszawy, bardziej znany jako Czesław Niemen, który na stałe zajął miejsce na ławeczce przy ratuszu. Raz zdarzyło się, że sprawozdawca relacjonujący lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Helsinkach powiedział, iż trójskok wygrał Zdzisław Hoffmann, mieszkaniec Świebodzina. Od połowy lat siedemdziesiątych śpiewa Felicjan Andrzejczak, ale czy ci, którym podoba się jego „Jolka, Jolka, pamiętasz”, wiedzą, że mieszka w Świebodzinie, mam wątpliwości.

I pewnie byłoby tak dalej, gdyby nie ksiądz Sylwester Zawadzki, nazywany prałatem budowniczym. Określenie to przylgnęło do niego po tym, kiedy przerobił szopę na kościół w Nietkowicach i postawił tam plebanię. Potem wyremontował świątynie w Sycowicach i Będowie, Lubinicku i Jeziorach, Rakowie i Rudgerzowicach. Postawił dom parafialny w Świebodzinie. Ale tak naprawdę głośniej się o nim zrobiło się o nim po 1998 roku, kiedy na osiedlu Łużyckim postawił kościół pw. Miłosierdzia Bożego, w 2008 r. podniesiony do rangi sanktuarium. A już bardzo głośno w 2010 r. Wtedy już było pewne, że na wzgórzu stanie figura Chrystusa. I wtedy ksiądz Zawadzki przekonywał radnych, żeby podjęli uchwałę o ustanowieniu Chrystusa Króla patronem Świebodzina. Radni dali się przekonać, ale nie watykańska Kongregacja do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jej zdaniem „Zgodnie z obowiązującymi w Kościele katolickim przepisami prawno-liturgicznymi ani Trójca Święta, ani żadna z trzech Osób Bożych, a więc Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, nie może zostać ogłoszona patronem miejscowości. Do natury patronatu należy pełnienie roli orędownika i opiekuna u Boga, a taką funkcję spełniać mogą jedynie osoby stworzone: Najświętsza Maryja Panna, aniołowie i święci”.

W mojej literackiej opowieści o dziejach środkowego Nadodrza „Szósty klucz do bramy” ksiądz Zawadzki tak mówi: „Skoro nie udało się z zawierzeniem Świebodzina Chrystusowi, to może uda się zrobić co innego. Myślałem o zbudowaniu bramy z figurą Jezusa, ale pojawiło się pytanie, z której strony miasta. To może postawić ogromny krzyż, tylko że taki już był na Giewoncie. Została figura. Długo zastanawiałem się, gdzie powinna stać i jak ją nazwać. Zdawałem sobie sprawę, że nie wystarczy pomysł i idea, że trzeba wziąć pod uwagę zasady i prawo budowlane. Tę sprawę odłożyłem do omówienia z projektantami. Chciałem zacząć od nazwy. Sam zgłosiłem kilka propozycji tytułów. Po długiej dyskusji pozostawiliśmy dwa: Chrystus Zbawiciel i Chrystus Król. Na początku więcej zwolenników miał pierwszy tytuł, może by wygrał, gdyby nie to, że powtarzał nazwę z brazylijskiego Rio de Janeiro. Zaakceptowaliśmy drugi, prosty i krótki oraz, co bardzo ważne, nawiązujący do intronizacji Chrystusa w 2000 roku.”

Wokół budowy było sporo zamieszania m.in. dlatego, że ksiądz Zawadzki uważał, iż prawo budowlane nie dotyczy jego projektu. W 2010 r. na wzgórzu przy S3, jak mówią świebodzinianie, przed Tesco, stanęła figura Chrystusa Króla. Ma 33 metry, do tego dochodzi nasyp i korona – 16,5 m, czyli łącznie wysokość budowli to 49,5 m. Jest to najwyższa statua Chrystusa na świecie.

Bohater mojej opowieści z kluczem w tytule spytał prałata budowniczego o to, ile lat będzie stała figura. „Ksiądz prowadzący audycje telewizyjne powiedział, że nie chciałby oglądać rzeźby Chrystusa ze Świebodzina za 20 lat, kiedy siatkobeton, z jakiego wykonano figurę, przestanie być biały i zżółknie. Tak się może stać. Ja jednak wierzę, że moi następcy w parafii będą ją konserwowali i gdy tylko zacznie zmieniać kolor, przywrócą jej pierwotny wygląd” – wyjaśnił proboszcz.

Ksiądz Zawadzki zmarł w 2014 r. Niedawno ks. dr Romaniuk, kolejny proboszcz parafii na osiedlu Łużyckim, rozpoczął remont figury. Uczestnicy Światowych Dni Młodzieży, które rozpoczną się pod koniec lipca, powinni zobaczyć takiego Chrystusa Króla, jaki stanął z inicjatywy księdza Zawadzkiego w Świebodzinie, jednak królewskim mieście.

Wyszukaj w blogu: