W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Test Korbana

2013-06-03 13:34:25, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Kultura, Miasto,

Znów zawrzało w gorzowskim tygielku. O dziwo nie dotyczy to tym razem odwiecznego i bezsensownego konfliktu radnych z prezydentem, czy może raczej prezydenta z radnymi. Tym razem poszło o przyznanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Edwardowi Korbanowi.

Sprawa na pozór błaha, dla mnie ma wymiar prawie fundamentalny. Chodzi bowiem o to czy wreszcie potrafimy zaprzestać jałowych sporów o przeszłości, zakopać rowy dzielące nasz naród, choćby tak jak potrafili to zrobić Hiszpanie, którzy w imię rozwoju swojej ojczyzny szybko zamknęli kwestię wojny domowej i epoki frankistowskiej. Pozostawili to historykom.

Tymczasem u nas ciągle trwają niekończące się spory o niedawną przeszłość, kwestionuje się dorobek PRL, szuka ludzi, których można by posadzić na ławie oskarżonych.

Wydawało się już, że jesteśmy blisko zamknięcia tego festiwalu rozliczeń, że wreszcie zaczniemy myśleć o wspólnej przyszłości, w której nie będzie obywateli drugiej kategorii, niegodnych do korzystania z wszystkich praw i przywilejów Polaka. Niestety, dla niektórych fakt, iż ktoś w warunkach stworzonych w ówczesnej sytuacji geopolitycznej starał się ze wszystkich sił służyć Polsce (bez żadnych przydomków) może być powodem do kwestionowania jego życiowego dorobku.

Edward Korban to wybitny działacz kulturalny i społeczny. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych był działaczem PZPR na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Ten fakt w opinii radnego Marka Surmacza wspieranego przez kolegów z PIS dyskwalifikuje całe jego bogate życie zawodowe, wszystkie jego osiągnięcia. Pan Korban był wybitnym dyrektorem Wydziału Kultury w województwie gorzowskim, człowiekiem który uratował dla Gorzowa choćby spichlerz, którym dziś możemy się słusznie szczycić, inicjatorem wielu imprez kulturalnych, które do dziś są kontynuowane z wielkim powodzeniem, osobą która potrafiła stworzyć warunki do działalności twórczej, o jakich dziś artyści mogą sobie tylko pomarzyć.

W ostatnich latach z ogromnym powodzeniem prowadzi działalność gorzowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, w pracach którego uczestniczy kilkuset seniorów korzystających z bogatej oferty programowej tej instytucji nadającej ich życiu sens i urozmaicającego szarzyznę emeryckiej egzystencji.

Wydawać więc by się mogło, że trudno znaleźć osobę bardziej zasłużoną dla miasta i godną tytułu jego Honorowego Obywatela. O święta naiwności! W dyskusji na ten temat przywoływano wielkie postaci historyczne, tragedię księdza Popiełuszki, dzielono Polaków na oprawców i ofiary. Wszystko to w kontekście jednego, byłego skromnego funkcjonariusza partyjnego, który ośmielił się aspirować do honorowych tytułów przyznawanych przez rajców miasta średniej wielkości. Niezawodni obrońcy jedynie słusznych wartości potrafili jak zwykle stanąć na wysokości zadania wylewając kolejną porcję pomyj na głowę porządnego człowieka tylko dlatego, że kiedyś nosił legitymację partyjną. Czy to oznacza, że tych kilka milionów Polaków, którzy kiedyś należeli do PZPR, zasługuje wyłącznie na potępienie? Przecież ich nikt na siłę do partii nie ciągnął, oprócz koniunkturalistów i oportunistów byli w niej także ludzie ideowi, niewątpliwi patrioci i zaangażowani obywatele.

Należę do tego pokolenia Polaków, które dużą część swego życia przeżyło w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Tych czterdzieści kilka lat naszej wspólnej historii jest ocenianych bardzo różnie i niekoniecznie obiektywnie. Potrafię dostrzec blaski i cienie tamtej epoki, jakimkolwiek oprawcą jednak nie czuję się nawet w najmniejszym stopniu. W latach pięćdziesiątych miałem zaledwie kilka lat. Miałem nadzieję, że zasada zbiorowej odpowiedzialności już nigdy nie będzie obowiązywała, a o wartości każdego człowieka będzie decydowało jedno podstawowe kryterium; czy jego życie było życiem przyzwoitego i uczciwego człowieka. Niestety, strażnicy świętego ognia wyznają zasadę, że dla ideowych przeciwników nie ma miejsca na ziemi, nie ma chrześcijańskiego wybaczenia, nie ma wystarczającej ekspiacji, a słowa o tym, że niech ten kto jest bez winy rzuci we mnie kamieniem to puste i bezsensowne hasło.

Każdy człowiek ma prawo, a nawet obowiązek obrony swojego życiorysu. Bardzo dobrze się stało, że rozsądek wziął górę i większość radnych zagłosowała za przyznaniem honorowego tytułu dla Edwarda Korbana. To pozwala mieć nadzieję, że wreszcie zaczniemy traktować naszą wspólną przeszłość jako okazję do nauki i wyciągania wniosków by ustrzec się błędów naszych poprzedników.

Gratulując Edwardowi Korbanowi zaszczytnego tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gorzowa Wlkp. jednocześnie wyrażam żal iż odbyło się to w atmosferze gorszących kłótni.
Współczuję mu także i tego iż musiał odegrać rolę papierka lakmusowego mającego pokazać czy stać nas jako naród na rzeczowe i obiektywne traktowanie naszej historii. Niestety, ten sprawdzian zdaliśmy tylko w części, niektórzy pozostali jeszcze w epoce jaskiniowego i ortodoksyjnego antykomunizmu. Szkoda, naprawdę szkoda.

Wyszukaj w blogu: