W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Poddałem się

2013-12-21 13:48:31, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Kultura,

Od kilku lat obiecywałem sobie, mając świadomość, jak niełatwą pracę mają do wykonania muzycy, że nie będę dokładał kolejnych dni do trasy Małej Akademii Jazzu. Wszystkie działania ze zmianą ilości tych zajęć w danym miesiącu do tej pory udawało mi się przesuwać w ramach przedziału od poniedziałku do środy następnego tygodnia.

Udawało się... aż do tego roku szkolnego. Najpierw pojawiła się w październiku szkoła w Bogdańcu za sprawą pani Małgorzaty Reks, dyrektorki szkoły. Chciałem te zajęcia przypiąć do jednego dnia, ale niestety okazało się, że i tak już wyśrubowane czasy przejazdu od szkoły do szkoły nie podołały temu wyzwaniu.

W październiku telefon od pani Teresy Ostałowskiej, dyrektorki Gminnego Ośrodka Kultury w Zwierzynie. Przegadałem z nią dobre kilkanaście minut i wiedziałem po temperaturze rozmowy, że nie mogę odmówić. Mam słabość do takich osób. Po prostu znowu akademia spotkała na swojej drodze świetnych pedagogów i ludzi kultury. No i poddałem się. Nie wiem co na to muzycy wykładowcy MAJ, ale mam nadzieję, że mi wybaczą, choć mam świadomość, że to tytaniczna praca związana z graniem, opowiadaniem, przerzutami, pakowaniem i rozpakowywaniem sprzętu itp. Na trasie MAJ mamy dwa stałe punkty, w których realizujemy audycje, nie zmieniając miejsca - to nasze Filary i klub „U Szefa”. Reszta to działanie na zasadzie lotnej brygady. Od teraz to 40 audycji o charakterze koncertowym, po kilka godzin dziennie.

W jednym z wywiadów Tomasz Stańko powiedział „Jazz nie zna litości” i coś w tym jest. Kiedy obserwuję muzyków w akcji, to nasuwa mi się jeden wniosek, że cały ten jazz trzeba kochać, a jak do tego dołożymy wrażliwość, smykałkę pedagogiczną, pozytywne reakcje młodych słuchaczy, co daje satysfakcję z tego, co się robi, to i trudy zmagań akademickich stają się łatwiejsze do zniesienia.

Od tego miesiąca trasa MAJ to bez jednego dnia prawie dwa tygodnie. Obecnie obejmuje ona swoim oddziaływaniem młodzież ze szkół w Gorzowie, Witnicy, Kostrzynie, Deszcznie, Bogdańcu, Różankach, Janczewie, Kołczynie, Zwierzynie. Tu też dowożona jest młodzież z Górek Noteckich. W ogóle poza Gorzowem, to w ww. miejscowościach szkoły skupiają również młodzież z okolicznych wsi. To wielka satysfakcja docierać do nich.

A teraz o jednej z konsekwencji tych działań.

Zadzwonił do mnie Marek Konarski, saksofonista, gorzowianin, absolwent uczelni muzycznej w Odense (Dania), obecnie studiujący w Finlandii. Marek w jazzie znalazł się za sprawą Małej Akademii Jazzu. Ostatnio w rozmowie telefonicznej wspominał, że jako uczeń Gimnazjum nr 4 (ul. Grobla), zaczynając naukę gry na saksofonie, został zainspirowany audycjami akademii, realizowanymi w szkole, do przyjścia na koncert do klubu. I tak to się zaczęła jego przygoda z jazzem. 

Teraz przy jego pomocy organizujemy 28 grudnia 2013 roku „Jam session na koniec roku”. Marek zaprosił do Gorzowa muzyków - kolegów, w tym muzyków zagranicznych, którzy reprezentują szkoły jazzowe z Polski, Niemiec (Berlin), Danii (Odense). Kiedy to piszę, na liście jest już 21 muzyków, którzy przyjadą do naszego miasta, a wśród nich jazzmani z Dani, Rosji, Ukrainy i USA. Marek odgraża się, że to jeszcze nie koniec listy. Po młodzieży z European Jazz Orchestra, która od pięciu lat odwiedza Gorzów, to kolejna falanga młodego europejskiego jazzu na scenie „Filarów”. Tego wieczoru w klubie dojdzie do muzycznej konfrontacji dwóch szkół jazzu - tej polskiej, opartej na wzorcach amerykańskich, i tej europejskiej, szukającej również wzorców w muzycznej spuściźnie Europy. Wspólnie z Markiem planujemy już następne takie pospolite jazzowe ruszenie.

Ta Markowa inicjatywa wpisuje się w moją koncepcję tworzenia z klubu miejsca integracji i spotkań muzycznych dla młodych jazzmanów, w tym studentów i uczniów szkół muzycznych o profilu jazzowym z zachodniej części Polski. Ten proces już od pewnego czasu trwa. Zaczynając od tego najstarszego ogniwa, jakim jest konkurs o „Klucz do Kariery”, do trwających od kilku lat działań koncertowych i jam sessions z udziałem młodych muzyków z Polski, a w tym mieści się też dorobek gorzowskiej sceny jazzowej. Po drodze odkryli nas muzycy z duńskiej uczelni w Odense. W tej części Polski dzisiaj - można dopisać i Europy - Jazz Club „Pod Filarami” jest jedyną instytucją kultury w 100% ukierunkowaną na upowszechnianie muzyki jazzowej, z dużym dorobkiem i doświadczeniem animacyjnym oraz edukacyjnym w tym zakresie. To ostatnie przedsięwzięcie staje się klamrą spinającą cały ten zamysł. Po prostu Mała Akademia Jazzu do tego zobowiązuje. Keep swinging.

Wyszukaj w blogu: