W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

35 lat powoli mija

2015-01-09 22:58:32, Autor: Bogusław Dziekański | Kategorie: Kultura,

„35 lat jazzowych Filarów” - pod tym hasłem w roku 2015 chcemy wrócić pamięcią do tych muzyków i zespołów, które wywarły swoje piętno na jazzowym wizerunku Filarów w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych XX wieku. Niektórzy z muzyków już odeszli, ale ich partnerzy sceniczni ciągle są aktywnymi na niwie jazzowej, tworząc kolejne nowe projekty, wzbogacające historię polskiego jazzu.

Były to lata kiedy to w tamtych Filarach królowały  i zapadły w pamięć fanów i moją projekty już wtedy gwiazd polskiego jazzu: Jarka Śmietany, Tomasza Szukalskiego, Tomasza Stańki, Janusza Muniaka, Zbigniewa Namysłowskiego, Zbigniewa Lewandowskiego min. wtedy z bardzo młodym Piotrem Baronem, Krzysztofa Ścierańskiego, zespołu Walk Away,  w szczególności członków tego zespołu: Bernarda Maselego, Jaca, czyli Zbigniewa Jakubka, Adwendta, czyli Adama Wendta, zespołu Laboratorium i String Connection z Krzesimirem Dębskim. Twórczość niektórych z nich będziemy się starali odświeżyć w pamięci, zwłaszcza „starym klubowiczom”, a młodszej publiczności damy szansę obcowania z gwiazdami polskiego jazzu; muzykami, którzy w tamtych latach już stanowili o sile polskiego jazzu i całe rzesze swoich fanów oraz młodych ludzi wprowadzali w świat tej muzyki.

Tamten świat polskiego jazzu był zgoła odmienny od tego nam współczesnego. O tych różnicach innym razem. Jazz od lat pięćdziesiątych był wtedy w awangardzie polskiej kultury, pociągał za sobą całe rzesze młodych fanów i był ważnym elementem życia studenckiego. Nawet gorzowscy studenci z zamiejscowego wydziału AWF w Poznaniu kolaborowali z jazzem w trakcie organizowanych przez siebie imprez „Wiosny studenckiej”.

Jedyną uczelnią w Polsce do roku 2001, która  miała kierunek jazzowy była Akademia Muzyczna w Katowicach. To z jej szeregów wyrastało nowe pokolenie polskich muzyków jazzowych, którzy w dawnych Filarach stawiali swoje pierwsze kroki. To oni zaczęli iść śladami min.: Tomasza Stańki, Tomasza Szukalskiego, Jarka Śmietany. Flagowymi zespołami nowego polskiego jazzu w latach osiemdziesiątych były min. String Connection, Young Power, Walk Away, Free Cooperation. To z tych zespołów wyrosły kolejne pokolenia, gwiazd polskiego jazzu, część z nich mieni się dzisiaj tytułami naukowymi i wykłada na innych uczelniach z kierunkami jazzowymi w kraju. A jest ich obecnie dziewięć.

Dzisiaj z tych uczelni wysypują się kolejne pokolenia muzyków, którzy szukają swojego miejsca w przestrzeni jazzowej lub – szerzej - w muzycznym w show-biznesie. I na pewno mają trudniej od swoich poprzedników, którzy np. w trakcie festiwalu Jazz nad Odrą we Wrocławiu w latach 70/80 tylko w ciągu jednej nocy grali po 3- 4 koncerty w klubach studenckich, a festiwal trwał kilka dni. Lata osiemdziesiąte to zmierzch życia jazzowego wśród studentów. Powoli do głosu zaczęła dochodzić muzyka dyskotekowa. Kreatywne życie kulturalne w ruchu studenckim zaczęło zamierać.

W sobotę, 3 stycznia 2015 roku tych młodych na jam session do Jazz Clubu „Pod Filarami” zjechało się ponad 20 muzyków z Polski, Berlina, Holandii, Pakistanu,  w tym studenci uczelni w Odense w Danii. To też znak nowych czasów. Ich poziom warsztatowy jest powalający. Dzisiaj mają do dyspozycji wszelakie kanały przekazu, aby podnosić swoje umiejętności wykonawcze. Czy z nich narodzą się osobowości artystyczne, czas pokaże. Jedno jest pewne, że łączy ich miłość do jazzu. Obcowanie z nimi tej nocy, było jak spijanie eliksiru młodości. I oby tak było jak najdłużej i jak najczęściej.

Rozmawiałem z nimi. Okazało się, że taki jam session to dla nich jedyna okazja, aby się spotkać w tak licznej grupie razem, pograć wspólnie, po prostu muzycznie i niemuzycznie pogadać. Ta tradycja w polskim ruchu jazzowym mocna przygasła. Kiedyś towarzyszyła dużym festiwalom i była nieodzownym elementem nocnego życia festiwalowego i klubowego. Dzisiaj to już rzadkość.

Cieszę się, że kiedyś siłą napędową tych spotkań, tego jamowania, byli wykładowcy Małej Akademii Jazzu, którzy w ten sposób na scenie Filarów wtajemniczali raczkujących gorzowian w arkana jazzu. Dzisiaj po latach to oni, gorzowscy jazzmani, są sprawcami takich działań. To przy ich pomocy i dzięki ich talentowi udało się z naszego klubu zrobić ważne miejsce dla młodego jazzu na mapie Polski i Europy. To ich zasługa, bo to oni grają… Filary tylko wskazały i wskazują im drogę oraz wspierają w tych działaniach.

35 lat jazzowych Filarów to piękny rozdział w historii polskiego jazzu. Ta piwnica i  gorzowianie byli na początku lat osiemdziesiątych świadkami koncertów gwiazd polskiego, potem od lat dziewięćdziesiątych europejskiego, a od kilku lat światowego jazzu. Ciągle są świadkami rodzenia się nowych talentów. Na początku oklaskiwaliśmy muzyków spoza Gorzowa, przeżywaliśmy ich grę. Od 2005 roku coraz śmielej sekundujemy naszym muzykom, dzisiaj stojącym u progu karier artystycznych.

A to wszystko narodziło się gdzie? W Gorzowie Wlkp. 28 października 1980 roku, w mieście średniej wielkości, mieście robotniczym, nieakademickim, z brakiem uczelni z wydziałami artystycznymi, z archaicznym życiem studenckim i szkołami muzycznymi I i II stopnia, które z roku na rok, jak obserwuję od 35 lat, popadają w ruinę.

PS.

Wszystko  wskazuje na to, że w 35. roku jazzowych Filarów otwieramy nowy rozdział za sprawą Małej Akademii Jazzu i jej wyjątkowości w systemie edukacyjnym nie tylko w Polsce. W październiku br. w Gorzowie odbędzie się ogólnopolska konferencja naukowa: Jazz, edukacja nieformalna i nauczanie muzyki w szkołach. W czwartek dowiedziałem się od dr. Andrzeja Białkowskiego z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, że udział w niej planuje dwóch wykładowców z Uniwersytetu w Richmond w Virgini (USA). Jeden z nich realizuje coś podobnego do naszej MAJ. Wokół naszej jazzowej akademii sprawy nabrały przyśpieszenia, ale o tym następnym razem, jak wszystko złożymy w całość. Prace przygotowawcze już ruszyły.

Wyszukaj w blogu: