W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Mija dzień »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Szpital w Gorzowie jest bezpieczny

2019-08-08

Nie ma bakterii Klebsiella pneumoniae NDM (New Delhi) w Wielo­specja­listy­cznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp.

medium_news_header_25480.jpg

Z chwilą pojawienia się informacji o wykryciu bakterii New Delhi w Uniwersyteckim Szpitalu Wojewódzkim im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze (w godzinach popołudniowych, w środę 8 sierpnia 2019 r.) na nadzwyczajnym posiedzeniu zebrał się zarząd Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. W celu zminimalizowania ryzyka pojawienia się bakterii w gorzowskiej lecznicy natychmiast we wszystkich oddziałach zlecono i przeprowadzono kontrole przestrzegania obowiązujących na terenie szpitala procedur. Przeprowadzono także dodatkowy instruktaż dla personelu. Decyzją zarządu w newralgicznych miejscach szpitala (główne wejście, przy windach na każdym piętrze oraz przy wejściu na poziom minus 1) zamontowano dodatkowe pojemniki z płynem do dezynfekcji rąk, bo New Delhi to bakteria brudnych rąk.

- Niestety, New Delhi jest superbakterią szpitali – mówi dr Katarzyna Brzeźniakiewicz-Janus – kierownik Kliniki Hematologii Uniwersytetu Zielonogórskiego w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. - To pałeczka zapalenia płuc należąca do grupy bakterii jelitowych. Jest odpowiedzialna m.in. za groźne dla życia zapalenie płuc, zapalenie układu moczowego, pokarmowego czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Może doprowadzić do sepsy (posocznicy), która bardzo często kończy się śmiercią pacjenta. Bakteria New Delhi jest znana jako bakteria brudnych rąk. Dlatego bardzo ważne jest zachowanie najwyższych standardów higieny i wręcz obsesyjne mycie rąk.

Szpital gorzowski dwukrotnie miał z nią do czynienia: w 2014 r i rok później.

Jolanta Korczyńska – kierownik Działu Sanitarno-Epidemiologicznego tłumaczy:  - Natychmiast wdrożyliśmy procedurę przewidzianą dla tego typu przypadków oraz zalecenia dotyczące postępowania w przypadku zachorowań sporadycznych ognisk epidemicznych. Szpital zastosował izolację kontaktową wobec osób, u których wyhodowano drobnoustrój, reżim sanitarny na salach izolacyjnych oraz ciągłe przypominanie chorym o konieczności zachowania higieny. Przed wejściem na salę personel zakładał jednorazowe rękawiczki i jednorazowe fartuchy ochronne, a tuż przed wyjściem z niej zdejmowano ubranie ochronne. Podczas trwania II ogniska epidemicznego zastosowano także obowiązek noszenia przez personel oddziału jednorazowych ubrań jednodniowych, stosowania jednorazowych talerzy i sztućców dla wszystkich pacjentów w oddziale, a wszyscy pacjenci – nosiciele do kąpieli byli wyposażani w preparat myjący z dodatkiem chlorheksydyny.

- Dla pacjentów (nosicieli bakterii) wydzieliliśmy osobny sprzęt medyczny - stetoskop, termometr, aparat do mierzenia ciśnienia, a po każdorazowym użyciu niezwłocznie go czyściliśmy - dodaje dr Brzeźniakiewicz - Janus. - Wstrzymaliśmy odwiedziny na oddziale, a każdorazowe opuszczanie sali przez pacjenta na wykonywane badania było ściśle kontrolowane. Na oddział przyjmowaliśmy tylko tzw. pilne przypadki. Wdrożyliśmy wykonywanie badań mikrobiologicznych u pacjentów i personelu oddziału .

Działający w szpitalu Zespół Kontroli Zakażeń Szpitalnych wprowadził na stałe zasady pobierania badań przesiewowych od pacjentów, którzy trafili do placówki bezpośrednio z innego szpitala, bądź w okresie ostatnich 6 miesięcy byli hospitalizowani, bądź są pensjonariuszami Domu Pomocy Społecznej lub Zakładu Opiekuńczo – Leczniczego. Badanie obejmuje 1-krotny wymaz z nosa i wymaz z odbytu.

Pacjent ze szczepem bakterii New Delhi trafił do WSzW w Gorzowie jeszcze w 2016 r. Dzięki natychmiastowemu wdrożeniu powyższych procedur nie doszło do rozprzestrzenienia się bakterii. Od tamtej pory szpital nie miał kolejnych zachorowań.

Klebsiella pneumoniae jest drobnoustrojem występującym powszechnie. Ok. 30% populacji jest jego nosicielami w obrębie przewodu pokarmowego. Epidemiolodzy rozróżniają także szczepy Klebsiella pneumoniae NDM (New Delhi) – szczepy bakteryjne produkujące enzymy mające zdolność niszczenia karbapenemów (grupy antybiotyków β-laktamowych, spokrewnionych z penicylinami i cefalosporynami) i wiele z nich jest wrażliwa jedynie na kolistynę. Ale zostały zidentyfikowane również szczepy charakteryzujące się skrajną opornością na wszystkie dostępne antybiotyki.

Po raz pierwszy NDM-1 został zidentyfikowany w drobnoustrojach Klebsiella pneumoniae i Escherichia coli wyizolowanych w 2008 roku u pacjenta szpitala w Nowym Delhi (Indie). Później stwierdzono pojawienie się NDM-1 u kilku gatunków gram-ujemnych enterobakterii (najczęściej u Klebsiella pneumoniae i Escherichia coli) na obszarze: Indii, Pakistanu i Bangladeszu, skąd NDM-1 został zawleczony do Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Japonii i Brazylii.

Od sierpnia 2010 bakterie produkujące enzym NDM-1 gwałtownie rozprzestrzeniają się w wielu krajach na wszystkich kontynentach wywołując śmiertelne zakażenia.

Pierwszy przypadek śmiertelny wystąpił w Belgii w czerwcu 2010 roku.

Pierwszy szczep Klebsiella pneumoniae New Delhi w Polsce został wykryty pod koniec 2012 r. w jednym z poznańskich szpitali. W ciągu dwóch lat doszło do zakażeń bądź kolonizacji u ok. 150 pacjentów hospitalizowanych na terenie wielkopolski.

W 2013 r. pacjent z niewykrytym nosicielstwem w przewodzie pokarmowym został przeniesiony do warszawskiego szpitala i od połowy 2013 r. nastąpiło lawinowe rozprzestrzenianie się drobnoustroju głównie na terenie województwa mazowieckiego, podlaskiego, a także sporadycznie na terenie innych województw.

W 2014 roku w Polsce stwierdzono obecność bakterii K. pneumoniae NDM u kilkuset nosicieli, głównie w Warszawie i Poznaniu.

Obecnie nosicielstwo lub zachorowania odnotowano w Polsce u ok. 3 tysięcy pacjentów.

Agnieszka Wiśniewska