W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Mija dzień »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Materiał Wyborczy KW Prawo i Sprawiedliwość

2019-09-25

Wywiad z Sebastianem Pieńkowskim – kandydatem do Sejmu z list Prawo i Sprawiedliwość.

medium_news_header_25852.jpg

- Panie Sebastianie uruchomił pan wielką akcję. Debatę na temat finansowania gorzowskiej filharmonii przez Urząd Marszałkowski. Postuluje pan, aby analogicznie do dopłat w Zielonej Górze, Urząd Marszałkowski również dopłacał 4,5 miliona  dla instytucji w Gorzowie. Skąd taka inicjatywa? Czy to działanie wyborcze?

Sebastian Pieńkowski: Oczywiście w tym czasie każda inicjatywa, choćby była najbardziej słuszna, jest traktowana jako działalność wyborcza. Czas wyborów skłania tych czy innych decydentów do tego, aby przyglądać się bacznie różnym postulatom i zajmować stanowisko. Dziwi mnie fakt milczenia pani marszałek Polak, która zdaje się lekceważyć gorzowian. Już ponad dwa tysiące głosów Lubuszan jest za tym, aby zająć się tą wstydliwą sprawą.

- Pana zdaniem z czego może wynikać ten brak odzewu?

Sebastian Pieńkowski: Dziwny jest ten brak odzewu… tym bardziej, że również środowisko platformy głosowało razem z radnymi Prawa i Sprawiedliwości, za tą inicjatywą. Jak rozumiem poparcie polityczne również w szeregach platformy dla tej inicjatywy jest. Tym bardziej dziwi milczenie, powściągliwość pani marszałek.

- Powściągliwość czy gra na zwłokę?

Sebastian Pieńkowski: Cóż… Do  rozstrzygnięcia wyborczego jeszcze spora droga. Nie chciałbym żeby ktoś uznał, iż pani marszałek do wyborów się nie wypowiada w tym temacie, a po wyborach uzna, że nie musi się sprawą zajmować. Wydaje mi się, że tej sprawy już nie odpuścimy i będziemy systematycznie apelować do pani marszałek o równe traktowanie obu lubuskich filharmonii. Miejsca kultury nie powinny dzielić a wręcz przeciwnie - łączyć.

- Do wyborów zostało już niewiele czasu, wkrótce dowiemy się jaką strategię obrała pani marszałek i czy faktycznie do Gorzowa jest jej po drodze…a jaka jest pańska optyka?  Co pan proponuje dla Lubuszan?

Sebastian Pieńkowski: Jestem kandydatem z Prawa i Sprawiedliwości. Partii politycznej, która w sposób faktyczny dostrzegła problemy Polaków. Nie tylko te w wymiarze socjalnym, ale przede wszystkim te związane z funkcjonowaniem ich w przestrzeni publicznej.

- Co konkretnie ma pan na myśli?

Sebastian Pieńkowski: To np. oferty skierowane do mieszkańców małych i średnich miast, którzy na skutek wykluczenia komunikacyjnego zmuszeni byli do ponoszenia wysokich nakładów na dojazd do miejsca pracy, bądź do lekarza. Ta sytuacja jest nienormalna i niedopuszczalna. Prawo i Sprawiedliwość tak ją właśnie diagnozuje i podejmuje działania zmierzające do naprawy. To moim zdaniem fundamentalne przekierowanie zainteresowania z wielkich ośrodków na te mniejsze w których mieszka ponad połowa Polaków

- A co z gospodarką?

Sebastian Pieńkowski: Tak się składa, że gospodarka stała się domeną Prawa i Sprawiedliwości. Coś co było nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu, teraz jest potężnym zasobem naszej partii. To my zatroszczyliśmy się o uszczelnienie budżetu, a nawet doprowadzenie do sytuacji w której po raz pierwszy od 30 lat nie ma deficytu budżetowego. Mówiąc wprost -  ilość wydatków i ilość przychodów się równoważą. Efektem tego działania jest fakt, który nie był do zrealizowania przez żadną z dotychczasowych ekip, dotyczący poszerzenia strefy inwestycyjnej dla miasta Gorzowa do 400 ha. To teren leżący w świetnym miejscu, gotowy do natychmiastowych działań inwestorskich.

- Spodziewa się pan w tym miejscu faktycznie nowych inwestorów?

Sebastian Pieńkowski: To potencjał, który pozwoli zrealizować jeden z moich głównych postulatów. Chodzi o przyspieszenie rozwoju Gorzowa. Czas montowni powinien się kończyć, teraz pora na nowoczesne technologie i lepiej płatne miejsca pracy. Gorzów pod tym względem ma ogromny potencjał i to tak naprawdę jest dźwignią, która pozwoli zapewnić funkcjonowanie miasta na dobrym poziomie przez wiele… wiele lat.

- Czyli spodziewa się pan, że przybędzie miejsc pracy?

Sebastian Pieńkowski: nowe miejsca pracy, to jedno z wyzwań. Dopiero wyższe zarobki mieszkańców dadzą możliwość lepszego życia i budowania sektora usług, czyli bardziej zrównoważonego charakteru funkcjonowania gospodarki w mieście. Dzięki temu możliwe będzie realizowanie aspiracji młodych ludzi, którzy niekoniecznie muszą poszukiwać swojego miejsca w świecie. Ważne, by mogli znaleźć je w bezpośredniej bliskości swojego miejsca zamieszkania.

- Czyli co… liczy pan, że młodzi jednak zostaną w Gorzowie?

Sebastian Pieńkowski: Jestem miłośnikiem modelu rodziny wielopokoleniowej, gdzie dziadkowie, rodzice i wnuki są razem. Mogą się sobą cieszyć zajmować wspierać, po prostu funkcjonować bez konieczności używania komunikatorów, po to by skrócić dystans kilku tysięcy dzielących ich kilometrów. Niestety tak na odległość obecnie żyje wiele gorzowskich i polskich rodzin. Dobra praca, tu na miejscu może zatrzymać te tendencję i pomóc rodzinom w tym, by były po prostu razem.

- A co z rolnikami? Jest pan szefem KOWR-u, czy dla rolników jest jakaś oferta?

Sebastian Pieńkowski: Tak. To program małej i dużej retencji. Szczególnie atrakcyjny dla trenerów dotkniętych suszą. Ten problem dotyczy naszego regionu. Celem projektu jest rozpoczęcie procesu poprawy gospodarowania wodą w Polsce. Na cel ten ministerstwo chce przeznaczyć około 14 mld zł. Efekty tych działań odczują właśnie rolnicy.

- …i faktycznie wrócą połączenia autobusowe w mniejszych miejscowościach?

Sebastian Pieńkowski: To już więcej niż pewne. W Lubuskiem mamy wiele takich miejscowości z których trudno się wydostać jeśli ktoś nie jest zmechanizowany. Bez autobusu żyje się trudniej. Problem jest w tym, by dojechać do lekarza, zrobić większe zakupy czy dojechać do lepiej płatnej pracy w której faktycznie można się rozwijać. To się zmieni i będą mocno pilnował tego projektu. 

- Oby się udało, a nie tylko skończyło na przedwyborczych obietnicach.

Sebastian Pieńkowski: O to jestem spokojny. Pracuje w modelu obiecane – zrealizowane. 

- Dziękuję za rozmowę.

Sebastian Pieńkowski: Dziękuję.