W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Moto »
Celiny, Hilarego, Janusza , 21 października 2017

Dwa samochody w jednym 

2017-07-26

Jedną z niewielu marek samochodów, która niemal nie występuje na rynku wtórnym jest Abarth.  Jeżeli już znajdziemy ogłoszenie to zwykle cena przekracza 10 tys. euro w przypadku najstarszych roczników.

medium_news_header_19118.jpg

Samochód, który wygląda jak Fiat 500 kryje tajemnice, których próżno szukać wśród innych marek. Pochodzący z Austrii Carlo Abarth był jednym z najlepszych twórców samochodów. Podczas wojny automatycznie, ze względu na wyksztalcenie, został mianowany pułkownikiem SS. Dzięki znajomościom we Włoszech uniknął służby wojskowej ukrywając się w Italii. Gdy i tam zaczęli rządzić hitlerowcy udał się do Jugosławii, gdzie został maszynistą lokomotyw u marszałka Tito. Życiorys Abartha mógłby posłużyć za materiał na scenariusz sensacyjnego filmu. Po wojnie Carl Abarth był jednym z twórców Cisitalii. Samochód ten nie tylko potrafił wygrywać najbardziej renomowane zawody, ale również jako pierwszy automobil trafił do nowojorskiego muzeum sztuki nowoczesnej.

W 1949 roku Carlo założył firmę, która budowała samochody sportowe na bazie seryjnych, głównie marki Fiat, Renault i Simca. Przez wiele lat Abarthy dominowały w rajdach i wyścigach. Szczególnie spektakularne były modele budowane na bazie fiatów 500 i 600, które bezlitośnie rozprawiały się z kilkakrotnie większymi autami renomowanych firm. W latach siedemdziesiątych  mistrzostwo świata zdobywał Abarth 124, po nim cztery razy Abarth 131. Trwało to aż do czasów kiedy na trasach rajdów zapanowały samochody z napędem na cztery koła. Abartha zastąpiła Lancia. Firma zajęła się przygotowywaniem specjalnych wersji Fiatów. Ostatnimi samochodami Fiat Abarth były Stilo i Seicento Schumacher. W 2007 znowu marka uzyskała samodzielność. Obecnie produkowane są modele 595, 695 i 124.  Z tym pierwszym miałem okazję spędzić ostatni weekend.

Samochód wykorzystuje nadwozie Fiata 500, a więc kolejnego auta eksponowanego w nowojorskim muzeum sztuki nowoczesnej. Już po pierwszych kilometrach można przekonać się, że jest to najprawdziwszy Abarth, czyli pojazd zbudowany przez inżynierów, którzy przywiązują wagę do każdego szczegółu. Wewnątrz zamontowano kubełkowe, wygodne fotele. Sportowa stylistyka robi wrażenie spartańskiej chociaż wcale taka nie jest. Mamy do dyspozycji zestaw multimedialny, klimatyzację i cyfrowy zestaw przyrządów z ogromnym wyświetlaczem prędkości. Podczas normalnej jazdy strzałka wskazuje nam jakiego użyć biegu aby jechać ekonomicznie. Gdy naciśniemy guzik z napisem sport wszystko się zmienia. Zegary stają się czerwone a błysk informuje nas kiedy dochodzimy do maksymalnych obrotów  i należy zmienić bieg. Rozwiązanie rodem z aut wyczynowych, w których nie ma czasu na obserwację strzałki.  W tym aucie również nie ma go zbyt wiele chociaż miałem do dyspozycji najsłabszą 145 konna wersję, w której na 1 KM mechanicznego przypada około 7 kg a przyśpieszenie do 100 km/h wynosi również około 7 sek. Kolejne modele mają od 160 do 225 KM i przyspieszenia rzędu 5 sek.

Abarth 595 doskonale trzyma się drogi mimo, że teoretycznie w zawieszeniu nie ma nic specjalnego. Przód to macphersony ze stabilizatorem a tył stanowi stabilizowana belka skrętna. Jedną z tajemnic są specjalnie przygotowane dla firmy amortyzatory firmy Koni z samoczynnym  zaworem zmieniającym częstotliwość ich działania. Gdy włączymy tryb sport i zaczynamy jechać szybko stają się twarde i auto dosłownie klei się do drogi. Genialnie skonfigurowano ogromne hamulce Brembo. Podczas dohamowywania przed zakrętami auto lekko zarzuca ułatwiając ich przejście. Nie ma mowy o tzw. ratowaniu, bo do korekty wystarczają minimalne ruchy kierownicą.

Kiedy mamy już dosyć sportowych doznań i zwalniamy to zawieszenie robi się komfortowe a nas aż kusi, aby jednym przyciskiem otworzyć dach i rozkoszować się słoneczną pogodą.

Abartha 595 nie można porównać z tzw. hothatchami czy jak kto woli klasą GTI. Tam pozostają niedoskonałości seryjnych pierwowzorów. Z kolei  małe samochody sportowe są zwykle dwuosobowe. Tylna kanapa 595 pomieści dwóch pasażerów a bagażnik jest taki sam jak w Fiacie 500. Gdy nie używamy trybu sport, zużycie paliwa jest również takie jak w ,,pięćsetce’’ z silnikiem 1,4 l.

Abarth 595 to dwa samochody w jednym i radość z jazdy nieporównywalna do żadnego innego auta.

RAR