W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » Moto »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Raz do roku w Brannie

2017-09-27

Już o raz dwudziesty odbyły się wyścigi klasycznych motocykli w Czeskiej Brannie. Wśród tysięcy obserwatorów i kibiców nie zabrakło kolegów z Gorzowa, a podczas dekoracji na podium nie brakowało polskich zawodników.

medium_news_header_19710.jpg

Wyścigi w Brannie to impreza nie mająca w Europie odpowiednika. Porównać ją można jedynie do słynnego Tourist Trophy na wyspie Man. Jednakże nawet tam nie da się być tak blisko toru, maszyn i zawodników.

Zabytkowe miasteczko Branna zwane również Kolstejnem położone jest w masywie Śnieżnika niedaleko polskiej granicy. Tradycyjnie już w połowie września zmienia się w tor wyścigowy. Krętymi wiodącymi w górę i w dół ulicami pędzą maszyny, z których wiele przed laty dominowało w mistrzostwach świata. Niemal na każdym podwórku rozlokowane są zespoły wyścigowe, które nie bronią wstępu kibicom. Ci ostatni oprócz sportowych zmagań mogą prześledzić historię techniki motocyklowej od lat dwudziestych do osiemdziesiątych.  W tym roku również nie zabrakło legendarnych maszyn takich jak np. Rudge, NSU, Velocette, Triumph, BSA, Benelli, Aermachi itd. Oczywiście mocno reprezentowane były czeskie konstrukcje wyścigowe firm ESO, Jawa, CZ, oraz japońska ,, wielka czwórka’’.

 Wyścig nie jest typową imprezą weteranów, gdzie głównie liczą się pojazdy. Na trasie trwa zacięta walka, w której często biorą udział mistrzowie i bardzo utytułowani zawodnicy zarówno mistrzostw narodowych jak i światowych Grand Prix. W tym roku można było wśród motocyklowych legend oglądać np. osiemnastokrotnego wyścigowego mistrza kraju i zawodnika z czołówki mistrzostw świata lat siedemdziesiątych Petera Balaza. W czasach minionego ustroju zarówno Czechosłowacja jak i NRD finansowały starty swoich zawodników na arenie światowej. Reprezentowali oni fabryczne zespoły Jawy, CZ lub MZ w określonych klasach mając do dyspozycji renomowane japońskie maszyny ,  na których startowali w klasach nie kolidujących ze strategią swoich marek narodowych.

Takim zawodnikiem i pierwszym Czechem zdobywającym punkty na wyspie Man był  zmarły w maju tego roku Vaclav Parus. Był on pomysłodawcą i współorganizatorem imprezy w Brannie.  Jego ,,prawą ręką’’, organizatorem i zawodnikiem był Ilja Zachoval, który kilka lat temu zginął tragicznie wraz z córką Marią w wyniku wypadku podczas wyścigu sidecarów.

Sidecary, czyli trójkołowe motocykle z wózkami uznaje się za najniebezpieczniejszą i najbardziej widowiskową formę sportu motocyklowego. Maszyny te regularnie oglądać można w Brannie, a od lat starują na nich również Polacy. Od dwóch lat pojawia się Wioletta Kowalczyk z Michałem Pokrywieckim na BSA 650. W tym roku po raz kolejny załoga stanęła na podium. Sidecarem Triumph 650 jechali  Szymon Spychała i Tomasz Korzyniewski z polskiego Lightseedteamu. Zawodnicy ci wcześniej odebrali wieńce za występy solowe na BSA i Triumphie.

Kolejnym silnym polskim akcentem był wyścigowy Junak, na którym Jechał Robert Kopiec. Maszyna, która jeszcze sześć lat temu z trudem dotrzymywała kroku konkurentom stała się pełnowartościową wyścigówką. Miło było oglądać jak opolski zawodnik wyprzedza konkurentów na krętych i stromych podjazdach. Minęły czasy, gdy nasze zespoły wyglądały jak ubodzy krewni.

Zarówno Junak, jak maszyny Lightspeedteamu imponowały perfekcją techniczną. Polscy zawodnicy startowali również w innych klasach na niegdyś niepokonanych maszynach japońskich.

Wyścigi w Brannie to również pokaz perfekcji organizacyjnej. Trudno sobie wyobrazić aby w Polsce zamknięto na weekend jakiekolwiek miasto, aby zorganizować podobną imprezę. W Gorzowie nie udało się nawet zbudować  ziemnego toru motocrossowego  na zapomnianej części dawnego poligonu.

rar