W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Zaczęli jak nowicjusze, skończyli jak mistrzowie

2012-08-13

- Zawsze walczymy i będziemy walczyli do końca, bo to jest w charakterze naszej drużyny – stwierdził Piotr Paluch po niedzielnym meczu z PGE Marmą w Rzeszowie, który gorzowianie rozstrzygnęli na swoją korzyść 50:40.
 

medium_news_header_1139.jpg

W trzecim wyścigu Łukasz Sówka (z lewej) pokonał Tomasza Golloba, ale całe spotkanie pewnie rozstrzygnęli na swoją korzyść gorzowianie

Fot. Robert Borowy

 

Stalowcy pojechali do stolicy Podkarpacia po zwycięstwo, choć doceniali klasę rywala. Wszyscy jak jeden mąż mówili, że rzeszowianie są bardzo groźni na własnym obiekcie, a do tego już w piątek było wiadomo, że w szeregach ekipy gości nie pojawi się Niels Kristian Iversen, najskuteczniejszy w tym sezonie zawodnik Stali. Duńczyk nabawił się urazu kolana w lidze duńskiej i decyzją gorzowskich lekarzy otrzymał kilkudniowy rozbrat z żużlem.
– Nie jest to poważna kontuzja, ale wspólnie z Nielsem doszliśmy do wniosku, że nie należy ryzykować zdrowiem, bo można tylko pogłębić uraz. Obecnie zawodnik przebywa u nas na leczeniu i jeśli wszystko będzie przebiegało sprawnie powinien wystąpić w nadchodzącym weekendzie w obu naszych meczach ligowych na własnym torze – wyjaśnił trener Piotr Paluch.
Spotkanie w Rzeszowie rozpoczęło się punktualnie o wyznaczonej godzinie meczu bez prezentacji. Od rana bowiem na Podkarpaciu szalały burze, w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Rzeszowa padały ulewne deszcze. Na szczęście w samym mieście tylko trochę pokropiło, dlatego zdołano rozegrać wszystkie wyścigi. Początek był piorunujący w wykonaniu gospodarzy. Dwie podwójne wygrane oraz dwie w stosunku po 4:2 pozwoliły ,,Żurawiom’’ objąć prowadzenie 18:6. Jedynym ich zmartwieniem była kontuzja Joonasa Kylmakorpiego, który w trzecim wyścigu miał niefortunny kontakt z Matejem Zagarem, w wyniku którego upadł na drugim okrążeniu i został odwieziony do szpitala. Na szczęście obyło się bez złamań, a Fin narzekał jedynie na bolesne potłuczenia.
Od piątego wyścigu rozpoczęła się pogoń stalowców za gospodarzami. Pomógł im w tym trochę pech miejscowych. W szóstym wyścigu jadący zdecydowanie na prowadzeniu Grzegorz Walasek zanotował na trzecim okrążeniu defekt motocykla, a chwilę później nerwowo przy taśmie nie wytrzymał Rafał Okoniewski i został wykluczony za dotknięcie białej tasiemki.
- Nie tylko to pozwoliło nam szybko wyrównać straty – zaznacza jednak Krzysztof Kasprzak, który po pierwszym słabym występie w kolejnych był bardzo silnym punktem naszej drużyny. – Dzisiejszy żużel to tak naprawdę rywalizacja w warsztacie komu szybciej uda się dopasować sprzęt do danej nawierzchni. Te nowe rury (tłumiki – dop. aut) powoli acz systematycznie zabijają nasz sport. Nikt z zawodników nie może się połapać ze sprzętem, brakuje przez to bardziej widowiskowej jazdy i walki na torze. Udało się nam po tych pierwszych czterech biegach jakoś trafić z zębatkami, pozmienialiśmy dysze, trochę inaczej poustawialiśmy zapłony i już jeździło nam się świetnie – wyjaśnił fachowo były mistrz świata juniorów z Wiener-Neustadt z 2005 roku.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w pierwszym nominowanym wyścigu, w którym kapitalną jazdą popisał się Michael Jepsen Jensen. Młody Duńczyk dosyć długo jechał za parą gospodarzy, ale bardzo dynamicznymi atakami najpierw wyprzedził Rafała Okoniewskiego, zaś w końcówce biegu zdołał jeszcze pokonać Grzegorza Walaska.
- Po takim występie mojej drużyny na usta cisną się niecenzuralne słowa, bo wygrywając na początku różnicą 12 punktów, i to na własnym torze, nie powinniśmy tak łatwo roztrwonić tej przewagi. A jednak goście pokazali nam charakter, szybko dogonili a potem postawili zbyt trudne warunki, byśmy mogli powalczyć. W sumie Stal była lepsza i wygrała zasłużenie – tak ocenił cały pojedynek trener PRE Marmy Dariusz Śledź.
W gorzowskim zespole, poza Adrianem Cyferem, wszyscy pojechali bardzo dobrze, choć borykający się z kameleonową formą Tomasz Gollob ponownie miał lepsze i gorsze chwile. Z jednej strony pięknie walczył i dwukrotnie wygrał z Jasonem Crumpem, z drugiej łatwo dał się dwukrotnie objechać na początku spotkania m.in. Maciejowi Kuciapie i Łukaszowi Sówce. Ten ostatni był bohaterem pierwszej fazy zawodów, kiedy to dwukrotnie wygrał i raz był drugi, ale za partnerem klubowym, Jasonem Crumpem.
- Cieszę się ze swojego występu, ale zmartwiony jestem końcowym wynikiem. Daliśmy trochę ciała, dlatego liczę, że w końcówce sezonu pokażemy jeszcze dobry żużel i wynagrodzimy kibicom tę porażkę – stwierdził junior PGE Marmy.
Już w nadchodzący weekend gorzowian czekają dwa kolejne spotkania, ale tym razem na własnym torze. Najpierw w sobotę w zaległym meczu Stal podejmie Dospela Włókniarza Częstochowę, natomiast w niedzielę na stadionie przy ul. Śląskiej pojawi się zespół Betardu Sparty Wrocław. Kibice liczą na kolejne sześć punktów.
Robert Borowy

PGE Marma Rzeszów – Stal Gorzów 40:50

PGE Marma: Rafał Okoniewski - 5+2 (2,t,1,1,1), Maciej Kuciapa - 4 (3,1,0,d,), Jason Crump - 10 (3,2,3,2,0), Joonas Kylmaekorpi – 0 (u/-, -, -, ns), Grzegorz Walasek - 10 (1,d,2,3,2,2), Łukasz Kret - 3 (1,1,0,1,0), Łukasz Sówka - 8+1 (3,2,3,0,0)
Stal: Tomasz Gollob - 9 (1,1,3,1,3,0), Michael Jepsen Jensen - 9 (0,1,3,2,3), Niels Kristian Iversen - Z/Z, Matej Zagar - 13 (w,3,3,1,3,3), Krzysztof Kasprzak - 10+2 (0,3,2,2,2,1), Bartosz Zmarzlik - 9+2 (2,2,2,2,1), Adrian Cyfer - 0 (0,0)
Bieg po biegu:
1. (66,00) Sówka, Zmarzlik, Kret, Cyfer 4:2
2. (65,97) Kuciapa, Okoniewski, Gollob, Jensen 5:1 (9:3)
3. (66,22) Crump, Sówka, Gollob, Zagar (w) 5:1 (14:4)
4. (66,68) Sówka, Zmarzlik, Walasek, Kasprzak 4:2 (18:6)
5. (66,75) Gollob, Crump, Jensen, Sówka 2:4 (20:10)
6. (66,54) Zagar, Zmarzlik, Kret, Walasek (d1) 1:5 (21:15)
7. (66,81) Kasprzak, Zmarzlik, Kuciapa, Kret, Okoniewski (t) 1:5 (22:20)
8. (66,78) Jensen, Walasek, Gollob, Sówka 2:4 (24:24)
9. (67,41) Zagar, Kasprzak, Okoniewski, Kuciapa 1:5 (25:29)
10. (67,44) Crump, Kasprzak, Kret, Cyfer 4:2 (29:31)
11. (67,09) Walasek, Jensen, Zagar, Kuciapa (d4) 3:3 (32:34)
12. (67,97) Gollob, Crump, Zmarzlik, Kret 2:4 (34:38)
13. (67,53) Zagar, Kasprzak, Okoniewski 1:5 (35:43)
14. (67,97) Jensen, Walasek, Okoniewski, Gollob 3:3 (38:46)
15. (67,47) Zagar, Walasek, Kasprzak, Crump 2:4 (40:50)