W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Stal wygrywa z Azotami 47:42 i na razie jest… mistrzem Polski!

2012-10-09

medium_news_header_1692.jpg

Piotr Paluch i Krzysztof Kasprzak po wtorkowym spotkaniu nie kryli zadowolenia, choć obaj podkreślili, że w rewanżu w Tarnowie czeka ich bardzo trudne zadanie obrony skromnej zaliczki z Gorzowa. - Zrobimy wszystko, żeby mistrzostwo Polski trafiło do Gorzowa - zgodnie powiedzieli.

Fot. Robert Borowy

 

W pierwszym finałowym spotkaniu ENEA Ekstraligi żużlowcy Stali pokonali Azoty Tauron Tarnów 47:42, choć jeszcze przed wyścigami nominowanymi przegrywali jednym punktem.


- Kto przewidywał naszą wygraną różnicą kilkunastu punktów był w błędzie, bo z tak silnym rywalem jak ,,Jaskółki’’ wyrwanie każdego oczka wymaga ogromnej pracy – powiedział tuż po meczu trener stalowców Piotr Paluch.
Rzeczywiście, był to bardzo trudny pojedynek dla gospodarzy, którzy przystąpili do niego praktycznie w pięciu zawodników, bo trudno było liczyć na dobry występ nieopierzonych juniorów. To się zresztą potwierdziło, bo dorobek Adriana Cyfera i Łukasza Kaczmarka zamknął się liczbą jeden. Dla odmiany młodzieżowcy z Tarnowa wywalczyli 16 punktów. Ale gdyby przy takiej różnicy piątka gorzowskich seniorów pojechała na maksimum swoich możliwości to już dzisiaj Stal byłaby o krok od wymarzonego złotego medalu. Niestety, zawiódł nie po raz pierwszy w tym sezonie Tomasz Gollob, który jeździł bojaźliwie i uciułał zaledwie trzy oczka. Miałby ich może troszkę więcej, gdyby nie defekt na drugiej pozycji w VII wyścigu, ale nie zmienia to faktu, że kapitan żółto-niebieskich w niczym nie przypominał zawodnika z ostatniego turnieju Grand Prix w Toruniu. Czyżby znowu przestraszył się trudnej nawierzchni gorzowskiego toru? Owszem, po niedawnych opadach deszczu tor nie był idealnie równy, ale przecież od byłego mistrza świata, aktualnie czwartego żużlowca globu można wymagać nieco więcej odwagi w jeździe na bardziej przyczepnej nawierzchni.
- Mam nadzieję, że na bardziej lubianej tarnowskiej nawierzchni Tomek poprowadzi nas do mistrzowskiego tytułu, choć w tej chwili jeżeli miałbym oceniać nasze szanse stawiam jest na 50 procent – dodał trener.
W miejscowej ekipie lepiej mógł też zaprezentować się Michael Jepsen Jensen. Młody Duńczyk stracił przynajmniej dwa punkty. Najpierw w VII biegu źle wszedł w jeden z wiraży i o mały włos a nie obróciłby się o 180 stopni. Zdołał jednak zapanować nad motocyklem, ale dał się wyprzedzić Januszowi Kołodziejowi. Z kolei w XI wyścigu zbyt łatwo stracił trzecie miejsce na rzecz Martina Vaculika.
- Michael jest ostatnio przemęczony, miał też kilka drobnych kontuzji, które nie są do końca zaleczone, stąd ma spore wahania formy. Mam nadzieję, że w Tarnowie, gdzie ostatnio pojechał świetnie w finale mistrzostw świata juniorów, fajny występ zaliczył również podczas spotkania ligowego w rundzie zasadniczej, także teraz spisze się lepiej – wierzy Piotr Paluch.
Zupełnie inaczej trzeba ocenić postawę Krzysztofa Kasprzaka, Nielsa Kristiana Iversena oraz Mateja Zagara. Cała trójka pokazała nie tylko świetne przygotowanie do meczu, ogromną wolę walki, ale przede wszystkim mądrą jazdę na dystansie. Nawet, jak któremuś z nich nie wyszedł start, to potrafił do maksimum wykorzystać optymalne ścieżki na torze. A już prawdziwe mistrzostwo pokazał Iversen, który w ostatnim biegu wręcz fruwał na torze, żeby wyprzedzić jadących przed nim Grega Hancocka i Leona Madsena. To co zrobił Duńczyk na długo pozostanie w pamięci kibiców. Najpierw minął Amerykanina, a na czwartym okrążeniu po walce ramię w ramię był szybszy również od swojego rodaka. Goście po meczu złożyli nawet protest uważając, że gorzowianin na wyjściu z drugiego łuku na trzecim okrążeniu minął dwoma kołami wewnętrzną linię, ale sędzia Wojciech Grodzki po dokładnej analizie zapisu telewizyjnego oddalił protest jako bezzasadny.
Wygraną Stali kibice przyjęli z wielką euforią, choć wszyscy zdają sobie sprawę, że pięć punktów (właściwie cztery, gdyż przy równym bilansie w dwumeczu mistrzem zostaną tarnowianie) to bardzo skromna zaliczka. Otwarcie przyznał to też najskuteczniejszy w ostatnim czasie żużlowiec Stali Krzysztof Kasprzak.
- Szkoda, że wygraliśmy tak małą ilością punktów, gdyż w Tarnowie będzie na pewno ciężko. Tam jest bardziej twardy tor, na którym ciężko się ścigać. Trzeba mieć bardzo szybkie motocykle. Na pewno damy z siebie wszystko, żeby sięgnąć po mistrzostwo kraju – uważa Kasprzak, który przez dwa poprzednie sezony startował dla Jaskółek i nie wiodło mu się najlepiej. Teraz ma być inaczej…
Spokojnie końcowy wynik przyjął trener Azotów Marek Cieślak, choć nie ukrywał on w rozmowie z dziennikarzami, że trochę się zdenerwował na niektórych swoich zawodników. W jego ocenie za dużo potracili oni punktów na dystansie.
- Naszą przewagą są juniorzy, dlatego liczę, że już w pierwszym wyścigu w Tarnowie odrobimy cztery punkty i rywalizacja o mistrzostwo rozpocznie się od nowa. Wszystko jest przed nami, w niedzielę zapowiadają się wielkie emocje – dodał Marek Cieślak.
Robert Borowy

Stal Gorzów – Azoty Tauron Tarnów 47:42
Stal:
Tomasz Gollob - 3+1 (1,d,2,0), Michael Jepsen Jensen - 5+1 (2,1,1,0,1), Matej Zagar - 12+1 (2,1,3,3,3), Niels Kristian Iversen - 12+1 (3,3,1,3,2), Krzysztof Kasprzak - 14 (3,3,3,2,3), Adrian Cyfer - 1 (1,0,0), Łukasz Kaczmarek - 0 (w,t,0)
Azoty Tauron: Greg Hancock - 8+1 (3,2,2,1,0), Jakub Jamróg - 0 (0,-,-,-), Martin Vaculik - 6 (1,2,0,1,2), Leon Madsen - 7+1 (d,1,3,2,1), Janusz Kołodziej - 5+2 (2,2,0,1,-), Kacper Gomólski - 7+1 (2,0,3,2,0), Maciej Janowski - 9+1 (3,d,1,2,3)
Bieg po biegu:
1. Janowski, Gomólski, Cyfer, Kaczmarek (u/w) 1:5
2. Hancock, Jensen, Gollob, Jamróg 3:3 (4:8)
3. Iversen, Zagar, Vaculik, Madsen (d) 5:1 (9:9)
4. Kasprzak, Kołodziej, Janowski (d), Kaczmarek (t) 3:2 (12:11)
5. Iversen, Hancock, Zagar, Gomólski 4:2 (16:13)
6. Kasprzak, Vaculik, Madsen, Cyfer 3:3 (19:16)
7. Gomólski, Kołodziej, Jensen, Gollob (d) 1:5 (20:21)
8. Kasprzak, Hancock, Janowski, Kaczmarek 3:3 (23:24)
9. Madsen, Gollob, Jensen, Vaculik 3:3 (26:27)
10. Zagar, Janowski, Iversen, Kołodziej 4:2 (30:29)
11. Janowski, Kasprzak, Vaculik, Jensen 2:4 (32:33)
12. Zagar, Gomólski, Hancock, Cyfer 3:3 (35:36)
13. Iversen, Madsen, Kołodziej, Gollob 3:3 (38:39)
14. Zagar, Vaculik, Jensen, Gomólski 4:2 (42:41)
15. Kasprzak, Iversen, Madsen, Hancock 5:1 (47:42)