W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Protest jest bezzasadny. Czy zdjęcie z kadru telewizyjnego trafiło w ręce grafików?

2012-10-10

Działacze tarnowskich Azotów Tauronu nie ustępują w walce o zmianę wyniku pierwszego finałowego meczu o mistrzostwo Polski, który odbył się wczoraj w Gorzowie.

medium_news_header_1699.jpg

W ocenie ekipy gości weryfikacji powinien ulec wynik ostatniego wyścigu, który zakończył się rezultatem 5:1. Zdaniem trenera Marka Cieślaka w tym właśnie biegu Niels Kristian Iversen na wyjściu z drugiego łuku na drugim okrążeniu przejechał dwoma kołami wewnętrzną linię i powinien zostać wykluczony. Dlatego tarnowska strona, która pierwszy protest złożyła tuż po spotkaniu, ale został on odrzucony jako bezzasadny, nie ustępuje i chce dalej walczyć o zmianę wyniku z obecnie obowiązującego 47:41 na 45:44. Jak powiedział trener ,,Jaskółek’’ właśnie trwa zbieranie dokumentacji, po czym nastąpi odwołanie. Z drugiej strony Marek Cieślak szczerze przyznaje, że nie spodziewa się… zmiany rezultatu, gdyż w jego ocenie skoro wynik został zatwierdzony to już jest musztarda po obiedzie. I w tym przypadku ma całkowitą rację.
Spokojnie do całej sprawy podchodzi gorzowska strona. Prezes Ireneusz Maciej Zmora nie chce komentować opinii, czy Niels Kristian Iversen rzeczywiście przejechał dwoma kołami wewnętrzną linię, gdyż nie ma na to stuprocentowych dowodów. Zresztą zarówno sędzia Wojciech Grodzki, jak i powołane na finałowy mecz jury dokładnie badało sprawę i nie dopatrzyło się przewinienia Duńczyka.
- Oczywiście tarnowianie mają prawo mieć swoje zdanie, przy czym zgodnie z artykułem 79 pkt 4 regulaminu zawodów motocyklowych na torach żużlowych, jeżeli sędzia zawodów stwierdzi jakiś fakt, to przyjmuje się, że fakt ten miał miejsce, a wydana przez niego w czasie zawodów decyzja jest ostateczna i nie podlega protestom. Oznacza to, że wynik meczu nie może zostać zmieniony, a wszelkie składanie protestów w tym przypadku mija się z celem – uważa prezes Stali.
W niektórych mediach pojawiło się nawet zdjęcie zrobione z kadru telewizyjnego, na którym widać, że Niels Kristian Iversen przekroczył linię, ale wątpliwości wzbudza autentyczność owej fotografii, gdyż nie widać na niej Leona Madsena, który jechał tuż za plecami prowadzącego stawkę zawodników Krzysztofa Kasprzaka oraz obok Iversena. Z tyłu widoczny jest za to jadący na ostatniej pozycji Greg Hancock.
Czy oznacza to, że zdjęcie zostało poddane obróbce programu komputerowego? Czy sylwetkę Madsena usunięto (niektórzy uważają, że jest on idealnie schowany za jadącym na pierwszej pozycji Kasprzakiem), żeby lepiej było widać tylne koło motocykla Iversena? Można samemu to ocenić, wchodząc choćby na stronę SportowychFaktów czy kilku innych portali. Jeżeli zdjęcie z kadru zostało poddane pracy grafików, to trudno zaakceptować tego rodzaju dowód, ponieważ wystarczyło minimalne przesunięcie sylwetek zawodników, w tym oczywiśćie Iversena w prawą stronę (w kierunku boiska) i mamy… sensację, której tak naprawdę nie ma. Zwłaszcza, że oglądając relację telewizyjną bardzo trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy tylna opona motocykla Iversena w całości znalazła się poza wewnętrzną linią, czy jednak – jak to bywa w piłce nożnej – nie przekroczyła całym swoim obwodem tej linii. W każdym razie dyskusja o przewinieniu Duńczyka na pewno rozpala emocje wśród kibiców, ale nie ma ona żadnego w tej chwili znaczenia dla końcowego rozstrzygnięcia rywalizacji gorzowsko-tarnowskiej. Do niedzielnego rewanżu oba zespoły przystąpią przy pięciopunktowej przewadze Stali.
Robert Borowy