W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Piotr Świst: klucz do raju w rękach Golloba

2012-10-13

Rozmowa z Piotrem Świstem, byłym żużlowcem Stali, obecnie zawodnikiem II-ligowej Victorii Piła oraz trenerem młodzieży

medium_news_header_1726.jpg FOT. ROBERT BOROWY Piotr Świst trzyma kciuki za Stalą w walce o mistrzostwo Polski

- Kto zostanie drużynowym mistrzem Polski?
- Gdybym miał oceniać szanse tegorocznych finalistów tylko na podstawie pierwszego spotkania w Gorzowie to postawiłbym na tarnowian. W Stali bardzo widoczny jest brak Bartka Zmarzlika, dlatego cała siła drużyny musi być oparta na seniorach. Niestety, Tomek Gollob całkowicie zawiódł i nie wiem doprawdy, dlaczego tak słabo pojechał. Czy to kwestia sprzętu czy słabszej dyspozycji? Faktem jest, że teraz on trzyma klucz do złotego raju. Jeżeli w Tarnowie zaprezentuje się jak prawdziwy lider, a pozostali zawodnicy utrzymają dyspozycję z pierwszego pojedynku, wówczas gorzowianie mogą zdobyć tytuł.
- Kibicujesz Stali?
- Oczywiście, przecież najlepsze lata kariery spędziłem w tym klubie. Interesuję się występami gorzowian, śledzę ich poczynania, jak tylko mam czas oglądam mecze Stali w telewizji. Ponadto dla mnie gorzowianie byli najlepszym zespołem w przeciągu całego sezonu, choć nie wygrali rundy zasadniczej. Prezentowali jednak bardzo równą i wysoką formę, a jak zdarzały im się porażki to minimalne.
- Wspomniałeś o Bartku Zmarzliku. W Gorzowie wielu kibiców mówi, że jest to pierwszy naprawdę wielki talent od czasów… Piotra Śwista. Jaką wróżysz mu karierę?
- Na pewno jest to chłopak prezentujący duże już umiejętności i ma sporą szansę zaistnieć w żużlu. Szkoda, że przytrafiła mu się kontuzja. Z drugiej strony dla Bartka następny sezon będzie stanowił istny test. Powróci bowiem na tor po kontuzji i wtedy okaże się, czy jest w stanie szybko poradzić sobie z odzyskaniem wysokiej formy. Wiem co znaczy taki powrót. Sam w 1990 roku odniosłem dużo cięższą kontuzję i wiem, ile kosztowało mnie pracy, żeby powrócić do dobrego ścigania.
- Porozmawiajmy jeszcze o minionym sezonie. Jesteś zadowolony z postawy swojej drużyny – Victorii Piła, która rywalizowała w drugiej lidze?
- Tak, wygraliśmy rundę zasadniczą, Mariusz Puszakowski został najskuteczniejszym żużlowcem rozgrywek, ja zaś zająłem w tej klasyfikacji drugą pozycję. Awansować wyżej nie mogliśmy z powodu ujemnych punktów, którymi nas obciążono jeszcze przed rozgrywkami, a które miały zastosowanie w fazie play-off. Ale nie o awans chodziło, a o zrobienie ważnego kroku w ratowaniu sekcji żużlowej w Pile.
- Piła jest ważnym ośrodkiem żużlowym również dla gorzowskich kibiców, którzy chętnie przyjeżdżają tutaj na różne imprezy. Ponadto pamiętajmy, że to przed 20 laty Stal pomagała reaktywować speedway w grodzie Staszica. Czy jest szansa, że Victoria nawiąże do tradycji Polonii, która pod koniec lat 90-tych seryjnie zdobywała medale mistrzostw Polski?
- W sporcie zawsze należy być optymistą. Dlatego staramy się tu w klubie krok po kroczku iść do przodu. Łatwo nie jest, ale za nami są kibice. W zeszłym roku na mecze przychodziło nawet do pięciu tysięcy widzów. W tym sezonie frekwencja była niższa, dlatego, że wielu fanów poczuło żal, że nie pojechaliśmy w I lidze, do której przecież awansowaliśmy. Wierzę jednak, że najgorsze chwile mamy za sobą. A przykładem niech będzie fakt, iż w przyszłym roku będziemy organizatorem jednego z finałowych turniejów indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Dzięki tej imprezie zapewne uda nam się wyremontować stadion, a przede wszystkim poprawić nawierzchnię toru, bo z tym ostatnio mamy kłopoty.
- Planujesz w przyszłym roku nadal jeździć po owalu i jeżeli tak, to czy pozostajesz w Pile?
- Kariery zawodniczej jeszcze nie kończę, praca szkoleniowa bardzo mi się podoba, dlatego nie widzę powodów, dla których miałbym rozstawać się z Victorią.
- Dziękuję za rozmowę.
Robert Borowy