W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

CCC zagrało w innej lidze i zasłużenie zmiotło z parkietu gorzowianki

2012-10-27

medium_news_header_1865.jpg

Cudu w hali przy ul. Chopina nie było. Koszykarki CCC Polkowice pokazały dzisiaj gorzowiankom, jaka obecnie panuje przepaść pomiędzy akademiczkami a drużyną występująca w Eurolidze. Wygrana 91:56 nie wymaga szerszego komentarza.

- Polkowiczanki pokazały dzisiaj kawał dobrej europejskiej koszykówki – przyznał po meczu trener miejscowych Dariusz Maciejewski. - My tęsknimy za Euroligą, ale musimy jeszcze trochę poczekać. Naszym celem na dzisiejszy pojedynek było zagęszczenie strefy podkoszowej i w tym elemencie poszło nam nawet dobrze, bo z tej strefy boiska straciliśmy zaledwie 33 punkty. Całe mistrzostwo ekipy CCC uwidoczniło się jednak na obwodzie, nie mieliśmy więcej atutów, żeby powstrzymać świetnie grającego przez całe 40 minut rywala – podkreślił.
Wicemistrzynie Polski zaskoczyły nasz zespół bardzo agresywną grą od pierwszej akcji meczu i zanim widzowie dobre się rozsiedli na trybunach CCC prowadziło już 7:2, a w siódmej minucie przyjezdne prowadziły 19:4. To był nokdaut, po którym gorzowianki jako tako doszły do siebie dopiero w drugiej kwarcie. Przez dłuższy czas w tym okresie podopieczne trenera Dariusza Maciejewski walczyły bardzo dzielnie, powstrzymywały rywalki w ataku, a że same znalazły sposób na przedostanie się pod kosz przeciwniczek gra stała się nie tylko wyrównana, ale bardzo ciekawa. Kiedy w 18 minucie na tablicy widniał rezultat 29:38 niektórzy kibice łudzili się jeszcze, że można podjąć walkę z faworyzowanymi koszykarkami z Polkowic. Ostatnie 120 sekund przed przerwą oraz 150 sekund po zmianie stron były jednak katastrofalne w wykonaniu gospodyń, które w tym czasie straciły 14 punktów, nie zdobywając żadnego.
- Ciężko cokolwiek dobrego powiedzieć o tym meczu, ponieważ rywalki od pierwszych minut narzuciły swoje tempo, szybko odskoczyły od nas i nic nie mogłyśmy zrobić. No, może powinnyśmy przeciwstawić im większą determinację, ale o zwycięstwie nie mogłyśmy nawet przez chwilę pomarzyć – przyznała kapitan KSSSE AZS PWSZ Katarzyna Dźwigalska.
W miejscowym zespole praktycznie trudno kogokolwiek wyróżnić, choć trzeba kilka ciepłych słów poświęcić Klaudii Czarnodolskiej. Ta 19-latka wyszła na parkiet w pierwszej piątce, zagrała w sumie ponad 16 minut, miała cztery zbiórki i chwilami widać u niej było odwagę w grze, co na tle tak silnego rywala może zaprocentować w kolejnych potyczkach. W ekipie przyjezdnej kapitalny występ zanotowała Australijka Belinda Snell, która rzuciła aż sześć ,,trójek’’.
- W Gorzowie miałam już okazję grać i co zawsze mi się tu podoba to świetne zachowanie kibiców. O naszym zwycięstwie zapewne przesądził znakomity początek spotkania, kiedy to uzyskałyśmy wyraźną przewagę, a potem konsekwentnie ją powiększałyśmy – powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha reprezentacyjna koleżanka… Samanthy Richards, z którą w sierpniu wywalczyły w Londynie brązowy medal igrzysk olimpijskich.
Robert Borowy

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - CCC Polkowice 56:91 (12:25, 17:18, 15:25, 12:23)
KSSSE AZS PWSZ:
Nwagbo 13 (1x3), Dosty 12, Moorer 10, Skobel 7, Czarnodolska 2 oraz Makowska 8 (2), Trębicka 4, Dźwigalska 0, Jaworska 0
CCC: Snell 28 (6), Ogwumike 14, Leciejewska 9, Mistygacz 7 (1), Palau 6 (1) oraz Musina 11 (2), Berehzynska 6, Puss 5 (1), Majewska 4, Owczarzak 1