W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Kryspiny, Norberta, Sabiny , 5 grudnia 2019

Do ideału sporo mi brakuje

2012-11-07

Rozmowa z Pawłem Posmykiem – najskuteczniejszym piłkarzem IV-ligowego Stilonu w rundzie jesiennej

medium_news_header_1946.jpg FOT. ROBERT BOROWY

 

* W sobotnim meczu z Dębem Przybyszów ustanowił pan chyba swój rekord… w obijaniu słupków i poprzeczki. Trzykrotnie zamiast do siatki trafiał pan w metalowe podpory.
- I takie mecze się zdarzają. Przyznam, że goście fajnie się bronili, mieliśmy spore kłopoty z wypracowaniem sobie dogodnych pozycji, a jak już do niej dochodziliśmy to brakowało tego łutu szczęścia. Po zdobyciu gola przez Damiana Szałasa chyba trochę za łatwo odpuściliśmy sobie to spotkanie, co się zemściło w postaci kontry ze strony rywali, która zakończyła się wyrównaniem. Przez to straciliśmy dwa punkty. A co do moich niewykorzystanych sytuacji? No cóż, skoro uderza się w słupek czy poprzeczkę to oznacza, że brakuje troszkę precyzji. Nic więcej.
* Rundę jesienną na pewno zakończycie jako zespół na drugiej pozycji. Nie wiemy tylko z jakim dorobkiem punktowym, gdyż w najbliższą sobotę czeka was jeszcze zaległe wyjazdowe spotkanie z Arką Nowa Sól. Bez względu jednak na wynik tej konfrontacji ostatnie tygodnie należy ocenić chyba pozytywnie?
- Wygraliśmy jedenaście spotkań, trzy zremisowaliśmy, co oznacza, że mogło być lepiej. Ale nie o statystykę tu tylko chodzi, gdyż były też mecze, które wygraliśmy 1:0 lub 2:1, lecz nie do końca byliśmy zadowoleni z naszej postawy. Ale zostawmy już to, bo najważniejsze, że jako drużyna w całej rundzie zaprezentowaliśmy naprawdę fajną piłkę i obok lidera rozgrywek z Mostek jesteśmy zdecydowanie najlepszą ekipą w czwartej lidze. Naszym celem jest awans o szczebel wyżej i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze ku realizacji zadania, jakie postawił przed nami zarząd. I nie tylko, bo kibice również chcą tej trzeciej ligi.
* Do tej pory strzelił pan 18 bramek i pod tym względem jest wiceliderem IV ligi. Czy jest pan zadowolony ze swojej gry?
- Do ideału jeszcze sporo mi brakuje, dlatego nie chciałby tutaj siebie oceniać. Jako napastnik nigdy nie będę zadowolony, bo jak nawet wykorzystał 80 procent okazji do zdobycia goli, to będę zastanawiał się, dlaczego nie wykorzystałem tych pozostałych 20 procent dobrych okazji. Tak, mam zastrzeżenia do swojej gry. Nie zawsze potrafię właściwie ustawić się do wykończenia akcji i to jest moja bolączka. Muszę teraz dobrze przepracować zimę, a w rundzie wiosennej poprawić swoją skuteczność. Walka idzie o awans i nie mogę zawieść swoich kolegów, którzy często pracują nad tym, żebym miał dobre okazje do zdobywania bramek, a przecież w ostatecznym rozrachunku to gole decydują o punktach.
* Dziękuję za rozmowę
Robert Borowy