W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2019

Sobotnie wieści z boisk i hal

2012-11-10

medium_news_header_1995.jpg

Siódmej w sezonie porażki doznali szczypiorniści gorzowskiego GSPR, którzy tym razem nie sprostali w hali ZWKF przy ul. Słowiańskiej liderowi I ligi – KPR Legionowo. Przegrana 24:27 naszej młodzieży ujmy jednak nie przynosi, a trener Piotr Gintowt po meczu nie krył zadowolenia z postawy swoich graczy. – Cieszę się, że podjęli walkę, nie przestraszyli się dużo silniejszego rywala i gdyby nie kilka prostych błędów walka o ligowe punkty mogłaby toczyć się do ostatniego gwizdka sędziów – dodał.
Gorzowianie bardzo dobrze zaczęli pojedynek z liderem. Po 20 minutach prowadzili 10:7, ale w tym momencie jakby coś się zacięło w ich grze. Do przerwy nie zdołali już zdobyć choćby gola, a sami stracili ich sześć. Tuż po zmianie stron zespół z Legionowa jeszcze mocniej podkręcił tempo i szybko odskoczył na sześć bramek (12:18). Na szczęście gospodarze nie poddali się, zaczęli grać odważniej w drugiej linii, co rusz zaskakiwali golkipera gości nie sygnalizowanymi strzałami i nagle doszli do trzech goli (20:23). Od tego momentu gra się wyrównała, gorzowianom w końcówce zabrakło trochę doświadczenia, gdyż w kilku sytuacjach zamiast zachować zimną krew, niestety, zagrali na wiwat i stracili szansę zbliżenia się do rywala. Szkoda, choć z optymizmem możemy teraz czekać na kolejne występy póki co outsidera rozgrywek, ale kibice wierzą, że to się niebawem zmieni.
GSPR Gorzów - KPR Legionowo 24:27 (10:13)
GSPR:
Wolski 10, Baraniak 6, Wojciechowski 3, Gintowt 3, Nieradko 2.
* * *
Udanie zakończyli jesienną rundę piłkarze czwartoligowego Stilonu, którzy w zaległym wyjazdowym spotkaniu pokonali 3:1 Arkę w Nowej Soli. Tym samym podopieczni trenera Tomasza Jeża umocnili się na drugiej pozycji z dorobkiem 39 punktów. Gorzowianie tracą do lidera z Mostek dwa oczka, ale ważniejszą informacją jest, że mają aż dwanaście punktów przewagi nad Błękitnymi Lubno, które plasuje się na trzeciej pozycji. Przypomnijmy, że awans do III ligi wywalczą dwie najlepsze ekipy i już dzisiaj można śmiało stwierdzić, że będą to obecnie przewodzące w tabeli drużyny Formacji Port 2000 i Stilonu, choć póki piłka w grze…
Pojedynek w Nowej Soli nie był dla gorzowian spacerkiem. Gospodarze od pierwszej minuty grali bardzo zdyscyplinowanie w obronie, czasami posuwali się do nadmiernie twardej gry i kiedy w 29 minucie dość niespodziewanie objęli prowadzenie wśród miejscowych kibiców zaświtała nadzieja sprawienia niespodzianki. Arka z prowadzenia nie cieszyła się jednak długo, bo już w 36 minucie do remisu doprowadził Mateusz Trachimowicz.
Po zmianie stron stilonowcy jeszcze mocniej zaatakowali, ale dopiero w 76 minucie po faulu na Pawle Posmyku sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał sam poszkodowany. W doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Adrian Nowak, który na plac gry wszedł kilkanaście minut wcześniej za Artura Andruszczaka. Niestety, spotkanie w Nowej Soli pechowo zakończyło się dla Dawida Kaniewskiego. Na początku meczu po jednym z ostrych wejść piłkarza Arki doznał on poważnej kontuzji torebki stawowej, a do tego doszło jeszcze skręcenie tegoż stawu i teraz czeka go przynajmniej kilkutygodniowa przerwa w treningach.
Arka Nowa Sól - Stilon Gorzów 1:3 (1:1)
Bramki:
Czarzasty 29' - Trachimowicz 36, Posmyk 76 (k.), Nowak 90
Stilon: Dłoniak - Kozioła, Truszczyński, Somrani, Trachimowicz, Timoszyk, Szałas, Kaniewski (17' Bajko), Andruszczak (78' Nowak), Rosołowicz (71' Żłobiński), Posmyk
* * *
Nadal nie wiedzie się siatkarzom Rajbudu Meprozet GTPS, którzy jeszcze nie wygrali w tym sezonie przed własną publicznością. W dzisiejszym meczu z Morzem Szczecin podopieczni trenera Radosława Maciejewicza nieźle zagrali, ale za dużo popełnili własnych błędów i to miało istotny wpływ na końcowe rozstrzygnięcie.
W pierwszym secie walka była bardzo wyrównana, a o wygranej miejscowych zadecydowały dwie ostatnie akcje. W pierwszej z nich skutecznym atakiem popisał się Wojciech Janas, w drugiej… błąd dotknięcia siatki popełnił jeden z graczy Morza i GTPS objął prowadzenie 1:0. W kolejnych partiach bywało różnie. W drugiej gorzowianie początkowo przegrywali, ale dogonili przeciwnika, w trzeciej natomiast wysoko wygrywali, w czwartej znowu przegrywali. Każdorazowo jednak finisz należał do gości, którzy zaimponowali spokojem i chyba większym doświadczeniem. W GTPS-ie zabrakło też zmienników, którzy mogliby dać oddech podstawowym graczom. Na uwagę zasługuje za to debiut Jakuba Wagnera, wnuka legendarnego Huberta Wagnera, który w latach 90-tych był też przez jeden sezon szkoleniowcem… Stilonu. Występ Kuby można ocenić pozytywnie.
Rajbud Meprozet GTPS Gorzów - Morze Bałtyk Szczecin 1:3 (25:23, 22:25, 22:25, 20:25)
GTPS:
Kocik, Maciejewicz, Janas, Markiewicz, Paniączyk, Zborowski, Sokołowski (libero) oraz Wagner, Staniucha.

RB