W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

Gorzowskie koszykarki okrutnie męczyły się z outsiderem ekstraklasy

2012-12-01

Od zwycięstwa rozpoczęły rundę rewanżową w Ford Germaz Ekstraklasie nasze koszykarki, ale wygrana 66:56 nad najsłabszym zespołem ligi – PTK Pabianice - nie przyszła wcale łatwo.
 

medium_news_header_2208.jpg

- Dla nas było to spotkanie bardzo ważne, szkoda tylko, że nie udało się wygrać – mówiła na konferencji prasowej Edyta Koryzna, trenerka PTK Pabianice, była koszykarka Stilonu i AZS PWSZ. – Mam nadzieję, że ta konfrontacja stanie się dla moich zawodniczek takim impulsem do jeszcze lepszej gry, zwłaszcza że niedługo powinnyśmy mieć już do dyspozycji swoją halę. Trochę rozumiem gorzowianki, że zagrały nieco słabiej. Tak już bywa, że trudno zmobilizować się na mecz przeciw zespołowi, który przegrywa wszystko jak leci i jeszcze jest rozbity kadrowo – dodała.
Akademiczki rozpoczęły spotkanie planowo, a przede wszystkim grały skutecznie. Po niespełna dwóch minutach prowadziły 8:0. I w pełni się tym chyba zadowoliły, gdyż po kolejnych kilku minutach zrobiło się… 8:12. Zdobycie aż tylu z rzędu punktów tak zmobilizowało przyjezdne do walki, że zrobił się nam bardzo wyrównany pojedynek, a z czasem to pabianiczanki zaczęły budować solidną przewagę. W 19 minucie prowadziły już 35:25, tuż przed przerwą gospodynie odrobiły trzy oczka, ale nie na długo. Zaraz po zmianie stron podopieczne trenerki Edyty Koryzny ponownie odskoczyły na 10-punktową różnicę (40:30). Wystarczyło jednak kilka dynamiczniejszych wejść pod kosz, do tego dwa skuteczne rzuty zza linii 6,75 m i na tablicy wyników pojawił się remis 40:40, zaś przed rozpoczęciem ostatniej kwarty było 50:50.
Pabianiczanki przyjechały do Gorzowa w mocno okrojonym, zaledwie ośmioosobowym składzie, do tego niektóre zawodniczki nie były w najlepszym zdrowiu i w którymś momencie musiały poddać się fizycznie. Trudno grać na pełnych obrotach przez całe spotkanie, dysponując tak naprawdę szóstką wartościowych zawodniczek, ponieważ Joanna Rozwandowicz i Joanna Szałecka bardziej uzupełniały skład. I kiedy tylko akademiczki od początku czwartej kwarty mocno zagęściły obronę atak PTK-u praktycznie przestał istnieć. Świadczy o tym również skromna, sześciopunktowa zdobycz pabianiczanek w końcowym fragmencie meczu.
- Było to spotkanie z gatunku zagrać, zwyciężyć i zapomnieć, ale trzeba będzie wyciągnąć z niego wnioski na przyszłość, bo nie wszystko układało się tak, jak sobie to zaplanowaliśmy – mówił zaraz po ostatniej syrenie trener Dariusz Maciejewski. – Można powiedzieć, że wszyscy są zadowoleni: my z wygranej, rywale z dobrej postawy. Na naszą gorszą niż spodziewałem się dyspozycję wpłynęła długa przerwa, w trakcie której głównie ciężko trenowaliśmy i teraz będziemy szukać odpowiedniej świeżości. Ponadto mamy swoje problemy zdrowotne, ale nie ujawniamy ich, bo teraz czekają nas dwa bardzo ciężkie i ważne pojedynki, które chcemy wygrać. Tylko zdobycie w nich kompletu punktów da nam szansę powalczenia o wysoką pozycję przed play-off – podkreślił.
Robert Borowy

KSSSE AZS PWSZ Gorzów – PTK Pabianice 66:56 (17:18, 11:17, 2:15, 16:6)

AZS PWSZ: Nwagbo 19, Dosty 17, Skobel 12 (2x3), Trębicka 9 (3), Dźwigalska 3 (1) oraz Moorer 3, Makowska 3 (1), Drzewińska, Szajtauer
PTK: Gajda 14 (2), Piestrzyńska 13, Sobczyk 9, Krajewska 7 (1), Bogacka 1 oraz Błaszczyk 8, Rozwandowicz 4, Szałecka