W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Wygrana siatkarzy, porażka piłkarzy ręcznych

2012-12-09

medium_news_header_2283.jpg

Drugie zwycięstwo w rozgrywkach II ligi zanotowali siatkarze GTPS Gorzów, którzy pokonali 3:0 Orła Międzyrzecz i awansowali na siódme miejsce w tabeli. Spotkanie było ciekawe jedynie w pierwszym secie, w którym to niemal od początku inicjatywę przejęli goście. Kiedy ich przewaga wzrosła w pewnym momencie do pięciu punktów (16:11) wydawało się, że miejscowi nie będą już w stanie nic zrobić, przynajmniej w tej partii. A jednak! Wystarczyło kilka dobrych akcji GTPS-u, trzy błędy Orła i zrobiło się 17:17. Od tego momentu gra szła już punkt za punkt. Pierwsi piłkę setową mieli międzyrzeczanie, lecz Karol Figiel zepsuł zagrywkę, w odpowiedzi Paweł Maciejewicz posłał asa, zaś seta zakończył Wojciech Janas.
Następne dwie partie to już zdecydowana dominacja gorzowian. W drugiej wyrównana gra trwała tylko do stanu 6:6, potem miejscowi seriami zaczęli zdobywać punkty, a seta zakończył Paweł Maciejewicz. W ostatniej odsłonie od rezultatu 5:5 podopieczni trenera Radosława Maciejewicza wywalczyli osiem punktów z rzędu i choć Orzeł z czasem zmniejszył różnicę do trzech punktów (15:18) nie był już w stanie całkowicie jej zniwelować.
- Zagraliśmy dobre spotkanie, choć wciąż widzę w zespole spore rezerwy i to w większości elementów. Jeżeli poprawimy się będziemy w stanie częściej cieszyć się ze zwycięstw – ocenił występ swoich graczy szkoleniowiec GTPS.
Rajbud Meprozet GTPS Gorzów - Orzeł Międzyrzecz 3:0 (26:24, 25:14, 25:17)
GTPS:
Wagner, Czapla, Maciejewicz, Janas, Paniączyk, Kocik, Januszewski (libero) oraz Zborowski, Miszczak (libero)
* * *
Bardzo liczyliśmy na pierwszą w tym sezonie wygraną naszych szczypiornistów w rozgrywkach I ligi. Niestety, pomimo, że GSPR zmierzył się przed własną publicznością z innym słabeuszem ligi nie zdołał tego faktu wykorzystać.
Przegrana z Sokołem Kościerzyna 26:32 oznacza, że prawdopodobnie pierwszą rundę nasz zespół zakończy z zerowym dorobkiem punktowym. Trudno wszak przypuszczać, żeby podopieczni trenera Piotra Gintowta zdołali pokonać za tydzień na wyjeździe Grunwalda Poznań, choć akurat poznaniacy są jeszcze słabsi od Sokoła, w tabeli znajdują się na przedostatniej pozycji z dorobkiem czterech punktów. Kto wie, może uda się jeszcze w tym roku poznać smak zwycięstwa.
Powracając do pojedynku z Sokołem podobnie jak w wielu wcześniejszych występach nasi zawodnicy bardzo dobrze weszli w mecz, w pierwszym kwadransie nie ustępowali rywalowi i do stanu 7:7 toczyli wyrównany bój. Niestety, jak to już bywa w zwyczaju gorzowian wystarczyła chwila dekoncentracji i goście odskoczyli na trzy bramki. Po golu Mateusza Wolskiego w 24 minucie zrobiło się 12:11 dla gości, lecz jeszcze przed przerwą zdołali oni ponownie wyjść na trzybramkowe prowadzenie.
Po zmianie stron Sokół zaczął systematycznie budować dalszą przewagę i w 40 minucie prowadził już 22:16. Sześciobramkowa przewaga utrzymała się do końca spotkania.
- Słabo zagraliśmy w obronie i to zadecydowało o naszej porażce. Z przykrością muszę stwierdzić, co zresztą widać w trakcie naszych gier, obecny zespół GSPR nie jest w stanie grać na pierwszoligowym poziomie – przyznał po meczu trochę rozczarowany występem swoich zawodników Piotr Gintowt.
GSPR Gorzów – Vetrex Sokół Kościerzyna 26:32 (14:17)
GSPR:
Nowicki, Biedrawa, Głośniak – Baraniak 8, Wolski 7, Jankowski 3, Pieksza 2, Jaśkowski 2, Cenin 2, Nieradko 1, Patalas 1, Gintowt 0, Jagła 0
RB