W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

Jak spędzą Święta? (1)

2012-12-19

Już za pięć dni w rodzinnym gronie usiądziemy do wigilijnych stołów. Uczynią to również reprezentanci, trenerzy i działacze naszych klubów, których znamy głównie ze sportowych aren. Dlatego postanowiliśmy zapytać się kilku z nich, jak spędzą świętą, co najbardziej lubią z magii tych ostatnich grudniowych dni każdego roku oraz jakie mają życzenia na przyszły rok?
 

medium_news_header_2393.jpg

Jako pierwszych przepytaliśmy dwóch żużlowców Stali Gorzów, którzy jeszcze nie mieli okazji pokazać się publiczności na stadionie im. Edwarda Jancarza w żółto-niebieskich plastronach. 30-letni Łukasz Jankowski to wychowanek Unii Leszno, syn znanego przed laty świetnego żużlowca – Romana. Do tej pory młodszy z rodziny ,,Jankesów’’ większych osiągnięć na torach żużlowych nie ma, ale zawsze może to się zmienić. Na razie w dorobku posiada srebrny medal DMP wywalczony z Unią w 2002 roku oraz występ w tym samym sezonie finale IMŚ juniorów w Slanach, gdzie zajął siódme miejsce.
Adrian Gomólski jest młodszy od Jankowskiego o pięć lat, karierę rozpoczynał w Starcie Gniezno, ostatnio jeździł w Ostrowie. Jako junior był jednym z najlepszych w kraju. Niestety w 2008 roku odniósł poważną kontuzję, po której długo dochodził do zdrowia. Ma w dorobku złoty medal DMŚ juniorów, srebrny MMPPK oraz dwa brązowe z finałów Srebrnego Kasku.

Łukasz Jankowski:
W święta oczywiście będę obchodził z żoną i córką, planowane mamy wizyty u rodziców i teściów, jak zresztą każdego roku. W święta najbardziej lubię… prezenty. Jest to naprawdę miła sprawa i nie chodzi tutaj o jakieś drogie rzeczy. Najbardziej zawsze ciekawi mnie, co przygotuje mi córka. W tej chwili ma siedem lat. Z jedzenia najbardziej lubię ryby w różnych postaciach.
Jeżeli chodzi o życzenia na 2013 rok to nie będę oryginalny. W moim przypadku są one związane z jazdą na żużlu. Rok zapowiada się ciekawie, zmieniłem barwy klubowe, chciałbym znowu mieć swoje pięć minut. Pamiętam, że startując jeszcze w I lidze w Gnieźnie miałem kilka udanych występów w Gorzowie i liczę na powrót do tamtej dyspozycji. Co prawda na gorzowskim torze dawno nie jeździłem, w tym roku byłem tylko na finale Złotego Kasku, ale nie wyszedł mi ten start. Mam nadzieję, że w okresie przygotowawczym dokładnie poznam specyfikę toru i dopasuję się do niego optymalnie.

Adrian Gomólski:
Tradycyjnie z całą rodziną spotkam się na świętach w Gnieźnie. Zapewne będzie to dobry też czas do odwiedzenia dalszej rodziny i znajomych. Już nie mogę doczekać się barszczyku czerwonego, który można oczywiście jeść codziennie, ale tylko w święta on tak naprawdę smakuje. I uwielbiam też groch z kapustą. Kłopot w tym, że już jestem w okresie przygotowań do sezonu i nie mogę sobie pozwolić na dodatkowe kalorie. Dlatego chyba skończy się na spróbowaniu tego posiłku. Zwłaszcza, że z bratem Kacprem, z którym w sezonie będziemy rywalizować na torze w dwóch różnych klubach (Kacper jeździ w Tarnowie – dop. aut.), tak rozplanujemy sobie ten okres świąteczny, żeby wygospodarować czas na pobieganie. Formę już trzeba przecież budować. Pozostając jeszcze przy świętach to bardzo lubię kupować prezenty i sprawiać radość najbliższym.
Co do życzeń to jako sportowiec, który uprawia dosyć niebezpieczną dyscyplinę na pierwszym miejscu stawiam zdrowie. I sobie, rodzinie, ale też wszystkim sportowcom, również kibicom życzę właśnie dużo zdrowia, bo reszta zawsze jakoś się ułoży. Zdrowia nic nam nie zastąpi. Nawet duże pieniądze. Oczywiście mam też marzenia sportowe. Bardzo chciałbym wykorzystać szansę daną mi przez zarząd Stali i liczę, że swoją postawą zdobędę również sympatię gorzowskich kibiców.

Robert Borowy