W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Luizy, Włodzmierza, Zuzanny , 11 sierpnia 2020

Pani minister nie pozostawia złudzeń

2013-02-28

Dzisiaj w Zielonej Górze przebywała minister sportu Joanna Mucha, która ustosunkowała się również do propozycji gorzowskiego środowiska sportowego, marzącego o wybudowaniu nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej, takiej na wzór jaka jest choćby w drugiej stolicy województwa lubuskiego.

medium_news_header_3002.jpg

Pani minister, która temat doskonale zna stwierdziła jednak, że w tym roku na wszelkie większe projekty nie ma środków finansowych, a rząd zarezerwował jedynie pieniądze na budowę sal gimnastycznych, ścieżek rowerowych czy szkolnych boisk do koszykówki. Być może w kolejnych latach pojawią się środki na budowę większych obiektów sportowych.

Rozczarowani taką wypowiedzią posłanki PO muszą być jej partyjni koledzy zasiadający w gorzowskiej radzie miejskiej, którzy akurat wystosowali apel, co prawda nie do Joanny Muchy, ale do prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka, o skonkretyzowanie planów budowy hali. Widać, że im również bardzo zależy na tej inwestycji.

Hala sportowa w Gorzowie miała już dawno powstać, było w tej sprawie wiele obietnic, zwłaszcza ze strony prezydenta. Na obietnicach, również tych wyborczych, zawsze się kończyło. Niektórzy działacze już przestali wierzyć władzy i sami zaczęli szukać pomysłu na budowę hali. Prezes AZS PWSZ i działacz Startu w jednej osobie Janusz Woźny wraz z grupą innych ludzi przychylnie jeszcze nastawionych do gorzowskiego sportu wymyślił powołanie nad Wartą centralnego ośrodka przygotowań dla sportowców niepełnosprawnych. Kartą przetargową w rozmowach z przedstawicielami rządu miały być sukcesy naszych paraolimpijczyków w Londynie. Najlepsze nawet pomysły nie mają jednak szans powodzenia, jeżeli nie będzie dobrej woli ze strony tych, którzy decydują o wydawaniu publicznych pieniędzy. Wystarczy powiedzieć nie, bo brakuje kasy. Tak dzisiaj uczyniła minister Mucha i w obliczu upadającego sportu Gorzów zapewne nie doczeka się hali z prawdziwego zdarzenia przez kolejnych kilka lat. Oby tylko ten czas nie był liczonych w pokoleniach...

(mad)