W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Aureli, Kamila, Kleofasa , 25 września 2020

Akademiczki postraszyły Wisłę. Przegrały minimalnie i zakończyły sezon

2013-03-16

Gorzowskie koszykarki nie sprostały w trzecim meczu Wiśle Can Pack Kraków i odpadły z rywalizacji o medale. Uczyniły to jednak w dobrym stylu i zebrały za to gromkie brawa od kibiców.

medium_news_header_3164.jpg Walki w dzisiejszym meczu było naprawdę sporo

W zapowiedzi dzisiejszego spotkania napisałem, że pokonać Wisłę będzie bardzo trudno ze względu na duże ubytki kadrowe. Krakowianki co prawda przyjechały do Gorzowa również w okrojonym składzie (zabrakło przede wszystkim  mistrzyni olimpijskiej z Londynu Tiny Charles), ale potencjał kadrowy mistrzyń kraju jest zdecydowanie większy niż akademiczek. Dlatego przybyli do hali przy ul. Chopina kibice bardzo chcieli obejrzeć walkę w wykonaniu naszych dziewcząt. I obejrzeli. Zwłaszcza w drugiej połowie. Naprawdę niewiele zabrakło do zwycięstwa. - Gdyby za pięć przewinień nie wyleciała z parkietu Agnieszka Makowska – żałowali fani gorzowskiego basketu.

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do krakowianek, choć na parkiecie nie było widać znaczącej różnicy. Głównie w pierwszej kwarcie, w której to gospodynie dotrzymywały kroku przeciwniczkom. Po prostu zabrakło troszkę szczęścia przy rzutach. Kilka z nich nie dotarło do celu, choć już wydawało się, że piłka jest w koszu. Krakowiankom zaś ,,siedział’’ rzut, zwłaszcza z obwodu. W drugiej kwarcie rozsypała się obrona gorzowianek, a do tego świetnie dysponowana Anke De Mondt co rusz trafiała za trzy punkty. Już po meczu winę za ten stan rzeczy wziął na siebie trener Dariusz Maciejewski.

- Przygotowywałem grę obronną pod kątem Wisły występującej z Tiną Charles w roli głównej, a tu Amerykanka nawet nie przyjechała. No i dziewczyny trochę się pogubiły. Dopiero w przerwie skorygowaliśmy ustawienia, co przyniosło nadspodziewanie dobry efekt w drugiej połowie – wyjaśnił.

Po zmianie stron, przy szalonym dopingu publiczności, w tym dużej grupy adeptek koszykówki uczestniczących w programie ,,Nauka, Sport, Przyszłość’’, gorzowianki zaczęły w ekspresowym tempie gonić mistrzynie. W pewnym momencie doszły rywalki już na cztery punkty (48:52). Na początku czwartej kwarty miejscowe za sprawą trafienia Agnieszki Skobel zbliżyły się na dwa oczka (51:53) i zapachniało sensacją. Przez kolejne minuty toczyła się bardzo wyrównana gra. Nasze nadal świetnie broniły, ale już nie były tak skuteczne w ataku, jak w poprzedniej kwarcie, przez co Wisła ciągle minimalnie prowadziła. W 33 minucie wspomniany piąty faul sędziowie odgwizdali Makowskiej i w jej miejsce na parkiet musiała wejść kolejna juniorka. Od tego momentu ciężar gry spadł na tercet Katarzyna Dźwigalska-Agnieszka Skobel-Chineze Nwagbo. Co nie oznacza, że nasze najmłodsze statystowały. Bardzo odważnie poczynały sobie Magdalena Szajtauer, która w koszykówkę gra dopiero trzeci sezon. Podobać się mogła również Katarzyna Jaworska, ambitnie walczyła Klaudia Czarnodolska.

- To są dziewczyny prezentujące jeszcze drugoligowy poziom, ale czyniące postępy dosłownie z dnia na dzień – chwalił je po meczu trener Maciejewski.

W ostatniej minucie gorzowianki nie wykorzystały dwóch piłek i ostatecznie przegrały zaledwie trzema punktami. - Wielka szkoda, gdyż liczyłam na jedno zwycięstwo nad Wisłą. Trochę nie wyszła nam sama końcówka, zwłaszcza ostatnia akcja, która nie była do końca przemyślana – przyznała po spotkaniu Agnieszka Skobel.

Po odpadnięciu z rywalizacji o medale nasze koszykarki mogą już udać się na wakacje. W połowie marca! Tego nie było chyba nigdy w historii rozgrywek kobiecego basketu. - To był dziwny sezon, w którym na przykład w tym roku zagrałyśmy tylko dwa mecze we własnej hali. Nie przypominam sobie również, żeby jeszcze zimą kończyć rpzgrywki – przyznała sama zdziwiona nasza kapitan, Katarzyna Dźwigalska.

Robert Borowy

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Wisła Can-Pack Kraków 59:62 (13:19, 14:25, 21:9, 11:9) 

KSSSE AZS PWSZ: Nwagbo 25, Skobel 18 (3x3), Makowska 7 (1), Dźwigalska 3 (1), Szajtauer 2 oraz K. Jaworska 4, Czarnodolska 0, Trębicka 0, Drzewińska 0.

Wisła: Phillips 11 (1), Krężel 8, Żurowska 7, Horti 6, Pawlak 2 oraz De Mondt 19 (5), Mieloszyńska-Zwolak 7, Czarnecka 2, Ouvina 0.