W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Powrót do wyczynowego sportu jest trudny

2013-03-21

Rozmowa z Katarzyną Dźwigalską, kapitanem gorzowskiej drużyny koszykarek KSSSE AZS PWSZ

medium_news_header_3205.jpg FOT. BOGUSŁAW SACHARCZUK

 

* Po sobotniej porażce z krakowską Wisłą wiadomo już, że zajmie pani wraz z koleżankami z zespołu szóste miejsce w rywalizacji ligowej. Jak oceni pani ten sezon?

- Był on trochę dziwny. Przede wszystkim bardzo krótki. Nie pamiętam, żebyśmy kończyły granie już w połowie marca. Do tego terminarz był tak dziwnie ułożony, że zaczęłyśmy walkę od kilku spotkań u siebie, potem przyszła seria gier wyjazdowych i z naszymi kibicami w hali przy ul. Chopina w tym roku kalendarzowym widziałyśmy się zaledwie dwa razy. Jeżeli chodzi o stronę sportową, to był to trudny dla nas rok, gdyż zaczynałyśmy w miarę stabilnym składzie a skończyłyśmy mocno osłabione.

* A jak oceni pani swoją dyspozycję, zwłaszcza że powróciła pani do gry w koszykówkę po przerwie macierzyńskiej?

- Na pewno nie zdążyłam jeszcze dojść do najwyższej formy, ale jestem zadowolona z tego co zaprezentowałam. Proszę mi wierzyć, lecz naprawdę powrót do wyczynowego uprawiania sportu po urodzeniu dziecka jest trudny. Potrzeba trochę czasu na odzyskanie pełnej dyspozycji. Zwłaszcza, że w ekstraklasie trzeba prezentować odpowiednio wysoki poziom.

* Największą zdobyczą minionego sezonu jest to, że szansę ogrania się otrzymało sporo najmłodszych naszych koszykarek?

- Od wielu lat gorzowska koszykówka słynie z dobrego szkolenia i co roku mamy dopływ utalentowanej młodzieży. Młode zawodniczki otrzymują również szansę pokazania się na parkietach ekstraklasy. Oczywiście, jak grałyśmy o medale czy w Eurolidze wiadomo było, że wtedy trudniej było ,,załapać’’ się do pierwszego składu. Teraz jest łatwiej i dziewczyny starają się to wykorzystać. Ja też swego czasu otrzymałam szansę i chyba ją wykorzystałam, skoro nadal gram. Myślę, że należy dalej iść w kierunku szerokiego szkolenia. Oczywiście wzmocnienia z zewnątrz są potrzebne, lecz dotyczą one pojedynczych, bardzo dobrych graczy. A kadra musi być szeroka, dlatego miejsc dla najbardziej utalentowanych koszykarek własnego chowu zapewne nie zabraknie.

* W całym sezonie przegrałyście wszystkie spotkania z zespołami czołowej piątki ligi, ale do walki o medale zabrakło chyba niewiele. Może dwóch dobrych zawodniczek. Czy pani zdaniem jest szansa na to, żeby w przyszłym sezonie udało się na tyle wzmocnić drużynę, żeby powrócić do strefy medalowej?

- Faktem jest, że dla nas sezon już się zakończył, ale walka o medale wciąż trwa, dlatego chyba jest za wcześnie na rozważania dotyczące nowego sezonu. Jedno jest pewne: wszystko będzie zależało od możliwości finansowych klubu. Wiadomo, o czym już wspomniałam, że sporo naszych młodych zawodniczek poczyniło postępy. Liczę, że ja również będę grała jeszcze lepiej, ale bez kilku dobrych zagranicznych koszykarek trudno będzie zbudować drużynę mogącą walczyć o medal.

* Dziękuję za rozmowę.

Robert Borowy