W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Agnieszki, Jarosława, Nory , 21 stycznia 2020

Sportowa depresja

2013-04-02

 Najstarsi fani czarnego sportu nie pamiętają, kiedy ostatni raz zima tak długo torpedowała rozpoczęcie rywalizacji żużlowej. I nie tylko żużlowej.

medium_news_header_3312.jpg

Trener reprezentacji Polski i aktualnych mistrzów kraju z Tarnowa Marek Cieślak przyznał, że choć od 50 lat ,,siedzi’’ w żużlu to nie przypomina sobie, żeby na starcie rozgrywek już przełożono dwie kolejki ligowe. I wcale nie musi to być koniec. Już przebąkuje się, że mogą być kłopoty z rozegraniem następnej serii spotkań.

Jak mnie pamięć nie myli, ostatni raz całą pierwszą kolejkę odwołano w 1985 roku, ale tylko jedną. Miała odbyć się 31 marca, lecz pogoda nie pozwoliła na wyjechanie żużlowcom na tor. Przy czym załamanie pogody było nagłe i krótkotrwałe. Odbywały się wtedy treningi, sparingi, tydzień przed planowanym rozpoczęciem ligi w Bydgoszczy rozegrano tradycyjnie Kryterium Asów. Kibice gorzowskiej Stali nie byli wtedy zmartwieni, gdyż ich drużyna sezon miała rozpocząć w Gdańsku, zaczęła tydzień później przed własną publicznością. Teraz problem jest większy. W Polsce do tej pory nie odbyła się żadna impreza (nie liczą wcześniejszych… na lodzie), a ledwie kilka treningów. Tory nadal są zmrożone od gruntu i trudno spodziewać się, żeby przy minusowych temperaturach nocą mogły one szybko zostać odpowiednio przygotowane. Nadal jest jednak szansa, że inauguracja nastąpi 14 kwietnia i na stadionie przy ul. Śląskiej wicemistrzowie pojadą z PGE Marmą Rzeszów. Bez względu jednak na to, kiedy ostatecznie zawarczą motocykle na miejscu władz polskiego żużla poważnie zastanowiłbym się nad wydłużeniem sezonu. Ekspresowe rozgrywanie meczów negatywnie wpłynie na zainteresowanie, a tym samym frekwencję i stan klubowych kont.

Kłopoty dotyczą nie tylko żużlowców. Problemy mają piłkarze. Ekstraklasa gra co prawda rytmicznie, ale już w I lidze zdarza się odwoływać mecze. W niższych ligach, na przykład w czwartej lubuskiej, kibice emocjonują się na razie gierkami kontrolnymi. Rywalizacja ligowa ma ruszyć w najbliższy weekend. Na pewno bez udziału Stilonu Gorzów, który najwcześniej o punkty zagra w połowie kwietnia. Działacze LOZPN na szczęście już pomyśleli i wydłużyli sezon o dwa tygodnie. To dobry krok. Nie chodzi bowiem o odfajkowanie zaległych spotkań w godzinach pracy większości kibiców. Chodzi o fajną weekendową zabawę podczas ich oglądania.

Żużlowcy i piłkarze mają pecha. Ale nie tylko oni. Kiedy dodamy, że od kilku tygodni nie ma już w I lidze szczypiornistów GSPR, koszykarki AZS PWSZ zakończyły sezon najwcześniejszej w historii a siatkarze GTPS grają od święta, okazuje się, że nadwarciańscy kibice znaleźli się w sportowej depresji. Tak naprawdę od wielu miesięcy są pozbawieni fajnych imprez. Niektórzy mówią wprost o sportowej pustyni. Inni ironicznie dodają, że jest to przejściowy etap do całkowitego ,,wyleczenia się’’ z emocji, ponieważ w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat w naszym mieście sportu nie będzie. Może ostanie się szkolny, ale ten akurat interesuje tylko rodziców uczniów. Oby ten czarny scenariusz był tylko fikcją…

Robert Borowy