W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Brawo! Stal lepsza w derbach Ziemi Lubuskiej

2013-05-19

Borykająca się z licznymi problemami kadrowymi gorzowska Stal nic nie zrobiła sobie z przedmeczowych zapowiedzi i w dobrym stylu pokonała naszpikowaną gwiazdami ekipę Falubazu Zielona Góra 50:40.

medium_news_header_3762.jpg FOT. ROBERT BOROWY Fragment III wyścigu wygranego przez stalowców podwójnie

 

- Widać, że brak naszych kibiców na tym spotkaniu miał duże znaczenie. Nie mam pretensji tylko do Jarka Hampela, pozostali zawodnicy pojechali poniżej oczekiwań – powiedział na konferencji prasowej wyraźnie załamany opiekun Falubazu Rafał Dobrucki, który jednocześnie nie miał żadnych uwag do stanu toru. Jako przyczynę porażki wskazał aż 11 ,,zer’’ swoich zawodników. – Mieliśmy za duże dziury w składzie – dodał.

Zielonogórzanie przyjechali do Gorzowa przekonani, że wygrają. Owszem, przyznawali, iż derby zawsze rządzą się swoimi prawami i doceniali klasę poszczególnych zawodników Stali. Z drugiej strony nikt w ekipie gości nie dopuszczał myśli, że mogą oni opuścić gród nad Wartą w tak minorowych nastrojach, jak to ostatecznie uczynili.

- Ekstraliga jest bardzo trudna, zwłaszcza kiedy trzeba ścigać się na obcych torach. Początkowo czułem się dobrze, potem jednak pogubiłem się i zacząłem tracić punkty – stwierdził jeden z liderów gości Andreas Jonsson, który w pierwszej fazie zawodów był do nie zatrzymania przez gorzowian, ale potem wyraźnie spuścił z tonu. W Falubazie ambitnie jeździł też Patryk Dudek, lecz widać było, że z trudnością przychodzi mu zdobywanie punktów. Nie wiązał on jednak tego zdarzenia z ubiegłorocznym wypadkiem podczas półfinałowego meczu. Stwierdził, że tamtego tematu dla niego nie ma.

- O mojej mniejszej zdobyczy punktowej zadecydowały błędy oraz słaby moment startowy, z którym borykam się od pewnego czasu – wyjaśnił Dudek, który jedynie w ostatnim swoim starcie pewnie zwyciężył. Rozczarował za to Piotr Protasiewicz, poniżej oczekiwań spisali się również Jonas Davidsson i Kamil Adamczewski. Przebłyski dobrej jazdy miał natomiast Krzysztof Jabłoński.

W Stali natomiast wszyscy zasłużyli na słowa pochwały. Przede wszystkim za ogromną wolę walki, determinację i jazdę zespołową, choć zdarzały się wyścigi, w których gospodarze popełniali błędy taktyczne. W sumie jednak z przebiegu spotkania ich wygrana nie podlegała dyskusji ani przez moment. Po zwycięstwie w wyścigu młodzieżowym, który był dwukrotnie powtarzany, żółto-niebiescy objęli prowadzenie 7:5 i już do końca spotkania kontrolowali przebieg wydarzeń na torze. Takimi decydującymi momentami spotkania były biegi oznaczone numerami 7 i 11. Najpierw nie lada niespodziankę sprawił Linus Sundstroem, który na pierwszym łuku kapitalnie przyblokował napędzających się po szerokiej zielonogórzan, a potem umiejętnie pilnował drugiej pozycji, przywożąc ostatecznie razem z Krzysztofem Kasprzakiem komplet punktów. Podobnie wyglądał 11 wyścig, gdzie Rafał Dobrucki postawił wszystko na jedną kartę, wysyłając do boju Andreasa Jonssona, który razem z Piotrem Protasiewiczem miał odzyskać wiarę w sukces. Nic z tych rzeczy. Linus Sundstroem ponownie świetnie pojechał i razem z niezawodnym Nielsen Kristianem Iversenem przywiózł kolejny komplet. Dla wielu kibiców właśnie młody Szwed okazał się cichym bohaterem stalowców.

- Jestem szczęśliwy, myślę, że cały Gorzów jest dzisiaj szczęśliwy - nie krył radości trener Piotr Paluch. – Każdy z naszych chłopaków zasługuje na gratulacje. Nieważne, kto ile zdobył punktów liczy się efekt końcowy. Wierzę, że po tym meczu w drużynę wstąpi dodatkowy duch i w kolejnych spotkaniach będziemy jeszcze lepsi – dodał nasz szkoleniowiec.

Kiedy po 11 biegach Stal prowadziła już 39:27 stało się jasne, że tego meczu nie przegra. Niewielu wierzyło przed spotkaniem w zwycięstwo gorzowian, a już chyba nikt nie spodziewał się, że sprawa rozstrzygnie się tak szybko. W głowach niektórych kibiców zaczęły w tym momencie pojawiać się myśli, że może by tak pokonać odwiecznych rywali jeszcze wyżej, co mogłoby zaowocować w rewanżu zdobyciem punktu bonusowego. Falubaz jednak w końcówce sprężył się i odrobił dwa oczka. Wygrana 10 punktami jest na pewno okazała, ale czy wystarczy na wywalczenie bonusa okaże się 16 czerwca, kiedy to dojdzie do rewanżu na zielonogórskim obiekcie. Oczywiście nie jest powiedziane, że Stal ma nie wygrać w grodzie Bachusa, lecz to chyba byłoby już nadmiarem szczęścia…

- Na razie cieszmy się z dzisiejszej wygranej – skomentował Krzysztof Kasprzak. – Ja dodatkowo cieszę się z mojej postawy, gdyż często po udanych występach w soboty nazajutrz notuję ,,wtopę’’. Tym razem świetnie poszło mi wczoraj w Pradze, dzisiaj w Gorzowie. Oby tak dalej… - dodał Kasprzak, który był równocześnie pomysłodawcą... zamiany boksów w parkingu. Zielonogórzanie znaleźli się tym razem bliżej trybun, gospodarze zaś zajęli miejsca od lat przeznaczone dla gości. Prezes Ireneusz Maciej Zmora powiedział krótko: w dzisiejszym żużlu o wynikach często decydują detale. I ta zamiana to właśnie jeden z takich drobnych czynników…

Robert Borowy

Stal Gorzów - Stelmet Falubaz Zielona Góra 50:40
Stal: Daniel Nermark – Z/Z, Linus Sundstroem -  9+2 (1,2,2,2,0,2), Krzysztof Kasprzak - 13+1 (3,1,3,2,3,1), Paweł Hlib -  3+1 (2,0,1,-,-), Niels Kristian Iversen - 16 (2,3,3,3,3,2), Łukasz Cyran - 1 (1,0,0), Bartosz Zmarzlik - 8+1 (3,0,1,1,2,1)

Stelmet Falubaz: Andreas Jonsson - 9+1 (3,2,2,0,2,t), Jonas Davidsson - 0 (0,-,0,-), Piotr Protasiewicz - 6+1 (1,1,3,1,d), Krzysztof Jabłoński - 2 (0,2,0,-,-), Jarosław Hampel - 14 (2,3,0,3,3,3), Patryk Dudek - 9+2 (2,1,1,1,1,3), Kamil Adamczewski - 0 (w,-,w,0)
Bieg po biegu:
1. Jonsson, Iversen, Sundstroem, Davidsson 3:3
2. Zmarzlik, Dudek, Cyran, Adamczewski (u/w) 4:2 (7:5)
3. Kasprzak, Hlib, Protasiewicz, Jabłoński 5:1 (12:6)
4. Iversen, Hampel, Dudek, Zmarzlik 3:3 (15:9)
5. Hampel, Jonsson, Kasprzak, Hlib 1:5 (16:14)
6. Iversen, Jabłoński, Protasiewicz, Cyran 3:3 (19:17)
7. Kasprzak, Sundstroem, Dudek, Hampel 5:1 (24:18)
8. Iversen, Jonsson, Zmarzlik, Davidsson 4:2 (28:20)
9. Protasiewicz, Sundstroem, Zmarzlik, Jabłoński 3:3 (31:23)
10. Hampel, Kasprzak, Hlib, Adamczewski (u/w) 3:3 (34:26)
11. Iversen, Sundstroem, Protasiewicz, Jonsson 5:1 (39:27)
12. Kasprzak, Jonsson, Dudek, Cyran 3:3 (42:30)
13. Hampel, Zmarzlik, Dudek, Sundstroem 2:4 (44:34)
14. Dudek, Sundstroem, Zmarzlik, Protasiewicz (d) 3:3 (47:37)

15. Hampel, Iversen, Kasprzak, Adamczewski (Jonsson – t) 3:3 (50:40)