W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Alicji, Alojzego, Rudolfa , 21 czerwca 2018

Zainteresowanie tym sportem znacząco wzrośnie

2018-03-12

Rozmowa z Tomaszem Saską, trenerem lekkoatletów ALKS AJP Gorzów oraz reprezentacji Polski juniorów

medium_news_header_21179.jpg

- Kiedy w trakcie niedawnych mistrzostw świata w Birmingham oglądał pan biegającą w polskiej sztafecie swoją wychowankę Natalię Kaczmarek, to co pan sobie pomyślał?

- Czułem się bardzo dumny. A co pomyślałem? Że nawet w tak trudnych warunkach bazowych, jakie mamy w Gorzowie, jesteśmy w stanie wyszkolić medalistów mistrzostw świata. Gorzej z ich utrzymaniem. Nie jest to tanie. Miłe jest to, że władze miasta starają się wynagradzać naszych sportowców, fundowane są stypendia, ale ważniejsza jest istniejąca obecnie strategia rozwoju sportu w mieście. Trzeba ją zmienić i wpisać lekkoatletykę na poziomie seniorskim. W tej chwili w klubie mamy przykładowo Agatę Zieńkowicz, która trenuje pod okiem Zenona Kowalskiego. W zeszłym roku startowała w młodzieżowych mistrzostwach Europy, obecnie jest seniorką i nie mamy już na nią finansowania. A jest szansa, że zakwalifikuje się na mistrzostwa Europy do Berlina. Ważne jest także to, co oferują uczelnie. A właściwie czego jeszcze nie oferują. Nie są one przygotowane na utrzymanie sportowców na wysokim poziomie. Chodzi o stypendia, ale nie tylko. Druga sprawa to, o czym już wspomniałem w pierwszym zdaniu, brakuje dobrej bazy sportowej.

- Jest szansa, że w przyszłym roku będziemy mieli stadion lekkoatletyczny. Na ile to może zmienić organizację szkolenia i czy dzięki temu nasi uzdolnieni lekkoatleci będą chcieli jednak wiązać kariery z gorzowskim środowiskiem?

- Dobra baza to połowa sukcesu. Jeżeli dostaniemy stadion z ośmiotorową bieżnią tartanową to naprawdę będzie już nieźle. Do pełni szczęścia będzie nam brakowało tunelu halowego z tartanem, bo sama hala widowiskowo-sportowa nic nam nie da. Jakoś sobie będziemy musieli radzić. Tartan ma to do siebie, że nawet jak zimą spadnie śnieg, to można go odgarnąć i trenować. Na mączce, którą mamy obecnie na stadionie przy ul. Wyszyńskiego, jest to niemożliwe. Podobnie jest przy dodatnich temperaturach. Jak popada deszcz, to po tartanie można biegać, mączka nawet przez kilka czy kilkanaście dni nie nadaje się wtedy do użytku. To powoduje, że często trzeba robić treningi zastępcze, a moi zawodnicy do ostatniej chwili nie wiedzą, gdzie ostatecznie zostanie przeprowadzony trening. To bywa frustrujące i męczące.

- Czy jesteśmy miastem, które stać na utrzymanie dobrej lekkoatletyki, bo obok prowadzonej przez pana sekcji mamy też silną sekcję niepełnosprawnych lekkoatletów w Starcie Gorzów?

- Generalnie nie jest to jakoś wyjątkowo kosztowny sport. Mówiąc o potrzebie zwiększenia finansowania mówimy tutaj o pojedynczych dosłownie osobach, które osiągają znakomite wyniki i wchodzą w wiek seniorski. Natomiast spójrzmy na korzyści płynące z uprawiania lekkoatletyki. Jest ich mnóstwo. Przede wszystkich garnące się do tej dyscypliny dzieci. Nie bez przypadku o lekkoatletyce mówi się królowa sportu. W Gorzowie nie jest ona może dobrze jeszcze rozpoznana, bo nie możemy organizować tutaj ciekawych imprez. Kiedy będzie stadion, jestem przekonany, że zainteresowanie tym sportem znacząco wzrośnie. W przyszłym roku mamy u nas finały Letniej Olimpiady Młodzieży i przez cztery dni wystąpi ponad tysiąc lekkoatletów z całej Polski. To będzie wspaniała promocja miasta i dyscypliny. Zwłaszcza, że wystawimy silną reprezentację, z wieloma obecnymi już medalistami mistrzostw Polski. Mając już gotowy stadion łatwiej będzie nam organizować, wspólnie nawet ze Startem, ciekawe mitingi krajowe czy międzynarodowe. Tu nie ma potrzeby rozgrywania wszystkich konkurencji. Można wybrać i pokazać kibicom te najbardziej ekscytujące. Na razie medialnie i marketingowo w mieście nie istniejemy, bo nie mamy gdzie zaprosić kibiców.

- Pierwszym testem popularności będzie zapewne konkurs skoku wzwyż, który organizuje pan w hali OSiR-u przy Słowiańskiej. Co nas tam dokładnie czeka?

- Dzięki temu, że otrzymaliśmy zeskok do skoku wzwyż, 21 marca przygotowujemy zawody halowe dla dzieci w wieku od 10 do 16 lat. Zapraszamy wszystkich chętnych, chcących spróbować swoich sił. Będzie to zabawa, w trakcie której chcemy pokazać dzieciakom korzyści płynące z uprawiania lekkoatletyki.

- A młodzież garnie się do lekkoatletyki w naszym mieście?

- Z kłopotami, ale to się powinno zmienić z chwilą rozbudowy infrastruktury. Twierdzę to na podstawie tego, co widzę w kraju. Wszędzie, gdzie powstaje nowa baza, zainteresowanie uprawianiem lekkoatletyki rośnie w ekspresowym tempie.

- Natalia Kaczmarek, Agata Zieńkowicz, Antoni Walicki, to są tylko niektóre nazwiska naszych lekkoatletów, którzy już sięgają po duże sukcesy. To co będzie, jak będziecie mieli profesjonalne warunki do treningów?

- Niewykluczone, że do Gorzowa przyjedzie kilku utalentowanych lekkoatletów, bo jak tylko usłyszeli, że ma u nas być świetny stadion, to zgłosili akces trenowania i zamieszkania w Gorzowie. Niewykluczone, że również Natalia zechce do nas powrócić. Może nie od razu, ale po studiach czemu nie. Na razie jest ona jedynie wypożyczona do AZS AWF Wrocław. Ważniejsze jednak jest to, że będziemy mogli więcej czasu spędzać na miejscu. Obecne sukcesy nie biorą się z tego, że trenujemy w Gorzowie, bo nie mamy gdzie tutaj trenować tak naprawdę. Biorą się one z ciągłych wyjazdów w poszukiwaniu dobrej bazy.

- To gdzie na co dzień są prowadzone specjalistyczne treningi?

- Różnie. W Gorzowie korzystamy ze wspomnianego stadionu przy ul. Wyszyńskiego, korzystamy również ze stadionu przy I LO przy Puszkina. Jeździmy ponadto po okolicznych miejscowościach, gdzie warunki są lepsze, jak w Słubicach, Barlinku czy Sulęcinie. Najwięcej jeszcze daje nam to, że prowadzę reprezentację Polski juniorek w sprincie i dzięki temu mamy dużo wyjazdów kadrowych.  Rocznie jest to 7-8 zgrupowań. A warto wiedzieć, że od ośmiu lat mamy corocznie kilku reprezentantów Polski w różnych kategoriach wiekowych. W tym sezonie mamy troje lekkoatletów.

- Wierzy pan w powstanie u nas stadionu lekkoatletycznego?

- Wierzę, ponieważ wszędzie zapaliło się dla tej inwestycji zielone światło. Również w Ministerstwie Sportu i Turystyki, co jest bardzo ważne. Teraz będą składane dokumenty, a budowa powinna ruszyć w sierpniu. Olimpiada swój początek ma 20 lipca 2019 roku, a więc do tego momentu wszystko musi być zrobione, przyjęte, przetestowane. Liczę, że wiosną przyszłego roku będzie robiona wylewka pod bieżnię, a wtedy uda się wszystko zrobić w wyznaczonym czasie.

- Dziękuję za rozmowę.

Robert Borowy