W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Albiny, Sebastiana, Zdzisławy , 16 grudnia 2018

Wygrać po raz pierwszy przed własną publicznością

2018-04-13

Pójść za ciosem, po wygranej z rezerwami Górnika Zabrze i wygrać u siebie po raz pierwszy w rundzie wiosennej.

medium_news_header_21486.jpg

Taki cel przyświeca piłkarzom Stilonu, którzy w sobotę 14 kwietnia o godzinie 16 zagrają na własnym stadionie z drużyną Pniówka Pawłowice Śląskie.

Niewątpliwie wyjazdowe zwycięstwo niebiesko-białych poprawiło atmosferę wśród zawodników Adama Gołubowskiego, którzy chcieliby po raz pierwszy wiosną wygrać przed swoimi kibicami. Co wiemy natomiast o przeciwniku z Górnego Śląska? Klub wziął swoją nazwę od działającej na terenie gminy kopalni węgla kamiennego, a budżet drużyny zasilany jest środkami z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. O stabilności Pniówka świadczy fakt, że od dziesięciu lat klub z gminy, która liczy osiemnaście tysięcy ludzi, występuje bez przerwy w rozgrywkach trzeciej ligi. W rundzie wiosennej rywal Stilonu przeżywa spore problemy, gdyż nie odniósł jeszcze zwycięstwa. Goście prowadzeni przez znanego z boisk ekstraklasy Jana Wosia liczą jednak na to, że sprawią w Gorzowie niespodziankę.

- Do końca nie wiemy, co się dzieje z naszą drużyną, oglądaliśmy Stilon w Zabrzu i znamy słabe strony gorzowian. Wiemy, że po serii porażek się przełamali. My też liczymy, że i u nas to przełamanie nastąpi, chcemy być wypoczęci przed tym ważnym pojedynkiem, dlatego stawimy się pod Gorzowem już dzień przed meczem - powiedział wiceprezes klubu Rafał Wadas.

Mamy nadzieję, że Stilon nie będzie zbyt gościnny i rozpocznie serię zwycięstw, co pozwoli awansować na czołowe miejsca w tabeli. W Zabrzu po raz pierwszy w kadrze meczowej Stilonu byli wszyscy obcokrajowcy, zagrało w sumie dwóch, a na swój debiut nadal czeka Francuz Redoine Aouchet, który na razie strzela dla zespołu rezerw. Zabrakło natomiast z powodu kontuzji Pawła Lisowskiego Stare porzekadło piłkarskie mówi, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Czy trener Stilonu zdecyduje się jednak na jakieś roszady kadrowe?

- Potrzebujemy stabilizacji i zgrania, ale nie wykluczam zmian na sobotę. Cały czas liczę na Pawła Lisowskiego, który być może zagra z Pniówkiem, ale o tym zadecydujemy po ostatnim treningu – mówił trener Adam Gołubowski

Mimo, że najbliższy rywal gorzowian w tej rundzie nie zachwyca i jest dopiero na czternastym miejscu w tabeli, to nie można tej drużyny lekceważyć

- Jest to zespół, który się dobrze broni i nastawia się na grę z kontry. Mają też kilku zawodników o dobrych warunkach fizycznych. Nie możemy stracić pierwsi bramki, jak to było w poprzednich meczach, bo wtedy będzie ciężko – dodał opiekun Stilonu.

Słaby start Stilonu i kiepskie warunki pogodowe przyciągnęły na ostatni domowy pojedynek, na Olimpijskiej, około 200 osób. Wiosenna aura i pierwsza wygrana Stilonu w rundzie wiosennej sprawią, mamy nadzieję, że kibiców będzie tym razem znacznie więcej.

Przemysław Dygas

Fot. Robert Borowy