W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Stilon – wielkie rozczarowanie i oczekiwanie na cud

2018-12-06

Niebiesko-biali z olbrzymimi problemami, ale ostatecznie przystąpili do rywalizacji trzecioligowej ze sporymi roszadami w kadrze.

medium_news_header_23468.jpg

Wszystkie turbulencje wokół Stilonu w połowie roku bezsprzecznie rzutowały na postawę w lidze, a dla wielu kibiców sam fakt, iż stilonowcy przystąpili do rozgrywek był już sukcesem. Trener Kamil Michniewicz miał nadal do dyspozycji piłkarzy, którzy występowali w ostatnim niezbyt udanym sezonie, czyli Krzysztofa Kaczmarczyka, Łukasza Maliszewskiego, Jędrzeja Drame, Rafała Świtaja, Patryka Bednarskiego, Jakuba Okuszkę oraz Filipa Łaźniowskiego. Do tej grupy dołączyli bardzo młodzi zawodnicy, którzy do tej pory zazwyczaj rywalizowali tylko rozgrywkach juniorskich, czyli Jakub Pietrakowski czy Sebatian Jarosz. Po wielu latach z powrotem do czynnego uprawiania futbolu wrócił bramkarz Jacek Skrzyński, a w kadrze pojawili się także piłkarze, którzy mieli już za sobą epizody w niebiesko-białych barwach, czyli Michał Pakuła, Michał Chyrek, Bartosz Grala czy Adrian Nowak. W klubie zatrudniono również Ukraińca Myrosława Taranenko, którego z wcześniejszej pracy w Rzepinie znał opiekun Stilonu.

Trener Michniewicz (na zdjęciu) miał więc dostatek zawodników i mało czasu na odpowiednie przygotowanie zespołu do startu ligowego. Dostatek zawodników nie przekładał się jednak na jakość i umiejętności wymagane na poziomie trzeciej ligi. Dla wielu kibiców, trenera Michniewicza, ale również trenerów innych drużyn forma Stilonu była wielką niewiadomą. Początek rozgrywek nie był najgorszy, a sporo optymizmu w serca kibiców wlała wygrana w czwartej kolejce z Ruchem Radzionków na własnym boisku. Niestety, potem nastąpiła fatalna passa pięciu porażek z rzędu i gorzowianie zajmowali ostatnie miejsce. Przez kilka tygodni piłkarze Stilon cieszyli się natomiast z punktów przyznanych walkowerem za wysoko przegrany mecz w Brzegu i wówczas nasi zawodnicy byli wirtualnie nad strefą spadkową. Ostatecznie uwzględniono odwołanie brzeżan i Stilon znowu był na samym dole tabeli. Okazało się jednak, że nasi zawodnicy potrafili także sprawić miłe niespodzianki. Za takie należy uznać wygrane z Zagłębiem II Lubin oraz Gwarkiem Tarnowskie Góry, czyli drużynami z samej czołówki. Były to jednak ostatnie wygrane w tej rundzie, gdyż w końcowych pięciu kolejkach stilonowcy zdobyli zaledwie punkt i spędzą przerwę zimową na ostatnim miejscu.

Dorobek Stilonu w siedemnastu meczach to 11 punktów, gorzowianie trzy razy wygrywali i dwa razy zremisowali. Katastrofalnie przedstawia się bilans bramkowy naszej drużyny 16 strzelonych goli i aż 45 straconych. Gorzowianie kilka meczy przegrywali różnicą trzech lub czterech bramek. Szczególnie bolesne były wysokie porażki na własnym stadionie ze słabo grającą w tym sezonie Lechią Dzierżoniów oraz z Pniówkiem Pawłowice. We wspomnianych pojedynkach oraz wielu pozostałych, rywale najczęściej strzelali bramki po stałych fragmentach gry i to po karygodnych błędach naszych obrońców. Defensywa w różnym zestawieniu, ale najczęściej z Kaczmarczykiem, Patrykiem Nideckim, Łaźniowskim, Taranenko czy Bednarskim nie była monolitem i wystawiała na ciężką próbę wracającego do regularnej gry bramkarza Skrzyńskiego. Nasz golkiper, co trzeba uczciwie przyznać, również popełnił w przeciągu całej rundy kilka błędów, ale jak sam mówił w niedawnej rozmowie z naszym portalem „bronić musi cały zespół”. Wzmocnieniem defensywy miało być przyjście do klubu wysokiego stopera Patryka Nideckiego, który wcześniej reprezentował barwy lokalnego rywala Warty. Co ciekawe wcześniej Nidecki zdążył zagrać jeden mecz w trzeciej lidze i był to właśnie występ przeciwko Stilonowi. W przypadku Nideckiego trudno mówić, aby wzmocnił formację obronną niebiesko-białych. Podobnie jak jego koledzy popełniał liczne błędy, a najgorsze spotkanie rozegrał z Rekordem Bielsko-Biała, gdzie po jego indywidualnych błędach przeciwnik skarcił nasz zespół.

Zastanawiające i irytujące były przede wszystkim stracone bramki po stałych fragmentach, a bywały takie spotkania, iż w ten sposób nasz zespół tracił po trzy gole w jednym spotkaniu. Zrozumieć tego również nie mógł trener Michniewicz, który na jednej z konferencji wprost mówił, iż jego gracze zachowują się jak dzieci przy właśnie stałych fragmentach. Na nic analizy, rozpracowanie teoretyczne rywali przez trenera, przypominanie o koncentracji i odpowiednim ustawieniu przy rzutach rożnych. O poczynaniach ofensywnych naszego klubu także trudno cokolwiek dobrego powiedzieć. Tylko 16 strzelonych bramek, choć trzeba oddać naszym zawodnikom, że sytuacji podbramkowych nie brakowało. Co z tego, jeśli brakowało egzekutora, a z tej roli nie wywiązywali się Jakub Okuszko, Michał Chyrek, Daniel Mrozek czy Adrian Nowak. Ten ostatni zresztą stracił praktycznie całą rundę, gdyż zachował się bardzo nieodpowiedzialnie w Brzegu, gdzie naruszył nietykalność cielesną rywala i został zdyskwalifikowany na kilka miesięcy. Trudno natomiast oceniać postawę Jędrzeja Drame, gdyż trener Michniewicz ustawiał go często, jako stopera, a były także pojedynki, że rozpoczynał w linii ataku. Wydaje się, iż lepszym rozwiązaniem dla młodego Drame byłoby ustalenie mu jednak stałej pozycji na boisku, aczkolwiek wobec problemów personalnych i szukaniu optymalnego zestawienia obrony, można zrozumieć decyzje trenera o żonglowaniu ustawieniem piłkarza.

Coraz mniej minut spędzał na boisku Rafał Świtaj, który od niedawna kieruje akademią Stilonu, a przypomnijmy, że jeszcze rok temu, w rundzie jesiennej był najskuteczniejszym graczem naszej drużyny. Środek pola opierał się na Łukaszu Maliszewskim, który prezentował się znacznie lepiej niż wiosną, często strzelał z dystansu jednak bez powodzenia, a dwa gole zdobył tylko z rzutów karnych. Często obok Maliszewskiego występował Michał Pakuła, który po niezłym początku i bramce z Radzionkowem, w dalszej części rundy nie zachwycał. Zawsze waleczny, lecz zbyt często wdający się w dryblingi, po których rywale wychodzili z kontrą. Rzadko słuchał trenera i kolegów z drużyny, którzy w jego kierunku krzyczeli najczęściej „graj piłką”. Mimo to warto stawiać na tego zawodnika, gdyż zaangażowaniem i ambicją oraz sporymi umiejętnościami technicznymi przyda się Stilonowi, zwłaszcza po solidnym przepracowaniu całego okresu przygotowawczego. W wielu spotkaniach z dobrej strony na pozycji defensywnego pomocnika, pokazał się młody, bo zaledwie 17 letni Jakub Pietrakowski, który potrafił przerywać akcje przeciwnika i grał nad wyraz dojrzale, jak na swój wiek. Dodajmy, iż trafił do Gorzowa przed sezonem z juniorów Odry Opole. Bardzo dobrą rundę zaliczył kolejny młody piłkarz Sebastian Jarosz, który jest tylko o rok starszy od Pietrakowskiego, a przyszedł do Stilonu z juniorów Lecha Poznań. Zagrał on we wszystkich pojedynkach jesiennych i zdobył cztery bramki. Warto zauważyć, że trzy z nich padły we wszystkich meczach, które Stilon wygrał w tej rundzie. Młody lewoskrzydłowy nie bał się pojedynków indywidualnych i podejmowania ryzyka oraz oddawania strzałów na bramkę rywala. Trudno jednak oczekiwać od młodego zawodnika, aby był liderem zespołu przez całą rundę.

Niestety te wymienione pozytywne akcenty, nie mogły zatuszować bardzo słabej dyspozycji drużyny w przekroju całej rundy. Szczególnie dramatyczna postawa niebiesko-białych widoczna była w meczach wyjazdowych, gdzie ani razu Stilon nie zwyciężył, a jedyny punkt zdobył, jako gość w meczu derbowym z Wartą na Olimpijskiej. Wszystko to złożyło się na fatalny bilans i ostatnie miejsce naszego zespołu w ligowej tabeli ze stratą kilku punktów do drużyn, które walczą o utrzymanie. Przy okazji należy wspomnieć, iż częste głosy wśród kibiców, że Stilon gra bardzo młodymi zawodnikami czy wręcz juniorami nie znajduje odzwierciedlenia w faktach. W klasyfikacji Pro Junior System, która została wprowadzona w tym roku w rozgrywkach trzeciej ligi, Stilon plasuje się dość nisko. Dodajmy, iż PZPN wprowadzając Pro Junior System nagradza kluby za stawianie na młodzież w rozgrywkach trzeciej ligi.

Gdzie więc szukać przesłanek, które pozwoliłyby wierzyć w utrzymanie się Stilonu? W kilku pojedynkach z rywalami stilonowcy zaprezentowali się bardzo dobrze. Widać było konsekwencję, zaangażowanie i pomysł taktyczny na przeciwnika. Mowa tu o meczach z Gwarkiem Tarnowskie Góry, Zagłębiem II Lubin, gdzie piłkarze realizowali założenia trenera i nie popełniali błędów w obronie. Taką postawę trzeba będzie zaprezentować przez całą rundę wiosenną, gdyż tylko punktowanie w każdym niemal meczu będzie ratunkiem dla Stilonu. Trener Michniewicz przed sezonem zapewniał, że czas będzie pracował dla Stilonu i drużyna będzie się budowała przez całą rundę jesienną, lecz nic takiego nie nastąpiło, a końcówka była wręcz beznadziejna pod względem zdobyczy punktowej. Tym razem szkoleniowiec gorzowian będzie miał więcej czasu na przygotowanie drużyny do rundy wiosennej, a co szczególnie ważne bez problemów organizacyjnych. Zawodnicy i trener zapewniają właśnie, iż sprawy organizacyjne są poukładane, a więc czas teraz na solidną prace trenera z piłkarzami, tak aby kibice ujrzeli tego efekty wiosną. Chodzi m.in. o odpowiednie przygotowanie fizyczne, gdyż nie ma, co ukrywać, że stilonowcom w końcowych minutach spotkań brakowało „tlenu”.

Na marginesie trzeba jeszcze stwierdzić, iż z każdym kolejnym meczem naszej drużyny na trybunach było coraz mniej widzów. Niewątpliwie trener musi także otrzymać kilku nowych piłkarzy z odpowiednimi umiejętnościami, którzy będą wiodącymi postaciami w zespole, a nie tylko uzupełnieniem składu. Mowa tu zwłaszcza o radykalnym wzmocnieniu dziurawej obrony i znalezieniu skutecznego snajpera. To zadanie dla działaczy Stilonu, którzy jednoznacznie deklarują zwartość i harmonię w klubie oraz wierzą w lepszą przyszłość zasłużonego dla miasta i regionu klubu. Niesamowicie istotne, w kontekście dalszej rywalizacji o utrzymanie dla niebiesko-białych, będą pierwsze mecze wiosenne, najpierw derbowy z Wartą, a następnie z kolejnym sąsiadem z tabeli z Agroplonem Głuszyna. W przypadku kompletu punktów, wrócą realne podstawy do myślenia o skutecznej walce o utrzymanie, które w tej chwili możemy rozpatrywać jedynie w kategorii marzeń.  Czy zdarzy się, więc piłkarski cud i Stilon utrzyma się w gronie trzecioligowców?

Przemysław Dygas

Fot. Robert Borowy