W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2019

Nie zatrudniamy ludzi z przypadku

2019-01-15

Rozmowa ze Sławomirem Bednarczykiem, trenerem młodych piłkarzy Progresu Gorzów

medium_news_header_23758.jpg

- Rozmawiamy tuż po treningu jednej z grup młodzieżowych Progresu na sztucznej murawie przy ulicy Olimpijskiej. Trenowanie tutaj to chyba sama przyjemność?

 - Zgadza się, warunki są bardzo dobre, płyta wygląda idealnie, oby tylko była odpowiednio pielęgnowana i szanowana przez użytkowników.

- Jakie opłaty wnosicie za trening i ile razy w tygodniu trenujecie na sztucznym boisku?

 - Trenujemy dwa razy w tygodniu, na tą chwilę takie mamy zapotrzebowanie. Trenujemy popołudniami, więc dochodzi jeszcze opłata za oświetlenie i tu też mamy wybór, wybieramy sobie odpowiednie oświetlenie. Gdy chcemy trenować przy najjaśniejszym z możliwych świateł koszt treningu wzrasta. Za 1,5 godziny treningu przy sztucznym oświetleniu płacimy dla OSiR 130 złoty.

 - A jak wygląda sytuacja w kwestii rozbudowy waszej bazy w Wojcieszycach?

- Mieliśmy w planach budowę boiska ze sztuczną nawierzchnią, podobną jak tutaj w Gorzowie. Jednak wycena dla naszej akademii w wysokości 1mln 400 tys. zł to cena za duża. Skupiamy  się na przygotowaniu drugiej naturalnej płyty, a przy płycie głównej na wiosnę zamontujemy oświetlenie.

 - Pana młodzi zawodnicy dostają już zaproszenia na testy do klubów ekstraklasy. Jacy zawodnicy i gdzie przebywali ostatnio na takich testach?

- Tak, otrzymaliśmy zaproszenia dla dwóch zawodników Patryka Bednarczyka i Eryka Rałowskiego. Są to chłopcy, którzy byli również na Letniej Akademii Młodych Orłów PZPN. Chłopcy byli ostatnio na treningu w Akademii Lecha Poznań, a teraz czekają na ponowne zaproszenie. Podchodzimy z rozsądkiem do takich powołań. Wiemy, że to są młodzi chłopcy i jeszcze wiele przed nimi.

- Kilka dni temu Progres wygrał kolejny turniej i uzyskaliście w nagrodę bilet do Warszawy Proszę coś bliżej opowiedzieć o tym sukcesie.

- Zespół trenera Jarosława Gromiaka, rocznik 2008, zwyciężył w wojewódzkim finale i wywalczył awans do finału Mistrzostw Polski, które odbędą się w Warszawie. Cieszymy się, że system szkolenia, który wprowadziliśmy na samym początku przy zakładaniu klubu, przynosi zamierzone efekty. W ostatnich latach nasze młodzieżowe zespoły sięgały trzykrotnie  po Mistrzostwo Województwa, a klub istnieje przecież dopiero od sześciu lat. Trzeba pamiętać, że to trenerzy są najistotniejszym elementem procesu szkolenia. My nie zatrudniamy ludzi z przypadku, a są to fachowcy.  

- W czasie ferii pana młodzi piłkarze łączą odpoczynek z treningami?

 - Tak, w czasie ferii wybieramy się na sześć dni na obóz do Jarocina. Mamy tam doskonałe warunki do trenowania i odpoczynku. W tym samym obiekcie znajduje się hotel oraz basen, hala i sztuczne boisko.

- W Gorzowie działa wiele szkółek piłkarskich, a słyszymy, iż PZPN zamierza wprowadzić program certyfikacji szkółek piłkarskich. Czy to dobre posunięcie ze strony włodarzy polskiej piłki?

- Uważam, że każda forma wpływania na kluby czy akademię pod kątem podniesienia jakości szkolenia jest bardzo dobra.

 - Jako były zawodnik Stilonu, ale także jako były trener Warty przygląda się  pan z pewnością rozgrywkom trzecioligowym. Jak pan więc ocenia szanse naszych trzecioligowców na utrzymanie się w tej klasie rozgrywkowej?

- Jestem wychowankiem Stilonu, bardzo kibicuję tej drużynie i liczę, że się utrzyma. W Stilonie może nie ma komfortowej sytuacji pod względem punktów, ale mają trenera, który jest fachowcem i ma więcej czasu niż latem na przygotowanie zespołu do rozgrywek. Jestem dobrej myśli. Co do Warty, to nie śledzę ich działań. 

Przemysław Dygas