W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Konstancji, Krystiana, Sylwany , 18 lutego 2019

Nie lekceważą rywala, ale chcą kolejnych punktów

2019-02-07

Już w piątek, 8 lutego piłkarze ręczni Stali Gorzów rozegrają następne pierwszoligowe spotkanie.

medium_news_header_23955.jpg

Rywalem naszego zespołu będzie Jurand Ciechanów a mecz rozpocznie się w hali przy ul. Szarych Szeregów o godzinie 19.00.

Trener Dariusz Molski stawia przed zespołem jasny cel w postaci zainkasowania kolejnych trzech punktów. Najważniejsze, że zawodnicy są zdrowi i gotowi do walki przez pełne 60 minut.

- Jeżeli chodzi o gości, to do ich największych atutów zaliczyłbym waleczność i nieustępliwość. Do tego pilnie potrzebują punktów i na pewno uczynią wszystko, co w ich mocy, żeby powalczyć z nami – przewiduje.

Co ciekawe, spotkanie to miało zostać rozegrane w weekend, ale aż sześciu graczy Juranda ma tego dnia studniówki i goście zwrócili się z prośbą o przyśpieszenie spotkania, żeby mogli zagrać w pełnym składzie.

- Rozumiemy, że chłopacy chcą być na swoich balach i nie chcieliśmy tego w żaden sposób wykorzystywać. Wolimy zagrać z przeciwnikiem będącym w pełnym składzie, stąd bez wahania przychyliliśmy się do ich prośby – dodaje nasz trener.

W pierwszym meczu tych drużyn we wrześniu ubiegłego roku gorzowianie wygrali 29:27. Wynik sugeruje jakoby było to zacięte i wyrównane spotkanie. Taka była jednak tylko końcówka. Do 40 minuty przewaga gości nie podlegała dyskusji. Prowadzili oni ośmioma bramkami i w tym momencie coś się zacięło w znakomicie funkcjonującej maszynie. Wystarczyło kilka błędów, a że w gospodarzy wstąpiły nowe siły nagle zrobiło się gorąco. Miejscowi odrobili pięć bramek i sprawa końcowego wyniku nadal była otwarta. Pięć minut przed końcową syreną Piotr Ruszkowski mógł doprowadzić do remisu, lec nie trafił ze skrzydła a w odpowiedzi bramkę rzucili goście i już nie pozwolili gospodarzom na nic więcej. W naszym zespole świetnie zagrał zdobywca 12 goli Mateusz Stupiński (na zdjęciu).

- Ten i wiele innych meczów pokazało, że w naszej lidze nie ma słabych drużyn – mówi nasz skrzydłowy Aleksander Kryszeń. – Może dlatego, że grają tutaj zawodnicy o sporych już umiejętnościach, do tego ambitni, charakterni i o sporej woli walki. Każdy z nas chce pójść jeszcze wyżej i stara się to pokazać na parkiecie. Do dzisiaj mamy w pamięci ubiegłoroczny mecz z Żukowem, który przegraliśmy u siebie. O tej nauczce ciągle pamiętamy i nikogo nie lekceważymy – podkreślił.

RB

Fot. Marcin Szarejko