W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Konstancji, Krystiana, Sylwany , 18 lutego 2019

Był czas, że hala przy Czereśniowej pękała w szwach

2019-02-12

Rozmowa z Łukaszem Durbajło, siatkarzem Uczniowskiego Klubu Siatkarskiego Set Gorzów

medium_news_header_24007.jpg

- W tym sezonie UKS Set przystąpił do rozgrywek lubuskiej trzeciej ligi. Jaki cel sobie stawiacie w tych rozgrywkach?

- Nie mamy jakiegoś konkretnego celu, jeśli chodzi o miejsce w tabeli. Mamy się przede wszystkim ogrywać, grają tu bardzo młodzi chłopcy, którzy jeszcze uczą się w liceum. Gra ma nam sprawiać przyjemność, wyniki na tym etapie nie są najważniejsze.

- W stawce trzecioligowych drużyn występuje również KS Atak Gorzów. W niedawnym derbowym spotkaniu po raz kolejny ta drużyna pokonała was 3:0.

- Drużyna Ataku Gorzów była wyraźnie lepsza, jest liderem ligi i ma wielu zawodników, którzy występowali wiele lat na parkietach drugiej ligi. Widać różnice w umiejętnościach i doświadczeniu, a my cały czas musimy się uczyć i przed nami mnóstwo ciężkich treningów, aby osiągnąć taki poziom jak koledzy z Ataku.

- Twoim zdaniem dwa kluby siatkarskie w Gorzowie to dobry pomysł?

- Moim zdaniem im więcej, tym lepiej. Dzięki temu bardzo dużo młodzieży trenuje w tych klubach. W jednym i drugim są bardzo dobrzy trenerzy, więc młodzi siatkarze mają się, od kogo uczyć. Jeśli kluby będą się dobrze rozwijały i współpracowały z miastem to, mam nadzieję, że do Gorzowa powróci w niedalekiej przyszłości mocna ligowa siatkówka, tak jak było za czasów Stilonu. Ja jestem wprawdzie zbyt młody, aby pamiętać te czasy, ale z opowiadań rodziców czy trenera Kocika wiem, że Gorzów był znaczącym ośrodkiem siatkarskim w Polsce, a hala przy Czereśniowej pękała w szwach.

- Wspomniałeś o trenerze Krzysztofie Kociku, który z siatkarskim Stilonem zdobywał medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Czego przede wszystkim można się od trenera nauczyć?

- Trener był super przyjmującym, więc chłopcy na przyjęciu mogą się cały czas uczyć. Trener zresztą tyle lat spędził na graniu na wysokim poziomie, że może nam na każdej pozycji podpowiedzieć, doradzić czy zmienić. Ważne jest to, że trener Kocik cały czas ratuje siatkówkę w Gorzowie, chce nawiązać do dawnych tradycji i praktycznie pracuje od podstaw z młodzieżą.

- Ile razy trenujecie w tygodniu?

- Spotykamy się na czterech treningach w tygodniu i do tego dochodzą mecze ligowe.

- Jako 22-latek jesteś najstarszym zawodnikiem drużyny trenera Kocika i występowałeś przez jakiś czas na poziomie drugiej ligi. Widzisz wśród tych licealistów zawodników, którzy mogą przebić się wkrótce do wyższej ligi?

- Każdy ma szansę, ale trzeba mocno pracować, to jest podstawa. Mamy bardzo dobrego trenera i jak chłopcy będą słuchać jego rad i poświęcą się maksymalnie siatkówce, to z pewnością ktoś może zostać zauważony i grać wyżej.

Przemysław Dygas