W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Danuty, Jana, Janiny , 24 czerwca 2019

Po piłkarskich derbach Gorzowa tylko Stilon zadowolony

2019-03-11

Skończyły się gry kontrolne, zaczęła się twarda walka o pozostanie w trzeciej lidze z udziałem dwóch gorzowskich zespołów.

medium_news_header_24224.jpg Fot. Robert Borowy Damian Szałas w sobotę nie miał łatwego życia. Tutaj jest naciskany przez Michała Pakułę i Andrzeja Pawłowskiego

Los tak chciał, że oba spotkały się już na początku rundy rewanżowej, podobnie jak latem ubiegłego roku, kiedy rozgrywki dopiero startowały. W sierpniu mieliśmy remis 1:1, teraz po twardej walce lepsi byli piłkarze Stilonu Prosupport Gorzów, którzy pokonali Wartę Gorzów 1:0.

Dla podopiecznych trenera Kamila Michniewicza zdobycie trzech punktów oznacza, że opuścili oni ostatnie miejsce w tabeli i wierzą, że już tam nie powrócą. A oto ciekawsze fragmenty wypowiedzi trenerów i piłkarzy udzielonych podczas konferencji prasowej:

Kamil Michniewicz (trener Stilonu Prosupport): Jestem zadowolony zarówno z wyniku jak i gry. Jeżeli chodzi o taktykę mieliśmy swój pomysł na ten mecz i od początku dobrze go realizowaliśmy. Po zdobyciu gola w pierwszej połowie uznaliśmy, że w drugiej części postaramy się oddać gościom inicjatywę i będziemy próbowali ich skontrować. Wiedzieliśmy, że Warta ma problemy z grą w ataku pozycyjnym i to się potwierdziło. Jestem pod wrażeniem świetnego występu szczególnie naszych stoperów, Krzysztofa Kaczmarczyka i Michała Stańczyka. Przed meczem docierały do nas różne sygnały, mające cechy takiej lokalnej wojny psychologicznej. Niektórzy wydali nawet na nas sportowy wyrok. Od razu jednak wyjaśniam, że z trenerem Warty jestem w bardzo dobrym kontakcie, zawsze się szanujemy i z naszej strony nie padło żadne słowo, mogące mieć cechy prowokacji. Dziękuję Mateuszowi za pełen profesjonalizm. Swoją drogą, jako Stilon, mamy w sobie mnóstwo pokory. Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale już myślimy o następnych występach, bo zrobiliśmy dopiero pierwszy malutki kroczek. Mecz nie był przecież idealny, piłkarze zrobili trochę błędów i trzeba nadal pracować nad ich wyeliminowaniem. Przykładowo nad fazą finalizacji akcji. Mieliśmy taki fragment, że poszły dwa świetne dośrodkowania, ale zabrakło odpowiedniego zamknięcia akcji. Druga sprawa to koncentracja.

Mateusz Konefał (trener Warty Gorzów): Wiedzieliśmy, jaki ciężar gatunkowy będzie miało to spotkanie. Choć to dopiero inauguracja rundy wiosennej, to po przegranej już na nasze barki został dorzucony pięciokilogramowy odważnik, z którym będziemy teraz grali. Oba zespoły walczą o utrzymanie się w trzeciej lidze, do tego były to derby, za tym poszły różne podteksty. Spodziewaliśmy się trudnego pojedynku i taki on był. Obawiałem się, że losy meczu może rozstrzygnąć stały fragment gry i tak też się stało. Po zdobyciu gola gospodarzom łatwiej było kontrolować dalszą fazę potyczki. Niemniej cieszę się z tego, że do końca próbowaliśmy gonić wynik. Czyniliśmy to różnymi środkami. Chwilami bardzo prostymi, jak choćby długą piłką na Pawła Posmyka lub bocznymi sektorami boiska.  Stworzyliśmy kilka okazji, ale żadnej nie zamieniliśmy na gola. Najbliższy tydzień poświęcimy najpierw analizie naszej gry ze Stilonem, a po wyciągnięciu wniosków będziemy pracowali już konkretnie pod kolejnego rywala, a będzie nim Pniówek Pawłowice. I w każdym kolejnym tygodniu będziemy tak właśnie trenowali. Każdorazowo pod kątem danego przeciwnika.

Mirosław Taranienko (zdobywca gola dla Stilonu Prosupport): Co do strzelonej bramki znalazłem się w tym miejscu, w jakim powinienem się znaleźć i strzeliłem do pustej bramki. Przed meczem nie interesowało mnie, kto konkretnie strzeli gola dla naszej drużyny, ale skoro wyszło tak, że to ja wpisałem się na listę strzelców, to jestem podwójnie zadowolony. Przyznam, że długo myśleliśmy o tym derbowym występie, niemal przez cały okres przygotowawczy. Ciężko pracowaliśmy, dużo pracowaliśmy i powiem wprost, że jeszcze musimy ciężej pracować. Na pewno więcej od innych zespołów, jeżeli chcemy opuścić strefę spadkową. Warta to tylko pierwszy przystanek. Przed nami jeszcze 16 takich przestanków i chcemy wygrywać każdy kolejny mecz. W najbliższą niedzielę pojedziemy do Żmigrodu z wiarą zwycięstwa.

Damian Szałas (kapitan Warty): Po takim meczu na pewno czujemy rozczarowanie, może nawet złość. Teraz najważniejsze będzie jednak jak najszybsze zapomnienie o tym co za nami, gdyż już trzeba zacząć myśleć o kolejnym spotkaniu. Liga nie kończy się na derbach, przed nami jeszcze 48 punktów do zdobycia. Musimy uzbierać ich tyle, żeby utrzymać się na obecnym szczeblu rozgrywek. Jestem przekonany, że z kolejnymi występami będziemy mocniejsi, a przede wszystkim skuteczniejsi. Na pewno na plus możemy zapisać naszą reakcję po straconej bramce. Nie rozpaczaliśmy, lecz szybko wzięliśmy się w garść i zaczęliśmy dążyć do wyrównania. Szkoda, że żadnej akcji nie skończyliśmy trafieniem, ale trzeba żyć dalej.

Robert Borowy