W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

To nie wina żużla, że piłka nożna jest w cieniu

2019-07-31

Rozmowa z Maciejem Murawskim, byłym reprezentantem Polski w piłce nożnej, właścicielem akademii piłkarskiej w Zielonej Górze

medium_news_header_25420.jpg

- Od wielu lat słyszymy, że lubuskie to piłkarska pustynia. Jak zmienić tą smutną rzeczywistość?

- Staramy się to cały czas zmieniać, choćby poprzez działania akademii piłkarskich, stawiania na młodych zawodników i budowy zaplecza sportowego. Wszystko to wymaga jednak czasu, konsekwencji w działaniu i oczywiście wsparcia samorządów oraz sponsorów.

- Ze strony środowiska piłkarskiego często słyszymy o zarzutach, że zbyt dużo środków finansowych kierowanych jest w stronę żużla. Jak pan się do tego odniesie?

- Żużel zarówno w Zielonej Górze i Gorzowie jest bardzo popularny i w dużej mierze sponsorzy, którzy pojawiają się przy sporcie wybierają właśnie żużel czy koszykówkę. Te dwie dyscypliny najbardziej aktywizują duże lubuskie firmy. To oczywiście nie jest jedyny problem, natomiast to jest coś, co powoduje, że lubuskiej piłce jest z pewnością trudniej niż w miastach, gdzie nie ma żużla, a futbol jest tam numerem jeden. To jednak nie jest wina żużla, że piłka nożna w naszym województwie nie potrafi wyjść z cienia tej dyscypliny.

- Jest pan również dyrektorem sportowym Falubazu Zielona Góra, który awansował do trzeciej ligi. Jak pan oceni spotkanie sparingowe ze Stilonem Prosupport, które zakończyło się remisem?

- Ten mecz źle dla nas wyglądał w pierwszych 30 minutach i jesteśmy tym bardzo rozczarowani. Trochę naszym usprawiedliwieniem może być to, że przyjechaliśmy chwilę przed meczem z powodu korka na moście w Sulechowie i bardzo krótkiej rozgrzewce. Stilon natomiast zaprezentował się dziś bardzo dobrze, zwłaszcza w pierwszej połowie, był agresywny i dobrze zorganizowany. W trzeciej lidze przede wszystkim nie możemy popełniać takich strat jak w meczu ze Stilonem. Dodam, że mamy bardzo młody zespół, który chce grać w piłkę i dlatego liczymy też na doświadczenie oraz umiejętności Łukasza Garguły, który zdecydował się wrócić w rodzinne strony i wspomóc nas w trzeciej lidze.

- W Gorzowie mamy dwie drużyny piłkarskie w czwartej lidze, które nie ma co ukrywać rywalizują ze sobą. Jakiej rady by pan udzielił gorzowskiemu środowisku piłkarskiemu?

- Na pewno dla Gorzowa lepiej byłoby, gdyby była jedna drużyna. Łatwiej wtedy byłoby stworzyć silną drużyną, która być może występowałby w drugiej czy pierwszej lidze. Z tego, co słyszę, to jednak będzie to bardzo trudne, każdy klub ma swoje ambicje, a do tego jest tu przecież na wysokim poziomie żużel i kobieca koszykówka. Dla piłki i to jeszcze dwóch klubów zostaje, więc tylko jakiś wycinek dla pozyskiwania sponsorów czy wsparcia ze strony miasta. Musiałoby być tu fantastyczne szkolenie młodzieży i promowanie zawodników, a zarazem zarabianie na tym, ale to nie jest takie łatwe. Jesteśmy też, jako miasta w takim położeniu, że blisko mamy mocne ośrodki ekstraklasowe takie jak Szczecin, Poznań, Lubin czy Wrocław, które mają świetne akademie piłkarskie. Każdy zdolniejszy młodzieżowiec z naszego województwa jest natychmiast zauważony i podbierany przez te klubu ekstraklasy.

- Jak w obliczu tego, co pan powiedział, wygląda funkcjonowanie pana akademii piłkarskiej?

- Chcemy dać szansę rozwoju chłopakom z Zielonej Góry i okolic, gdyż nie każdy przecież załapie się do tych najmocniejszych akademii. Naszym i miasta obowiązkiem jest stworzenie odpowiednich warunków do uprawiania piłki nożnej, chodzi tu głównie o profesjonalnych trenerów oraz bazę sportową.

- Nadzoruje pan sprawy akademii zza biurka czy jednak przebiera się pan czasami w dres i prowadzi treningi z młodymi zawodnikami?

- Prowadzę zajęcia w akademii w kilku grupach i to mi sprawia ogromną frajdę.

Przemysław Dygas

Od redakcji: Już po przeprowadzeniu  tej rozmowie piłkarski Falubaz powrócił do tradycyjnej nazwy Lechia Zielona Góra