W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2019

Gole z połowy boiska na Olimpijskiej

2019-09-17

Ozdobą ostatniego  ligowego meczu Stilonu Prosupport była bramka z  połowy boiska  strzelona przez Łukasza Maliszewskiego.

medium_news_header_25779.jpg Fot. Robert Borowy Łukasz Maliszewski

Kapitan niebiesko-białych bez namysłu uderzył z wolnego na bramkę Korony Kożuchów i zupełnie zaskoczył wysuniętego Przemysława Krajewskiego. Bramkarz Korony, co prawda dotknął piłki końcami palców, lecz ugrzęzła ona  ostatecznie w siatce. Takie gole nie zdarzają się zbyt często, ale historia spotkań na Olimpijskiej zna jednak takie przypadki. 

- Mecz z Kożuchowem to inny kaliber niż spotkania Stilonu w drugiej lidze. Wtedy również zdarzały się piękne bramki po strzałach z bardzo dalekiej odległości. Przypominam sobie mecz z Amicą Wronki w Gorzowie, która walczyła wówczas o awans do pierwszej ligi. W drugiej połowie z połowy boiska uderzył Zdzisław Dudziec i piłka lecąc z wiatrem wpadła do bramki doświadczonego i znanego  jeszcze z występów w Lechu Poznań Zbigniewa Pleśnierowicza. Był to zresztą gol, który dał nam wówczas niespodziewaną wygraną -wspomina wieloletni działacz Stilonu Liwiusz Sieradzki.

Spotkanie to rozegrano wiosną 1995 roku, a kilka miesięcy później bramkarz Stilonu Jarosław Stróżyński, który bronił bramki niebiesko-białych we wspomnianym meczu, przeszedł do beniaminka pierwszej ligi z Wronek, aby wkrótce zastąpić Pleśnierowicza. 

Starsi kibice  pamiętają ikony dawnego Stilonu Jacka Dudka i Ryszarda Cyranka, którzy również zdobywali efektowne gole.

- Obaj potrafili mocno i z daleka uderzyć i pamiętam, że takimi strzałami z ponad 40 metrów  pokonywali bramkarzy rywali- przypomina Sieradzki. 

Natomiast strzelec wyborowy i legenda Stilonu Zenon Burzawa trafiał zazwyczaj z bliższej odległości. 

- Nie przypominam sobie bramki Zenka po strzale z bardzo daleka. On doskonale wykorzystywał sytuację pod bramką przeciwnika, mimo  pieczołowitej asysty obrońców. Był prawdziwym królem pola karnego – kończy L. Sieradzki.

Przemysław Dygas