W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

Piłkarskie święto, ale dla kogo?

2019-10-23

We wtorek 29 października piłkarze Stilonu Prosupport zagrają z ekstraklasowym Zagłębiem Lubin w ramach 1/16 Totolotek Pucharu Polski.

medium_news_header_26115.jpg

Wizyta klubu z ekstraklasy w Gorzowie to rzecz wyjątkowo rzadka i pojedynek z Zagłębiem to spore wydarzenie, zwłaszcza w obliczu codziennej czwartoligowej rzeczywistości. Spotkanie, które wręcz powinno być nad Wartą piłkarskim świętem i wzbudzać zainteresowanie lokalnych kibiców spragnionych przecież od dawna dobrej piłki. Okazuje się jednak, że okoliczności rozegrania tego pojedynku mogą sprawić, że o żadnym święcie futbolu mowy być nie może.

Polski Związek Piłki Nożnej wyznaczył bowiem termin wtorkowego meczu na godzinę 13.00, a głównym argumentem za taką godziną są szybko zapadające o tej porze  roku ciemności i przede wszystkim brak sztucznego oświetlenia na stadionie przy Olimpijskiej. Aby była jednak jasność, to nie można mówić, że PZPN uwziął się na gorzowski klub (choć sternicy klubu walczyli o rozpoczęcie meczu choćby godzinę później) i wyznaczył taką godzinę tylko dla naszego zespołu, gdyż oprócz meczu Stilonu, o godzinie 13.00 wybiegną piłkarze także na kilku innych boiskach w 1/16 rozgrywek pucharowych. Ciężko spodziewać się więc, że w godzinie meczu, gdzie większość kibiców pracuje lub się uczy, stadion zapełni się choćby w części. Do tego pojedynek odbędzie się bez udziału zorganizowanej grupy kibiców Zagłębia Lubin, co jest konsekwencją negatywnej opinii policji o stanie bezpieczeństwa obiektu, na którym swoje mecze rozgrywa Stilon.

Wszystkie wymienione uwarunkowania sprawiają, że wizytę  ekstraklasowego klubu obejrzy zaledwie garstka kibiców. Trudno więc w tym wypadku mówić o święcie piłki nożnej w Gorzowie, a szkoda, gdyż  kolejna wizyta klubu z ekstraklasy może się szybko nie powtórzyć. Ostatnia zresztą wizyta uznanej marki nad Wartą miała miejsce w 2009 roku. Wtedy to przyjechała do Gorzowa Legia Warszawa, która pokonała w obecności kilku tysięcy kibiców Gorzowski Klub Piłkarski. Ten mecz w ramach Pucharu Polski był nawet transmitowany przez jedną z telewizji. O takiej pucharowej scenerii skarbnik i włodarze niebiesko-białych mogą tylko teraz pomarzyć. Całkiem niedawno na naszym portalu wspominaliśmy o tym jak Landsberg świętował oddanie do użytku miejskiego stadionu w roku 1929. Od tego wydarzenia minęło 90 lat, a gorzowscy piłkarze nadal występują na  tym samym obiekcie, który delikatnie mówiąc, odstaje od  realiów XXI wieku. 

Przemysław Dygas