W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Antoniego, Bartłomieja, Karoliny , 5 lipca 2020

Świętowali Dzień Kobiet w zimnej wodzie

2020-03-09

Gorzowski Klub Morsów „Eskimo” aktywnie świętował Dzień Kobiet. Około czterdziestu miłośników kąpieli zanurzyło się w wodach jeziora w Kłodawie. Kąpiel w zimnej wodzie dla członków klubu to hartowanie ciała i wiele korzyści zdrowotnych.

medium_news_header_27144.jpg

- Ludzie są uśmiechnięci, wszyscy są zadowoleni, morsowanie dodaje endorfin. Endorfiny odpowiadają za uśmierzenie bólu, ale i za poprawę nastroju. To tak jak z bieganiem czy jazdą na rowerze, jest to nasza pasja. Lepiej się czujemy, omijają nas przeziębienia. Dodam, że hartowanie ciała jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej skutecznych metod naturalnego wzmacniania odporności – powiedział prezes klubu Jerzy Złotowski.

- Morsuję dopiero od października ubiegłego roku, przede wszystkim dla odporności. Miałam problemy z migreną, które mi przeszły, samopoczucie jest także o wiele lepsze. Ja bardzo szybko złapałam morsowgo bakcyla. Zdarza się, że trzy, cztery razy w tygodniu spotykamy się na kąpielach w jeziorach w pobliżu Gorzowa czy to w Kłodawie, Karninie lub Gliniku - powiedziała jedna z członkiń klubu.

Przed wejściem do zimnej wody trzeba pamiętać o podstawowych kwestiach.

- Przede wszystkim trzeba przeprowadzić krótką rozgrzewkę. Rozgrzewka przed morsowaniem jest niezwykle ważna nie tylko ze względu na komfort termiczny. Dobrze rozgrzany organizm zupełnie nie odczuwa zimna przed wejściem do wody. Do morsowania nie potrzebujemy wielu rzeczy. Ważne, aby chronić głowę, więc potrzebna jest czapka, chronimy również dłonie oraz stopy. Na początku zamiast specjalnych butów można zakładać stare adidasy, a dopiero później można kupić odpowiednie buty – dodał Jerzy Złotowski

Prezes klubu zachęca do morsowania i wspólnego spędzania czasu.

- Kąpiemy się w okolicznych jeziorach trzy razy w tygodniu, kto chce to przychodzi, żadnych składek nie ma, a jeśli robimy jakąś imprezę to każdy wpłaca drobne sumy. Jak zakładałem klub było nas pięć osób, obecnie członków klubu jest ponad 50. Często morsowanie tak jak dziś kończymy ogniskiem i słodkim poczęstunkiem, jest zawsze świetna atmosfera i zgrane towarzystwo. Podróżujemy również po Polsce, współpracujemy z klubem z Krzęcina z okolic Choszczna, a najdalej byliśmy natomiast w Sztokholmie – zakończył założyciel klubu Jerzy Złotowski.

Przemysław Dygas