W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Dominiki, Jaropełka, Łucji , 6 lipca 2020

Błędy zdarzają się najlepszym bramkarzom

2020-03-16

Rozmowa z Piotrem Bukowskim, bramkarzem Stilonu Gorzów

medium_news_header_27203.jpg

- Pół roku temu trafiłeś do Stilonu z drugiego zespołu Lecha Poznań. W jakich okolicznościach to się odbyło?

- Jestem rodowitym gorzowianinem, praktycznie całą piłkę juniorską spędziłem w Stilonie. Dopiero w wieku 15 lat wyjechałem z Gorzowa i wróciłem tu z drugiego zespołu Lecha Poznań. Pod koniec rundy wiosennej ubiegłego sezonu doznałem kontuzji dłoni i stwierdziłem, że najlepsza dla mnie będzie odbudowa i regularna gra w Stilonie. Tu oczywiście musiałem sobie wywalczyć miejsce między słupkami.

- Po dwóch meczach na ławce, od trzeciej kolejki byłeś pewnym punktem drużyny trenera Michniewicza i nie oddałeś już miejsca w składzie. Jak oceniasz swoją postawę w rundzie jesiennej?

- Faktycznie odczekałem dwa mecze i później broniłem do końca. Tak to jest w fachu bramkarskim, że jak się broni i są wyniki, to jest miejsce w składzie, lecz cały czas trzeba pracować na swoje. Co do mojej gry, to ja bym się przyczepił do jednej czy dwóch straconych bramek. Bramkarz to jest taka pozycja, że tu błędy są nieuniknione i zdarzają się one najlepszym bramkarzom świata. Najważniejsze przy popełnionych błędach to szybko wrócić do meczu, wyciągnąć wnioski i nie rozpamiętywać tego.

- Miałeś okazje trenować z zawodnikami, którzy teraz są w kadrze pierwszego zespołu Lecha. Jak duża jest różnica w poziomach gry, między ekstraklasą a czwartą ligą?

- Poziom w ekstralidze jest dużo wyższy, sporo trenowałem z pierwszą drużyną. Grałem i trenowałem m.in. z Jóźwiakiem, Gumnym, Skrzypczakiem. To są zawodnicy bardzo utalentowani, też bym jednak nic nie zabierał naszym chłopakom. Jeśli będą ciężko pracować, mieć czystą głowę, dobrze będą kierowani przez trenerów, to w każdej chwili ktoś ich zauważy. Wiele jednak zależy od szczęścia, ktoś czasami musi - kolokwialnie mówiąc – popchnąć i można wtedy wypłynąć na szersze wody.

- Są jakieś różnice w treningu bramkarskim?

- W Lechu Poznań trenowałem m.in. z Jarosławem Tkoczem, który był w kadrze narodowej i w Poznaniu asystentem trenera Nawałki. W Gorzowie trenuję z bardzo dobrym trenerem bramkarzy Jackiem Skrzyńskim i powiem, że nie ma żadnej różnicy w treningach i jest ten sam poziom treningu bramkarskiego.

- Jakie są Twoje przewidywania co do rundy wiosennej, o ile oczywiście do niej dojdzie w sytuacji panującej pandemii koronawirusa?

- Zakładając, że dojdzie, najważniejsze nie będą mecze bezpośrednie między czołówką, ale z drużynami ze środka czy dołu tabeli. W takich meczach trzeba zachować koncentrację przez cały czas i zwyczajnie nie wolno gubić punktów. Takimi meczami w ostatecznym rozrachunku wygrywa się ligę.

- Gra w Stilonie ma być dla Ciebie trampoliną do występów na wyższym poziomie?

- Ambicje nie ukrywam mam większe, była jednak u mnie duża potrzeba regularnej gry i to mi się udało uzyskać. Co będzie dalej, to zobaczymy, teraz skupiam się na tej rundzie.

Przemysław Dygas