W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2020

Najważniejsze, żeby szybko powrócić na boisko

2020-04-24

Z Krzysztofem Olechnowiczem, prezesem Stilonu Prosupport Gorzów, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_27486.jpg

- Piłkarskie rozgrywki są zawieszone z powodu pandemii koronawirusa. Co obecnie poczynają piłkarze Stilonu Prosupport?

- Pandemia zaskoczyła wszystkich, ale stan niepewności, w jakim się znaleźliśmy zmotywowała nas do szybkich reakcji. Trener Kamil Michniewicz bardzo szybko zorganizował dla piłkarzy indywidualny tok treningów. Nie jest to dla nas nowość, ponieważ w przerwach zimowych trener też prowadzi takie zajęcia dla zawodników. Każdy z nich codziennie raportuje szkoleniowcowi, jak przebiegają u niego zajęcia.

- A jak wygląda sytuacja finansowa klubu w tym trudnym momencie, kiedy dla wielu sport zszedł na dalszy plan?

- Przede wszystkim cieszymy się, że nasz tytularny sponsor – firma Prosupport Marcina Molika - pozostał w klubie, choć w pewnej chwili miał na tyle trudny moment ze względu na zapaść gospodarczą, że istniało zagrożenie odejścia. Podobnie sprawa wygląda z innymi naszymi mecenasami i od razu chciałbym tutaj wszystkim przyjaciołom klubu bardzo podziękować. Prawie wszyscy, póki co, dalej nam pomagają, niektórzy w mniejszym na razie wymiarze, ale w obecnej sytuacji liczy się każda pomoc. Jest to o tyle ważne, że nadal pracujemy nad finansowym uporządkowaniem klubu, który jeszcze niedawno znajdował się w bardzo trudnym położeniu. Musieliśmy dokonać ponadto pewnej korekty finansowej, ale nie jest ona na tyle duża, żeby zamartwiać się bieżącą działalnością klubu. Zwłaszcza, że nadal czujemy poparcie także ze strony kibiców. Ich oddolna akcja #Marsztylkowgórę, sprowadzająca się do dobrowolnych składek na rzecz klubu, nabiera kolorytu. Co ciekawe, odnotowujemy najczęściej wpłaty w wysokości 19,47 złotych, co ma nawiązywać do roku powstania klubu. Tych wpłat nie jest jeszcze dużo, ale z miesiąca na miesiąc jest lepiej. A wiadomo ,,grosz do grosza…’’.  Najważniejsze, żeby teraz jak najszybciej powrócić na boisko.

- Szczególnie, że oparliście kadrę zespołu na dużej grupie bardzo młodych piłkarzach i głównie ich ciągnie na świeże powietrze?

- Zapewne tak, bo w 18-osobowej kadrze meczowej mamy aż 13 bardzo młodych chłopaków. Sześciu to tegoroczni maturzyści, a siedmiu to przyszłoroczni. Swoją drogą, dzięki tak prowadzonej polityce kadrowej i stawianiu na własnych wychowanków łatwiej jest nam przetrwać powstały kryzys, bo koszty utrzymania drużyny są relatywnie niższe niż tam, gdzie działacze posiłkują się piłkarzami z zaciągu.

-  Słychać, że już trwają działania w kierunku powrotu do rozgrywek piłkarzy ekstraklasy i pierwszej ligi. A co z rozgrywkami regionalnymi, w tym czwartoligowymi?

- Zacznę od tego, że jako wicelider lubuskiej czwartej ligi wystąpiliśmy do naszego wojewódzkiego związku z oficjalnym wnioskiem, żeby ze względu na uciekający czas zmniejszyć rundę wiosenną do rywalizacji w dwóch grupach: mistrzowskiej i spadkowej. Pozwoliłoby to na rozegranie o połowę spotkań mniej, ale utrzymalibyśmy sportowe rozstrzygnięcie rywalizacji o awans i ewentualnie o utrzymanie się w poszczególnych ligach. Tego rodzaju propozycja pojawiła się wcześniej w innych ligach wojewódzkich, co jest o tyle ważne, że to regionalne związki mają się porozumieć co do samego grania, jak i kształtu rundy wiosennej. Decyzja w tej sprawie musi być jednomyślna. Chodzi o to, żeby wszędzie zagrano na tych samych zasadach. Mam nadzieję, że decyzja w tej sprawie zapadnie na początku maja.

- I jest szansa na porozumienie?

- Zobaczymy. Na razie ważne jest, żeby polski rząd dał zgodę na powolny powrót na areny sportowe. Na razie w etapach, zaczynając od treningów w niewielkich grupach z zachowaniem reżimów sanitarnych. Jest to jednak sygnał, że idziemy we właściwym kierunku. Niedługo powinna pojawić się zgoda na treningi z udziałem całych zespołów. Na przygotowania do ponownej gry potrzeba około trzech tygodni, dlatego dobrze byłoby, żeby ta zgoda pojawiła się w najbliższym czasie. W ostatnim etapie musi zostać wypracowany model powrotu do rozgrywania meczów, czyli ustalenie minimalnej liczby osób, z udziałem których można organizować spotkania. Mówimy o piłkarzach, sztabach trenersko-medycznych, sędziach, ochronie i organizatorach. Nikt na razie nie będzie zgłaszał potrzeby grania przy kibicach, bo jest to nierealne. Dodam, że przykład województwa lubuskiego pokazuje, że już moglibyśmy grać, skoro liczba osób zakażonych jest bardzo niska, a przyrost niewielki. Widać, że mamy rozumne społeczeństwo, które wykonuje polecenie władzy bez mrugnięcia okiem. Nawet, jak z niektórymi obostrzeniami się nie zgadza.

- Wierzy pan jednak w miarę szybki powrót do grania, choćby na przełomie maja i czerwca?

- Bardzo chciałbym, bo liczę na sportowe rozwiązanie rywalizacji. Jeżeli oprzemy końcowe wyniki na rundzie jesiennej niewiele wspólnego będzie miało to ze sportem, nawet jeżeli zrobimy ukłon w stronę najsłabszych i nikt nie spadnie. Ponadto w kuluarach słyszę, że nie ma co ryzykować teraz, ale można dokończyć rozgrywki Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Pytam się więc, że skoro są warunki na pucharowe granie, to czemu nie ma warunków do rywalizacji ligowej? Jest to stawianie sprawy na głowie. Mało tego, jak teraz odpuścimy szybki powrót, to dlaczego mamy wracać w nowym sezonie w sierpniu, skoro koronawirus ma pozostać z nami na przynajmniej dwa lata? Podobnych pytań jest więcej.   

- Kłopot jest także z adeptami, gdyż szkółki piłkarskie nie grają, a młodzież zapewne bardzo się nudzi w domach. Czy widzi pan szansę ich powrotu przynajmniej do trenowania jeszcze przed wakacjami?

- Na obecną chwilę nasi trenerzy starają się prowadzić ze swoimi grupami zajęcia zdalnie, ale wiadomo, że na dłuższą metę nie ma to racji bytu. Tylko wspólne zajęcia mogą pozwolić dalej tym chłopcom się rozwijać. Zobaczymy, jak w praktyce będą wyglądały zajęcia w małych grupach, o czym wspomniałem wyżej. Jeżeli wszystko pójdzie we właściwym kierunku, to zapewne uda się w części nadrobić stracony czas.

- Wyobraża pan sobie, żeby piłkarze i sędziowie biegali po boiskach w maseczkach, bo taki pomysł jest rozważany?

- To byłoby bez sensu. Przecież piłka nożna to gra kontaktowa i maseczki nikogo przed nikim nie zabezpieczą, a mogą jedynie utrudnić oddychanie podczas biegania. Mogą też w trakcie walki przesuwać się, co chwilę trzeba będzie je rękoma poprawiać, po chwili te same ręce będą miały kontakt z rywalem. Ważniejsza będzie odpowiedzialność samych piłkarzy. Jeżeli ktoś poczuje się nieco słabiej natychmiast powinien to zgłosić lekarzowi, a nie pchać się na boisko.

- Dziękuję za rozmowę.