W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 

 

Jesteś tutaj » Home » Sport »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2020

To nie będzie ułatwiało dalszych treningów

2020-04-27

Z Tomaszem Saską, prezesem i trenerem ALKS AJP Gorzów, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_27496.jpg Fot. archiwum prywatne Trener Tomasz Saska (z prawej) chciałby jak najszybciej rozpocząć ze swoimi podopiecznymi normalne treningi

- Kiedy w Gorzowie lekkoatleci ponownie będą mogli trenować na stadionie?

- Już byśmy mogli, ale brakuje jeszcze zgody prezydenta. Są miasta, które przed tygodniem otworzyły obiekty dla sportowców. I oni mogą już prowadzić normalne treningi, oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa zdrowotnego, w tym ograniczeń liczby osób uczestniczących w zajęciach.

- A jest w ogóle szansa, że prezydent Jacek Wójcicki przychyli się do prośby?

- Liczę, że tak. Najpierw musimy zwrócić się z prośbą o korzystanie ze stadionu. Wydział Sportu zapewnił nas, że będą wspierać nasze działania i możemy liczyć z ich strony na pomoc. Przypuszczam, że otwarcie nastąpi jednak dopiero po długim weekendzie, gdyż odgórnie przyjęto datę 4 maja jako dzień ,,odmrażania’’ sportu. Powtórzę jednak, że samorządy mają wolną rękę i już mogą udostępniać stadiony dla sportowców. Inną sprawą są różnego rodzaju obostrzenia, w tym kwarantanny w przypadku choćby wyjazdów na zgrupowania. To nie będzie ułatwiało dalszych treningów.

- Jak będzie wyglądał w tym roku sezon lekkoatletyczny?

- Mamy zaplanowane zgrupowania sportowe i na pierwsze z nich szykujemy się od 22 czerwca w Zakopanym. Oczywiście, może okazać się, że co innego plany, co innego rzeczywistość. Przyjmujemy, że jest to założenie wstępne, ale nie mogliśmy siedzieć z założonymi rękoma, lecz opracowaliśmy wizję przygotowań do najważniejszych imprez sezonu. A one zostały skumulowane na wrzesień. To wtedy odbędą się mistrzostwa Polski we wszystkich kategoriach. Z tych międzynarodowych trzeba było zrezygnować z igrzysk olimpijskich i mistrzostw Europy w Paryżu, ale są planowane mitingi dla ,,topowych’’ zawodników, gdyż trzeba uczynić wszystko, aby podtrzymać wysoki reżim treningowy i startowy. Jeżeli przed półtora roku nie będzie żadnej poważnej imprezy międzynarodowej, to ciężko będzie zbudować wysoką formę na igrzyska w Tokio.

- Dla pana, a przede wszystkim dla pańskich podopiecznych najważniejsze będą więc mistrzostwa kraju?

- Tak i wszystkie prowadzone przygotowania są skierowane pod wrześniowe starty.

- Czy w okresie ogólnopolskiej kwarantanny istniały możliwości prowadzenia indywidualnych zajęć?

- Nasze zawodniczki i zawodnicy cały czas są w treningu. Z wiadomych powodów dotychczasowe zajęcia są bardzo utrudnione, nie wszyscy mają w miejscach zamieszkania dostęp do dobrej infrastruktury. Do tego wielu z nich jest rozrzuconych po różnych częściach kraju. Radzimy sobie jak tylko możemy.

- Jak pod względem psychicznym wytrzymują młodzi lekkoatleci, bo ile przecież można samemu trenować w pokoju czy w ogródku?

- Odpowiem na to pytanie ogólnie. Obawiam się, że w całym kraju na przestrzeni najbliższych miesięcy z uprawiania różnych dyscyplin zrezygnuje bardzo dużo młodzieży. Już obserwuję sytuację, że część zawodników nie podjęło współpracy zdalnej, niektórzy przestali się kontaktować i dotyczy to różnych środowisk, bo mam stały kontakt z wieloma trenerami z Polski. Rezygnują na przykład maturzyści, którzy nie wiedzą co ich czeka w najbliższych tygodniach i dlatego wolą się skupić tylko na maturze, potem wyborze studiów czy poszukaniu pracy, a rynek może być dla nich bardzo trudny. Szkoda, że w trakcie tej całej pandemii zapomniano o sporcie, a przecież jest to również jedna z ważnych gałęzi gospodarki.

- Nie brakuje głosów, że po wakacjach koronawirus wcale nie odpuści i mogą pojawić się na nowo różnego rodzaju obostrzenia, a przede wszystkim groźba odwołania zaplanowanych imprez. Czy lekkoatletyka jest w stanie przetrzymać dłuższą kwarantannę?

- Dłuższy przestój będzie zabójstwem dla każdego, a szczególnie dla gospodarki. Sport jest ściśle powiązany z biznesem, bo to z gospodarki czerpiemy pieniądze na działalność. Jak nie będzie pieniędzy, nie będzie niczego. Rodziców nie będzie stać dać dzieciom paru złotych na składkę, a bez tych środków i innych kluby nie będą mogły prowadzić zajęć. Nie ma co ukrywać, że z lekkoatletyki żyją tylko największe gwiazdy, reprezentanci Polski. Ale w kryzysie i dla nich może zabraknąć pieniędzy i tak wszystko zacznie powoli upadać. Już w tej chwili odczuwamy pewne problemy, gdyż mieliśmy zarezerwowane środki samorządowe na naszą działalność, lecz szykuje się korekta ze względu na odwołane wyjazdy, choć przecież część pieniędzy wydaliśmy na przygotowania.

- Nie obawia się pan, że ze względu na problemy finansowe, jakie dotkną niedługo samorząd, wizja budowy stadionu lekkoatletycznego ponownie się oddali? 

- Pierwszy raz stadion miał powstać w 1989 roku, ale nie powstał, bo zmienił się ustrój państwa. Teraz, po ponad 30 latach, mamy koronawirusa. Jeśli zaczynam być czegoś pewny, to tego, że albo stadion powstanie w najbliższym czasie, albo Gorzów nigdy nie doczeka się obiektu lekkoatletycznego z prawdziwego zdarzenia.

- W marcu miał być przetarg, został z wiadomych powodów odwołany. Co dalej?

- Przed tygodniem dotarła do mnie informacja, że w ciągu najbliższych kilku tygodni ten przetarg się odbędzie. Mam zapewnienie, że inwestycja nie jest zagrożona, ponieważ została zaliczona do inwestycji strategicznych. Jak wspomniałem jednak wyżej, póki przetarg nie zostanie rozstrzygnięty, póty niczego pewnym nie można być. Dlatego obawy w naszym środowisku są duże, ale nie mamy na to żadnego wpływu.

- Dziękuję za rozmowę.